poniedziałek, 20 maja 2013

Rozdział 11

Obudziłyśmy się dość wcześnie, bo o dziewiątej, nie spałyśmy za wiele, ale wystarczyło to nam by się wyspać. Poleżałyśmy chwilę w łóżku rozmawiając o tym, że nie długo koniec wakacji, potem zeszłyśmy na dół na śniadanie. Zrobiłyśmy sobie płatki i usiadłyśmy przy stole, rozmawiałyśmy o chłopakach, Perrie powiedziała, że zaczyna coś czuć do Zayn'a, i zapytała mnie, czy ja do niego jeszcze coś czuję, powiedziałam jej, że kocham go, ale już nie tak jak przedtem, teraz tylko jak przyjaciela. Opowiedziałam jej o historii z Harry'm, ale nie o tym, że wylądowaliśmy w łóżku, nie chciałam tego jeszcze nikomu mówić, bo stało się to za szybko. Rozmawiałyśmy sobie jeszcze chwilę i do kuchni weszła mama:
- Cześć dziewczynki. Późno wczoraj wróciłyście? - zapytała.
- Dzień dobry. - powiedziała Pezzka.
- Cześć mamuś. Przed pierwszą byłyśmy już w domu. Mogłabyś dzisiaj zrobić obiad na dwunastą, bo wychodzimy dzisiaj z Perrie przed trzynastą?
- Nie ma problemu, zaraz się zabieram za obiad.
- Może pani pomożemy? - zaproponowała Perrie.
- Nie dziękuję, wy idźcie się ubierać malować i nie wiem co tam jeszcze.
- Tak, ja lecę do łazienki, bo muszę umyć włosy, a potem jeszcze je suszyć dwadzieścia minut. - powiedziałam i pobiegłam do łazienki. 
Perrie włożyła naczynia do zmywarki i poszła na górę do pokoju, wzięła torbę ze swoimi rzeczami i poszła do drugiej łazienki.
Zawinięta w ręcznik i z mokrymi włosami wyszłam z łazienki i poszłam do pokoju, Pezzie już tam była, ubrana w TO, siedziała na łóżku, a na kolanach trzymała mojego laptopa. Gdy weszłam do pokoju spojrzała na mnie, uśmiechnęła się szeroko i zapytała:
- Wysuszyć ci włosy?
- Jakbyś mogła... Tylko najpierw muszę w coś się ubrać. - podeszłam do garderoby i zaczęłam grzebać, w końcu wybrałam  TO, ubrałam się i usiadłam przy toaletce, Perrie wzięła do ręki szczotkę i suszarkę i zaczęła mi suszyć włosy. Po dość długim czasie włosy były już suche, związałam je w koka na górze i zawiązałam na około głowy 'amerykańską' chustkę. Zrobiłam sobie jeszcze makijaż i gotowe zeszłyśmy na dół. Weszłyśmy do kuchni i pomogłyśmy mamie nakryć do stołu, bo zaraz miała podawać obiad. Ustawiłyśmy wszystko i każdy zajął miejsce przy stole, przywitałyśmy się jeszcze z tatą, bo pierwszy raz się dzisiaj widzieliśmy i zaczęliśmy konsumować. Podczas posiłku opowiedziałyśmy o wszystkim rodzicom, byli bardzo dumni, życzyli nam powodzenia i dodali, że w nas wierzą, my im podziękowałyśmy i powiedziałam jeszcze, że koło osiemnastej powinnam być już w domu, bo po próbach na pewno pojedziemy do chłopaków, a potem wrócę do domu. Pomogłyśmy mamie posprzątać ze stołu, włączyłam zmywarkę, poszłyśmy na górę po torby i zeszłyśmy na dół ubrać buty. Pożegnałyśmy się z rodzicami i wyszłyśmy z domu. Wsiadłyśmy do mojego auta. Po drodze powiedziałam Perrie, że mam dzisiaj wieczorem spotkanie z Harrym, ona się ucieszyła i życzyła mi powodzenia. Przyznała mi się, że Zayn, zaprosił ją dzisiaj do nich, bo Lou jedzie do El, a Li do Dan, Niall'a też nie będzie w domu, bo umówił się z kumplami i chyba nie wróci na noc do domu.
