środa, 3 kwietnia 2013

Rozdział 6

Kiedy otworzyłam oczy od razu odwróciłam się w stronę Zayn'a, by się z nim przywitać, ale jego w łóżku już nie było, więc usiadłam, napiłam się wody, bo strasznie mnie suszyło po wczorajszej imprezce, wzięłam swój telefon z szafki, która stała obok łóżka i sprawdziłam godzinę, jak zobaczyłam, że jest już 12:23, szybko podniosłam torbę z podłogi i pobiegłam do łazienki by się ogarnąć. Wzięłam szybki, gorący prysznic, nie myłam włosów, bo zrobiłam to zanim położyłam się spać. Wyszłam z pod prysznica wytarłam swoje ciało do sucha, ubrałam się w TO, spięłam włosy w wysoką kitkę i zrobiłam makijaż taki, jaki robię na co dzień. Posprzątałam po sobie i wyszłam z łazienki. Torbę zostawiłam w przed pokoju w dużej szafie z lustrami i udałam się do salonu, lecz tam nikogo nie było, więc poszłam do kuchni, a tam też 'pusto'. Nie przychodziło mi do głowy gdzie mogą być domownicy... Nalałam sobie do szklanki wody i wrzuciłam jakąś musującą tabletkę na kaca, stało to na ladzie więc pomyślałam, że ktoś, tak samo jak ja nie czuje się za dobrze po wczorajszym 'pochlej party' - uśmiechnęłam się do siebie i usiadłam przy stole by wypić, to co przed chwilą zrobiłam. Siedziałam przy ladzie i 'rysowałam' palcami jakieś szlaczki na blacie. Wypiłam, to 'lekarstwo' na kaca, umyłam po sobie szklankę i z powrotem udałam się do salonu. Podeszłam do wielkiego balkonowego okna i zobaczyłam, że ktoś jest w ogrodzie przy basenie, otworzyłam okno i poszłam w tamtym kierunku. Doszłam do 'wielkiej dziury wypełnionej wodą' i zobaczyłam piątkę chłopaków, którzy świetnie się bawili w wodzie, no może poza Zayn'em, bo on leżał na leżaku i czytał jakąś książkę. Chłopcy byli tak zajęci zabawą, i nie zauważyli, że  ich obserwuję, więc podeszłam po cichutku do Zayn'a...
- Dzień dobry panie Malik. - podeszłam do niego od tyłu i złapałam za jego gołe, i rozgrzane przez słońce ramiona.
- O! Witaj. - odwrócił się do mnie, a na jego twarzy pojawił się piękny, szeroki uśmiech. Pocałował mnie w policzek i kazał usiąść obok niego, a ja to zrobiłam.
- Widzę, że wy wszyscy czujecie się bardzo dobrze, a nie wypiliście mało. Jak to możliwe, hee? - nieco się oburzyłam.
- No wiesz, wypiliśmy dużo, ale widocznie my mamy 'mocniejsze głowy' do alkoholu. - uśmiechnął się, odwrócił w moją stronę i popatrzył mi w oczy.
- A kto robił sobie ten 'napój' na kaca? Na ladzie w kuchni stały te tabletki do rozpuszczania, więc ktoś musiał to pić. - mówiłam mu.
- Te tabletki przygotowałem dla ciebie, bo wiedziałem, że będziesz ich potrzebować jak wstaniesz. - pogłaskał mnie po ręce i wyszczerzył swoje piękne, białe ząbki.
- Czyli, że nikt tego nie pił? Tylko ja tak mocno się upiłam, przecież El i Dan też były pijane, no nie? - wypytywałam go dalej.
- Tak, były pijane, ale najmniej z nas wszystkich. - odpowiedział i złapał za rękę.
- O nie, po co mi to było. - powiedziałam załamanym głosem, głowę spuściłam w dół i wplotłam palce we włosy.
- Nic takiego przecież się nie stało, nie zrobiłaś nic złego, każdy może czasem za dużo wypić, Mała nie przejmuj się, była fajna zabawa, prawda? - Podniósł moją głowę dwoma palcami, które położył mi pod brodą. Uśmiechnęłam się do niego i lekko odsunęłam, bo zaczęło robić się trochę niezręcznie. Popatrzeliśmy sobie chwilę w oczy, a potem rozmawialiśmy o wczorajszych filmach...