- Więc, chata wola, co? - powiedziałam.
- Wolna, ale ja nie planuję nic nieprzyzwoitego wariatko! - puknęła mnie w przed ramie i zaczęłyśmy się śmiać.
- No dobra, dobra, spoko. - wytknęłam jej język i znowu się śmiałyśmy.
- Ty mi lepiej powiedz, gdzie idziecie z Harrym, bo nic nie powiedziałaś gdzie cie zabiera, tylko tyle że się umówiliście.
- Ja sama nie wiem co on wymyślił. Zresztą to tylko przyjacielskie spotkanie, a nie ranka. - powiedziałam patrząc przed siebie.
- Spoko, spoko. - odpowiedziała.
Zajechałyśmy pod dom chłopaków, zaparkowałam samochód i wysiadłyśmy. Podeszłyśmy pod drzwi od domu i Pezz zadzwoniła dzwonkiem. Po chwili otworzył nam Louis, przywitaliśmy się jak zwykle przytulaskiem i buziakiem w policzek. Chłopak zaprowadził nas do salonu i tam przywitaliśmy się z resztą.
- Usiądźcie, mamy jeszcze trochę czasu do przyjazdu limuzyny. Chcecie coś do picia? - powiedział Zayn.
- Może wody poproszę. - powiedziała Pezz.
- Ja też wodę. - powiedziałam uśmiechając się do niego.
 - Dobrze, zaraz przyniosę. - powiedział i poszedł do kuchni po szklanki. Po chwili wrócił i uzupełnił przyniesione naczynia napojem. Usiadł z nami na kanapie, rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym.
- Dzisiejszego wieczoru nie spędzamy w taki gronie, tak? - odezwał się Liam.
- Dzisiaj każdy spędza go osobno. - powiedziałam i zerknęłam na Harrego.
- Tak, ale teraz będziemy się często widywać, więc jak nie będziemy razem kilka wieczorów, to nic nam nie będzie. - powiedział Horan.
- Niall ma rację. - powiedziała Pezz popijając swoją wodę. Każdy pokiwał potwierdzająco głową i usłyszeliśmy jak jakieś auto zajeżdża na podwórze, Lou podszedł do okna, by sprawdzić:
- Limuzyna już przyjechała.
- Idziemy w takim razie. - powiedziałam.
- Zayn, zamknij drzwi dobrze. - poprosił go Liam.
- Spoko.
Wyszliśmy z domu Malik go zamknął na klucz i wsiedliśmy do auta. Harry usiadł obok mnie, po mojej drugiej stronie siedział Liam, na przeciwko nas siedzieli Zayn, Louis i pośrodku nich Perrie. Po drodze rozmawialiśmy na różne tematy, śpiewaliśmy, chłopcy opieprzali, opowiadali dowcipy, było bardzo wesoło. I tak nam zleciała cała droga, pod studiem wysiedliśmy z limuzyny i poszliśmy do windy, pojechaliśmy nią na to samo piętro co wczoraj. Weszliśmy do 'pokoju' Paula i przywitaliśmy się z nim i resztą 'bendem'. Od razu weszliśmy do studia nagrań i zaczęliśmy ćwiczyć, tym razem towarzyszyły nam jeszcze inne instrumenty, niż tylko gitara akustyczna. Po dwugodzinnej próbie, pożegnaliśmy się z wszystkimi i kierowca odwiózł nas z powrotem do chłopaków. Zjedliśmy u nich lody i powiedziałam, że muszę jechać już do domu, bo obiecałam rodzicom, że wrócę wcześniej. Perrie pojechała razem ze mną, bo musiała jechać do domu się