*Po chwili*
- Aaaa! Niall, co ty robisz?! Jesteś mokry i zimny, zejdź ze mnie, noo! Złaź już, bo jesteś ciężki. - zaczęłam krzyczeć i śmiać się, bo Horan wyskoczył z basenu i od razu usiadł na moich kolanach i mocno uściskał.
- Nie zejdę, będę tak siedział nawet do jutra. - powiedział i się uśmiechnął.
- Jutro, to ja już będę w domu kochany. - powiedziałam, a on szybko ze mnie 'zeskoczył' i usiadł  naprzeciwko.
- Co?! Ale...  jak to? Dlaczego? - zaczął pytać.
-  No tak to Blondasku. Muszę już wracać do domu, nie długo kończą się wakacje, jeszcze tylko tydzień. Prawie miesiąc nie widziałam się z moją przyjaciółką, chcę z nią tą resztę wolnego spędzić. A z wami przecież będę mogła spotykać się w weekendy i jak będę miała wolne od szkoły. - odpowiedziałam.
- Szkoda, było tak fajnie. Myślałem, że to będzie trwać dłużej. - powiedział smutno Zayn.
- Przecież, nie mieszkam na końcu świata, tylko kilka kilometrów od was, zawsze możecie mnie odwiedzić, albo ja was. Nie będzie tak źle. - pocieszałam ich.
- No niby, tak, ale bardzo się do ciebie przywiązaliśmy, nie chcemy stracić kontaktu z tobą Maya. - mówił smutno Niall.
- No i nie stracicie, będziemy robić wszystko żeby tak się nie stało prawda? - cały czas ich pocieszałam i przy okazji siebie, bo zaczęło do mnie docierać, że już nie będziemy razem całymi dniami, od pobudki do ponownego zaśnięcia...
- Oczywiście, że będziemy, nie możemy tak po prostu zakończyć naszej znajomości. - powiedział Zayn i przytulił się do mnie, a ja przytuliła jeszcze Niall'a, który siedział obok mnie. Po chwili do naszej trójki dołączyli jeszcze Liam, Tommo i Hazz, byli cali mokrzy i w dodatku zimni... brrr.
- Co się stało, czemu się przytulacie? My też chcemy! - zapytał zaciekawiony Harold.
- No właśnie? - dodał Lou.
- Maya wraca już dzisiaj do domu. - powiedział im Zayn.
- Co?! Nie wypuścimy jej! - zaprotestował Li.
- Musicie, bo inaczej moja mama oskarży was o porwanie i pójdziecie do więzienia. A wtedy będziecie się nazywać Five Criminals, a nie One Direction. - zażartowałam sobie.
- Dla ciebie wszystko, nawet więzienie. - powiedział Louis napinając swoje mięśnie.
- Przestań, nie zgadzam się! - krzyknęłam i pokazałam mu język.
- No dobrze, dobrze. - uśmiechnął się i usiadł koło Malika i Niall'a, obok mnie usiadł Liam, a obok Horan'a Tommo, przy mnie usiadł jeszcze Harry.
- To co będziemy robić w ten ostatni, wspólny dzień wakacji? - zapytał Niall.
- No nie wiem, może posiedzimy tutaj w ogrodzie, przy basenie, pogramy w piłkę, lub coś innego, przyrządzę jakiś deser, a potem pojadę do domu. - zaproponowałam.
- Świetny pomysł, a w ogóle z tym deserem, poproszę podwójną porcję, a nawet może być i potrójna. - głaskał się po brzuch Nialler.
 - A może od razu razy cztery, co? - Liam pstryknął go palcem w czoło, a ten dalej głaskał się po brzuchu.
- Dla naszego Horan'ka mogę zrobić nawet porcję razy dziesięć. - pogłaskałam go po jego blond fryzurze i dałam całusa w policzek.
- O widzicie, nawet razy dziesięć! Jesteś kochana. - przytulił mnie i też pocałował w policzek, reszta siedziała i się śmiała.
- No dobra, to ja pójdę teraz zrobić ten deser, a wy bawcie się dalej chłopcy. - wstałam i puściłam im oczko.
- Poczekaj Maya, pomogę ci. - usłyszałam zza siebie Zayn'a.
- Dobrze, dziękuję. - stanęłam, lekko się obróciłam i poczekałam aż Malik do mnie podejdzie.
- No, to chodźmy do kuchni. - powiedziałam i uśmiechnęłam się do mulata.
- Tak chodźmy, bo nasz Niall'ek czeka na jedzenie. - zaśmiał się i objął mnie ręką w talii. 

*W kuchni*
Weszliśmy do kuchni i zajrzeliśmy do lodówki, by sprawdzić co możemy przygotować. Wyciągnęliśmy bitą śmietanę, sosy truskawkowy, malinowy i czekoladowy, Zayn z zamrażarki wziął lody, położyliśmy wszystko na ladzie i wyciągnęliśmy jeszcze 'pucharki', które ustawiliśmy na ladzie.
 - W takim razie zaczynamy. - uśmiechnęłam się i zaczęłam nakładać lody do 'pucharków'. Malik się uśmiechnął i robił to co ja. Podczas przyrządzania posiłku rozmawialiśmy o tym jak wspaniale razem się bawimy, jak dobrze nam się razem rozmawia, że mamy szczęście, że się spotkaliśmy na tym koncercie...
 Porcję dla Niall'a zrobiliśmy razem, wzięliśmy jakąś większą miskę, nałożyliśmy do niej bardzo dużą porcję lodów, spryskaliśmy je sporą warstwą śmietany, i polaliśmy wszystkimi sosami, a na górze poukładaliśmy trochę truskawek. Każdy deser był taki tam, tylko, że nasze były nieco mniejsze niż Horan'a. Obiecałam, że będzie duża porcja, więc jest. Po około ośmiu minutach wszystko było gotowe, ustawiliśmy wszystko na tacy, nalałam jeszcze soku pomarańczowego do dzbanka wzięłam szklanki dla każdego i położyłam na drugiej tacy.
- Może ja wezmę tą tacę z sokiem, bo jest cięższa? - zaproponował Zayn i podniósł tacę z napojem i szklankami.
- No dobrze, to ja wezmę lody. - uśmiechnęłam się i wzięłam do rąk tacę. Położyliśmy wszystko na stole w ogrodzie, Zayn poszedł po chłopaków, a ja usiadłam przy stole i czekałam aż przyjdą. Po chwili usłyszałam, że wszyscy biegną w moją stronę, śmiali się, krzyczeli coś w stylu 'ja będę pierwszy i dostanę największe', to były oczywiście słowa Niall'a. Jako pierwszy przybiegł do stołu i zajął miejsce naprzeciwko mnie. Za chwilę dołączyła reszta, zajęli miejsca przy stole i rozdałam każdemu deser. Mina Nialler'a była po prostu bezcenna, oczy mu się świeciły jak dziecku,kiedy dostanie ogromnego lizaka lub wymarzoną zabawkę. Wszystkim bardzo smakował deser Zayna i mój. Posiedzieliśmy jeszcze chwilę przy stole, gdy nagle Louis wstał od stołu, podszedł do mnie, podniósł z krzesła i wziął mnie na ręcę, zaczął iść w stronę basenu, a ja zaczęłam się wydzierać żeby mnie nie wrzucał:
- Nie, Lou, proszę nie rób tego, błagam, noo. - prosiłam go i próbowałam się mu wyrwać, lecz on złapał mnie jeszcze mocniej.
 - Nie puszczę cię, chodź z nami do basenu. -powiedział.
- Dobrze, dobrze. Ale... ja nie mam przy sobie stroju do kąpieli. - powiedziałam.
 - Pożyczę ci jakieś spodenki, a staniki przecież masz, no nie? - puścił mi oczko i postawił na ziemi.
- No dobrze, pożycz mi jakieś spodenki. - uśmiechnęłam się.
- Chodź ze mną. - chwycił mnie za rękę i zaprowadził do swojego pokoju. Otworzył swoją szafę i dał mi swoje spodenki.
- Proszę bardzo, idź się przebrać, a ja poczekam na ciebie w salonie. - powiedział i zszedł na dół. Poszłam do łazienki się przebrać i zmyć makijaż. Gotowa zeszłam do salonu, gdzie czekał Lou.
 - Już jestem gotowa. - powiedziałam mu zza pleców.
- Świetnie. A teraz chodź tu do mnie. - znowu wziął na ręce i pobiegł w stronę basenu. Nie zatrzymując się wskoczył do basenu, wciąż trzymając mnie na rękach. Świetna zabawa, uwielbiam tych chłopaków, są super. Bawiliśmy się tak jeszcze ponad cztery godziny, bo zrobiło się dość późno.
 - Chłopaki, muszę już wracać do domu. Idę się przebrać, zrobić jakiś makijaż i zaraz do was wracam. - powiedziałam im, udałam się do przedpokoju po torbę i poszłam do łazienki. Ściągnęłam z siebie spodenki Lou i mój stanik, w którym się kąpałam. Ubrałam się w TO, zrobiłam nieco delikatniejszy makijaż, rozczesałam włosy i zrobiłam z powrotem kitkę. Wyszłam z łazienki i poszłam do chłopaków.