przebrać i przyszykować na wieczór z Zayn'em, on później po nią przyjedzie. Pożegnałyśmy się z chłopakami, każdy życzył sobie miłego wieczoru i dobrej nocy i wyszłyśmy od nich . Podwiozłam Pezz pod jej pożegnałyśmy się, wysiadła i odjechałam. Wjechałam samochodem do garażu i go zamknęłam. Weszłam do domu, powiedziałam rodzicom, że już jestem, ale zaraz wychodzę na 'imprezę' i nie wrócę na noc. Powiedzieli tylko, że ostatnio mało czasu spędzam z nimi, przeprosiłam ich tylko za to i popędziłam na górę, wzięłam szybką kąpiel, nie myłam włosów, bo zrobiłam, to rano. Wyszłam z łazienki w samej bieliźnie i szlafroku, i popędziłam do pokoju. Podeszłam do szafy, wyjęłam z niej sukienkę, buty i torebkę, położyłam wszystko na łóżko, oprócz szpilek, je postawiłam przed łóżkiem. Usiadłam przy toaletce i zrobiłam od nowa makijaż, zrobiłam włosy i pomalowałam paznokcie, poczekałam aż dobrze wyschną i dopiero wtedy założyłam na siebie TO. Podeszłam do wielkiego lustra na ścianie, przejrzałam się w nim dokładnie z każdej strony i sprawdziłam która, godzina, było już prawie w pół do dziewiątej, więc wzięłam wszystkie potrzebne mi rzeczy i zeszłam na dół. Gdy już prawie na dole zadzwonił dzwonek - 'To do mnie!' - krzyknęłam i przyśpieszyłam kroki.
- Dobranooc! - zawołałam z przedpokoju rodzice odpowiedzieli i otworzyłam drzwi.
- Dobranoc? Raczej dobry wieczór piękna panno. - powiedział loczek.
- To było do rodziców. - powiedziałam i zamknęłam za sobą drzwi.
- Mam nadzieję, bo przed nami piękny wieczór. - powiedział otwierając mi drzwi od auta.
- I noc... - powiedziałam patrząc mu w oczy.
- Mmm... noc?
- Tak, powiedziałam rodzicom, że nie wrócę na noc, bo idę na imprezę, dlatego nie wpuściłam cię do środka.
- Nie ma sprawy. Cieszę się, że mamy tyle czasu dla siebie. - powiedział i zamknął za mną drzwi. Wsiadł do samochodu, zapiął pas i ruszyliśmy. Po drodze rozmawialiśmy o Pezzie i Malik'u, powiedział o ich dzisiejszym wieczorze przez przypadek Harremu, ale obiecał mi, że nie powie nikomu, że o tym wie. Przyjechaliśmy do centrum Londynu, Harry zaparkował samochód pod jakimś pięknym apartamentowcem i weszliśmy do środka. Loczek odebrał z recepcji kartę i weszliśmy do windy. Chłopak wcisną przycisk z numerem 6. Winda się zatrzymała i Hazza zaprowadził mnie do apartamentu z numerem 9. Taak, cały on 6 i 9... uśmiechnęłam się do siebie. Styles otworzył drzwi i wpóśił mnie do środka, on wszedł zaraz za mną i zamknął drzwi. Weszliśmy 'w głąb' apartamentu i nie mogłam się napatrzeć na to, co tam było. To było piękne, prawdziwy apartament.
- Pięknie tu. - powiedziałam podchodząc do chłopaka.
- Podoba ci się? To mój własny apartament, kupiłem go niedawno. - powiedział obejmując mnie w talii i przyciągając do siebie.
- Bardzo. - powiedziałam dalej patrząc się w jego zielone tęczówki. Uśmiechnął się do mnie, przyciągnął do siebie bliżej i zaczął całować. Nasze języki toczyły zaciętą walkę w tamtym momencie, po dość długim pocałunku Harold zaprowadził mnie jadalni, stał tam wielki, dębowy, prostokątny stół, a nim pełno różnego jedzenia i dwie butelki wina, białego i czerwonego. Odsunął mi krzesło, kazał na nim usiąć, a potem je zasunął. Odszedł gdzieś mówiąc żebym zaczekała, a za chwilę wrócił trzymając ogromny bukiet moich ulubionych kwiatów, 'czarnych' tulipanów, kiedyś podczas rozmowy wspomniałam o tym jakie kwiaty lubię najbardziej, zapamiętał... Wręczył mi je i musnął mój policzek swoimi rozgrzanymi wargami.
- Są piękne dziękuję. Pamiętałeś jakie kwiaty lubię.
- Jak mógłbym zapomnieć.
- Ty sam to wszystko zrobiłeś?
-  Tak wszystko sam. Nawet sam gotowałem.
- No racja, ty lubisz gotować, ja też. A mogę gdzieś położyć te kwitki?
- Ach tak, daj mi je tutaj przygotowałem im miejsce. - powiedział i włożył bukiet do wielkiego wazonu, wypełnionego wodą, który stał na środku stołu. Usiadł na swoje miejsce i zaczęliśmy jeść. Karmiliśmy się nawzajem, śmialiśmy się. Skończyliśmy kolację, wzięliśmy kieliszki z białym winem i przenieśliśmy się do wielkiej sypialni, odłożyliśmy kieliszki na stolik i położyliśmy się na łóżku, zsunęłam buty ze stóp i położyłam głowę na torsie Harrego. Rozmawialiśmy długo, o życiu, o tym co było, co może być, i co jest. Ustaliśmy, że na razie łączyć nas będą przyjacielskie relacje i stosunki (chyba wiecie co mam na myśli z tymi stosunkami... taki... seks bez zobowiązań :P). Nastąpiła chwila ciszy i Harry żeby ją przerwać postanowił mnie połaskotać, i skończyło się to jak ostatnio... Potem poszliśmy wziąć wspólny prysznic, tam też nie oszczędzaliśmy sobie pieszczot.
Wróciliśmy do łóżka, ja byłam w samej koszuli Harrego i swoich stringach, a on miał tylko bokserki. Położyliśmy się do łóżka, 'powiedzieliśmy sobie dobranoc poprzez dłuuugiiii gorący pocałunek, przytuliliśmy się do siebie mocno i zasnęliśmy.
                                                                                ***

____________________________________
Taaaadaaa xD Jest znowu nowy rozdział hue hue
Trochę inny niż zazwyczaj, bo pojawiło się trochę 'scen' erotycznych, że tak powiem :P haha 
Ale Directioners są zboczone, więc co tam hue hue hue hue hue hue hue hue :D
Nie wiem kiedy będzie kolejna, część, zaskoczę was :P
Pozdrawiam Mordeczki :*

Rozdział 10 !