- Jestem. - powiedziałam wchodząc do pokoju.
- Usiądziesz jeszcze chwilę z nami, czy już chcesz jechać? - zapytał Liam.
- Posiedźmy jeszcze chociaż półgodziny, a potem pojadę do domu. - odpowiedziałam.
- Napijecie się czegoś? Wody, soku? - zaproponował Zayn.
- Chętnie, ja poproszę wody z lodem i cytryną, jeśli to nie problem. - powiedziałam.
- Oczywiście. Reszta, to samo? - zapytał Malik, a wszyscy pokiwali potwierdzająco głowami.
- Pomogę ci. - zaproponował Liam.
- Dzięki Li. - podziękował mu mulat i poszli do kuchni. Kiedy oni przygotowywali napoje, my rozmawialiśmy o kolejnym spotkaniu, nie chcemy się rozstawać na długo, bardzo się do siebie 'przywiązaliśmy', rozstania są zawsze trudne, nawet jeśli wiemy, że jeszcze się spotkamy. Liam i Zayn przynieśli nam wodę, posiedzieliśmy jeszcze trochę i rozmawialiśmy, ale teraz już przyszedł czas by jechać.
- Muszę już naprawdę wracać chłopaki. - wstałam z kanapy i założyłam swoją torbę na ramię.
- Oczywiście, podwiozę cię. - zaproponował Zayn.
- A może pojedziemy wszyscy? Chcesz? - zapytał Niall.
- Naprawdę, chcecie jechać ze mną? - zapytałam.
- No pewnie, że tak. - powiedział z entuzjazmem Harry.
 - Jesteście kochani, dziękuję wam za wszystko, a przede wszystkim za to, że jesteście obecni w moim życiu. - powiedziałam.
- Nie masz za co nam dziękować, ale my dziękujemy też tobie za to, że jesteś. - powiedział Lou i przytulił mnie, a reszta się dołączyła, musiało to wyglądać bardzo słodko.
- No dobrze, koniec tych czułości, musimy się zbierać. - musiałam przerwać tak piękną chwilę.
- No, tak. - posmutniał Niall. Wyszliśmy z domu, Lou zamknął drzwi na klucz i wsiedliśmy do samochodu. Lou wsiadł za kierownicę, obok niego usiadł Li, a Zayn, Harry, Niall i ja usiedliśmy do tyłu.
- Heej, Tommo, włącz waszą płytę 'Up All Night', proszę. - poprosiłam go.
- Nie ma sprawy, chcesz masz. - powiedział.
- Dzięki wielkie. - podziękowałam mu. W głośnikach rozbrzmiała piosenka 'What Makes You Beautiful'.
- Yeaah, chłopaki śpiewamy! - krzyczałam z radości.
 - Okay. - powiedział Harry tańcząc. Śpiewaliśmy wszyscy razem, w końcu przyszła kolej na solo Hazzy...
- Maya zaśpiewaj ze mną, proszę. - zrobił maślane oczka.
- Noo, no dobra. - zgodziłam się i zaczęliśmy śpiewać. 'WMYB' się skończyła, ale zaczęła się 'Gotta Be You', uwielbiam to.
- Jeej, wiecie jak zajebiście wyszło nam 'WMYB'? Musimy powiedzieć Paul'owi żebyśmy nagrali taką wersję demo z udziałem Ma'i. - mówił podekscytowany Lou.
- To jest dobry pomysł, musimy mu pokazać, to co nagrałem, to na pewno się zgodzi jak usłyszy. - mówił Li.
- Wy żartujecie prawda? - zapytałam będąc w szoku.
- Nie, a dlaczego, nie chcesz z nami nagrywać? - zapytał Niall.
- Chcę, oczywiście, że chcę, ale to za duży zaszczyt dla mnie. - odpowiedziałam.
- Musimy, to zrobić, zgódź się Maya, noo. - prosił mnie Zayn.
- Dobrze, już dobrze. Możemy spróbować, ale nigdzie tego nie opublikujemy na razie, okej? - powiedziałam, a Harry, Zayn i Niall zaczęli mnie ściskać ze szczęścia.
- Jeśli nie chcesz, to będzie to nasza tajemnica. My zagadamy z Paul'em i damy ci znać co i jak. - powiedział Liam.