Paul wstał od wielkiego, okrągłego, dębowego stołu i podszedł do nas. Najpierw przywitał się zemną, potem z chłopakami, a na końcu z Perrie, bo wcześniej jej nie zauważył, ponieważ ta schowała się za Zayn'a. Było widać, że się stresuje, bała się, że Paul nie przyjmie naszej propozycji, ja też się tego obawiałam, ale byłam dobrej myśli, nie dopuszczałam do siebie tych złych. Malik przedstawił mężczyźnie Pezz, i powiedział, że ona jest tu z nami, ponieważ mamy pewien pomysł i chcemy mu go przedstawić. Paul popatrzył na nas i powiedział, że wysłucha wszystkich naszych propozycji, a na koniec ustalimy wszystko razem, tak by było dobrze. Usiedliśmy przy stole i zaczęła się dyskusja... Liam jako pierwszy przedstawił cały nasz plan, każdy z nas oczywiście dopowiadał coś od siebie, żeby nie mówił tylko on. Menedżer słuchał nas uważnie, w jego oczach i na twarzy można było zauważyć, że był bardzo zainteresowany tym co do niego mówiliśmy. Skończyliśmy mówić i zaczął on:
-  Muszę powiedzieć, że bardzo dobrze myślicie, bardzo fajny pomysł, podoba mi się, brawo dzieciaki. - mówił radośnie i unosił kciuki w górę. - Myślę, że może się to udać, tylko najpierw chciałbym usłyszeć jak śpiewają dziewczyny, a potem zaśpiewacie coś wszyscy razem, żeby usłyszeć jak razem brzmicie. Po sprawdzianie - Paul w tamtym momencie w powietrzu 'narysował' cudzysłowie. - wrócimy do dalszego ustalania. Trzeba pomyśleć o czym będzie piosenka, i inne sprawy związane z nagrywaniem, chłopcy wiedzą o co chodzi, a wy dziewczyny się dopiero dowiecie. - zaśmiał się, a my razem z nim. - Przejdźmy do studia, bardzo proszę i zaraz znajdziemy coś co zaśpiewacie. - pokazał na drzwi w tym samym pomieszczeniu, za którymi znajdowało się studio do nagrywania. Weszliśmy tam wszyscy i zaczęliśmy wybierać utwór, który ja i Pezzka miałyśmy śpiewać. Po dość długim zastanawianiu wybrałyśmy TĄ PIOSENKĘ, bo już miałyśmy okazję ją śpiewać razem na szkolnym występie i zajęłyśmy pierwsze miejsce, wszystkim bardzo się wtedy podobało, otrzymałyśmy najpiękniejszy, piętnastominutowy aplauz na stojąco od całej szkoły, byłyśmy bardzo wzruszone... Tutaj wszystkim obecnym w studio też się podobało, czyli Paul'owi i chłopakom. Bili nam brawa i mówili, że to było naprawdę wspaniałe, i że mamy ogromne szanse na karierę. Podziękowałyśmy im i szukaliśmy piosenki, którą mieliśmy zaśpiewać wszyscy. W końcu zdecydowaliśmy, że zaśpiewamy LWWY - 1D, w wersji akustycznej. Chłopcy śpiewali swoje zwrotki, refren wszyscy, i chłopcy i my, ja jeszcze śpiewałam razem z Hazzą jego 'przyśpiewki', bo mnie o to prosił, więc mu uległam... Paul postanowił, że to nagra, na pamiątkę naszego pierwszego, wspólnego 'występu'. Menedżerowi baaardzoo się podobało, powiedział, że potrafimy się zgrać, że brzmiało to tak, jakbyśmy już tą samą piosenkę kiedyś razem śpiewali, nawet tego nie ćwiczyliśmy, a wyszło cudownie, uwielbiam z nimi śpiewać... Wróciliśmy do stołu, jakaś kobieta przyniosła nam wodę i zaczęliśmy rozmawiać dalej.
- Jutro pojadę do radia, do mojego dobrego znajomego i poproszę go żebyście zaśpiewali tą piosenkę co przed chwilą, w przyszłym tygodniu, a przez ten czas będziecie mieć próby, tutaj w studio, codziennie od dwunastej, do czternastej. Mam nadzieję, że nikomu nie popsułem żadnych planów, pasuje wam taki układ, czy ma ktoś może jakieś inne propozycje? - powiedział Paul.
- Mnie bardziej by pasowało jakbyśmy zrobili te próby od czternastej do szesnastej. - powiedziałam.
- Oczywiście, nie ma problemu. Czyli wszystko ustalone tak? - dodał jeszcze.
- Tak. - powiedzieli wszyscy.
- Codziennie o 13:15 pod chłopaków dom będzie przyjeżdżała limuzyna z naszym kierowcą. Dziewczyny dacie radę same dojechać do nich?
- Tak, jasne. Każda z nas ma swój samochód, więc problemu z dojazdem nie będzie. - tym razem odezwała się Perrie.
- Świetnie. To może teraz ustalimy co z piosenką? Musimy pomyśleć o czym ma ona być, jakie brzmienie, ballada, czy może nieco szybsze tempo, a może jeszcze co innego. Jakieś propozycje? - powiedział Paul.
- Ja ostatnio nad tym myślałam, to znaczy o temacie piosenki, i pomyślałam, że mogłaby 'mówić' o tym, że warto próbować spełniać swoje marzenia, nawet te, które wydają się być nierealne, że trzeba wierzyć w siebie i nigdy się nie poddawać. To chyba byłby najlepszy temat, bo przecież chłopakom udało się spełnić swoje, i nadal to robią, nie poddają się, jest jeszcze wiele innych gwiazd, że tak powiem, które uwierzyły w siebie i cały świat ich kocha, a teraz Perrie i ja też spełniamy swoje, wierzymy, że się uda, teraz już nie poddamy się tak łatwo, tym bardziej, że mamy wasze wsparcie i pomoc od was, za co wam baardzo dziękujemy. Prawda Pezz? - powiedziałam.
- Tak Maya ma rację. - dodał Pezz i spojrzała w oczy Paul'a.
- Uważam, że to dobry pomysł, ta piosenka byłaby motywacją dla naszych fanów i może nie tylko dla nich... - do rozmowy dołączył Harry.
- Ja też tak uważam. - dodał Zayn.
- I ja też, jak najbardziej. - powiedział Louis.
- Oczywiście, to jest dobra myśl, podoba mi się. - przyłączył się Liam.
- Mnie również ten pomysł leży. - powiedział Niall. 
Paul popatrzył na nas i powiedział:
- Przyznam, że to jest najlepszy temat, jaki mógłby ktoś zaproponować. Piosenkę napiszę właśnie o tym. Nad brzmieniem jeszcze pomyślimy, a kto napisze tekst, daję wam wolną rękę do tego 'projektu', że tak się wyrażę. Decydujcie kochani. - powiedział.
- Uważam, że powinniśmy napisać ją razem. A wy co uważacie? - powiedział Harold. Wszyscy byli tego samego zdania co on.
- Dobrze, w takim razie, co dalej. Chcecie dostać jakieś specjalne miejsce do tego, czy wystarczy wasz dom? Jak wam będzie wygodniej, musicie mieć spokój, nikt nie może wam przeszkadzać. - powiedział menedżer.
- Ja myślę, że nasz dom byłby dobrym miejscem, nie musielibyśmy nigdzie jeździć, jak będziemy pracować do późna, jest gdzie spać, chyba najlepsza opcja, co nie? - zaproponował Lou. Wszyscy się zgodzili.
- Oczywiście, jakbyście potrzebowali jakiejkolwiek pomocy, to mój numer macie i dzwonicie o każdej porze dnia i nocy, pamiętajcie o tym. Przy pisaniu piosenki też mogę wam pomóc, nie ma problemu. - zaoferował się Paul.
- Będziemy pamiętać, dziękujemy ci Paul. Piosenkę napiszemy sami, potem ją ci pokażemy i wniesiemy jakieś poprawki, jeśli uznasz, że będą konieczne. - powiedział Zayn.
- No dobrze, jak uważacie, wy kierujecie tym wszystkim, ja wam tylko pomagam. - powiedział.
- Oczywiście. A czy mamy jakiś określony czas pisania, to znaczy konkretny termin, kiedy tekst ma być gotowy? - zapytałam.
- Konkretny nie, bo na to potrzeba jednak trochę, ale też możemy robić tego rok, myślę, że za jakieś trzy, góra cztery miesiące będzie wszystko gotowe, wtedy tylko wchodzimy do studia i nagrywamy, potem puszczamy to w kilku stacjach radiowych, można jeszcze dać gdzieś parę występów na żywo, a jeszcze później można pomyśleć nad klipem. Wszystko przed nami kochani. - powiedział Paul.
- Już nie mogę się doczekać końca. Mam tu na myśli to, że chcę już udzielać wywiadów i w ogóle zasmakować tego innego życia. Wiecie dobrze co mam na myśli. - mówiła podekscytowana Perrie.