- Będę czekać. - powiedziałam i akurat zajechaliśmy pod mój dom, wysiedliśmy z samochodu i chłopacy odprowadzili mnie pod same drzwi.
- Będziemy w kontakcie, tak? - pytał Niall.
- Tak, będziemy do siebie dzwonić, pisać i nadal się spotykać. - powiedziałam.
- Świetnie. - uśmiechnął się Lou.
- W takim razie do zobaczenia Maya. - przytulił mnie na pożegnanie Niall, a po nim cała reszta.
- Do zobaczenia kochani. - powiedziałam, kiedy szli w stronę auta. Pomachałam im jeszcze i weszłam do domu, od razu poszłam na górę, do swojego pokoju, by tam zostawić swoje rzeczy. Położyłam torbę obok łóżka i wyszłam z pokoju. Weszłam do łazienki, by 'opróżnić swój pęcherz, a potem zeszłam na dół do kuchni, gdzie siedzieli moi rodzice i jedli kolację.
- Witaj córeczko. - powiedział tata i wstał do mnie, by dać mi całusa w policzek.
- Cześć tatuś, dawno wróciłeś z delegacji?
- Kilka godzin temu. Mama mówiła, że byłaś kilka dni u jakiegoś kolegi.
- Nawet wydaję mi się, że znam go, ale nie mam pojęcia skąd... - powiedziała mama.
- Tak, byłam u Zayn'a, ale nie tylko u niego, bo byłam też u jego czworo przyjaciół, a inaczej mówiąc, u One Direction. To zespół, którego słucham, ten, za którym tak szaleję... - tłumaczyłam.
- Co, ale jak to? - zapytała mama, bardzo zadziwiona.
- No, tak to. Poznaliśmy się na koncercie, potem się spotkaliśmy i tak wyszło...
- Musisz być bardzo szczęśliwa. - mówił tata.
- Jeszcze nigdy nie byłam tak szczęśliwa, jak teraz tato. - odpowiedziałam i poszłam do lodówki po jogurt.
- Cieszymy się z mamą, że jesteś szczęśliwa kochanie. - powiedział tata i popił swoją herbatę.
- Ja też tatku, ja też... - uśmiechnęłam się i zaczęłam konsumować jogurt. Rozmawialiśmy jeszcze chwilę kończąc kolację, a potem rodzice poszli spać. Posprzątałam trochę w kuchni, a później położyłam się na kanapie i oglądałam powtórki programu 'Got To Dance', gdy nagle dostałam sms'a. Sprawdziłam od kogo i okazało się, że napisał Harry - 'Hej Maya, tęsknimy już za tobą. ;) Co robisz? xoxo Harry', uśmiechnęłam się do ekranu komórki i odpisałam - ' Ja tęsknię za wami bardziej :P Teraz sobie odpoczywam, za chwilę idę spać. A wy co robicie ciekawego? :D xoxo Maya'. Po chwili znowu dostałam sms'a od loczka - 'Oglądamy teraz jakiś film, a potem też idziemy spać. ;) Mam  nadzieję, że niedługo się zobaczymy... xoxo.' Odpowiedziałam mu - 'Niedługo na pewno się zobaczymy, mam nadzieję, że jeszcze przed końcem wakacji, powtórzymy wczorajszą imprezkę. :D Życzę wam kolorowych snów, dobranoc xoxo.' Po niecałej minucie otrzymałam kolejnego sms'a od Hazzy - 'Trzymam cię za słowo May'u... :D My Tobie też życzymy kolorowych snów, dobrej nocy ;) Harry xoxo.' Uśmiechnęłam się do ekranu telefonu, wyłączyłam telewizor i poszłam na górę do łazienki wziąć kąpiel. Po 40-stu minutach wyszłam ubrana w TO, położyłam się do łóżka, sprawdziłam jeszcze twitter'a, ale nie było tam nic ciekawego, więc włożyłam telefon pod poduszkę, zgasiłam światło i zasnęłam.


___________________________________________________
Jest kolejny rozdział. ;)
Muszę wam powiedzieć, że jest mi bardzo, bardzo przykro, bo nie komentujecie pod rozdziałami..., czy to naprawdę jest takie trudne? Proszę was o jakiekolwiek komentarze, nie muszą być długo, wystarczy tylko, że wyrazicie swoją opinię i to wszystko. Nie wiem, czy jest sens, żebym pisała dalej... ;c
Pozdrawiam gorąco Milli xoxo ! :D