- Tak Słońce, wiemy o czym mówisz. Ja też nie mogę się doczekać. - powiedziałam i zaczęliśmy się wszyscy śmiać.
- Chyba jak na razie mamy wszystko ustalone. Możecie już iść, macie już wolne, a od jutra zaczynamy próby, po występie na żywo w radio, bierzemy się za piosenkę. Do jutra w takim razie, miłego wieczoru życzę. - Paul wstał od stołu, a my razem z nim podaliśmy sobie ręce na pożegnanie i wyszliśmy. Po dwóch i pół godziny spotkania, pojechaliśmy do chłopców na kolację.

* W domu 1D*
Wszyscy poszliśmy do kuchni i razem przyrządziliśmy kolację, zajęło nam to jakieś pół godziny. Zrobiliśmy zapiekankę z makaronu, grzybów i sera. Było pyyysznee! Po posiłku przeszliśmy do salonu obejrzeć jakiś film, ja wyszłam na zewnątrz, musiałam zadzwonić do rodziców, że wrócę do domu późno i żeby się nie denerwowali. Po zakończonej rozmowie z mamą usiadłam na schodach przed domem... znowu wróciły myśli o Harrym, o tym wszystkim co dzieje się między nami. Po jakimś czasie usłyszałam, że drzwi się otwierają i ktoś wychodzi z domu. Odwróciłam się i zobaczyłam Harrego, stał nade mną i patrzył na mnie z góry.
- Coś się stało? Dlaczego tutaj siedzisz? - zapytał.
- Nic się nie stało... Usiądź koło mnie proszę. - powiedział i wskazałam miejsce koło mnie. Chłopak spojrzał na mnie, usiadł blisko i mocno przytulił. Siedzieliśmy tak chwilę w tuleni w siebie, aż on trochę się odsunął i spojrzał mi w oczy i powiedział:
- Wciąż o nas myślisz prawda?
- Tak Harry. Najgorsze jest to, że nie mam pojęcia co o tym myśleć... - powiedziałam i znowu wtuliłam się w niego.
- Ja też nie wiem... Czuję, że zależy mi na tobie Maya, bardzo zależy, ale musimy coś zrobić, by  w końcu się dowiedzieć, co tak naprawdę między nami jest. - mówił, a ja dalej byłam w niego wtulona.
- Mnie też na tobie zależy... - powiedziałam to i uniosłam głowę do jego twarzy, spojrzeliśmy sobie głęboko w oczy i złożyliśmy na swoich ustach namiętny, lecz nie za długi pocałunek. Harry przytulił mnie do siebie i głaskał jedną ręką moje włosy.
- A co powiedziałabyś na kolację, tylko we dwoje? - zapytał nagle.
- Masz na myśli randkę? - zapytałam i zaczęłam 'rysować palcami' na jego koszuli jakieś szlaczki.
- Właśnie tak, randka. Co ty na to?
- Zgadzam się. - powiedziałam, uniosłam głowę i złożyłam lekki pocałunek na jego ustach, poczułam, że się uśmiechnął.
-  Więc jutro przyjadę po ciebie o 20:30. - powiedział stanowczo.
- Dobrze, będę czekać. A gdzie mnie zabierzesz?
- Niespodzianka. Ale mogę ci powiedzieć, że będziemy tylko my, tylko ty i ja, nikt więcej. - mówił i na jego twarzy pojawił się zadziorny uśmiech, który uwielbiam.
- No dobraa. Wracamy już do nich?
- Wracamy, tylko oni nie wiedzą, że do ciebie poszedłem, powiedziałem, że muszę wykonać telefon i idę na górę.
- Dobrze ja pójdę od razu do nich, a ty za chwilę wróć do mnie, do nas. - zaśmialiśmy się i weszliśmy do domu. Poszłam do salonu, a Hazza stanął przy schodach, które prowadziły do sypialni chłopaków.
- Już jestem przepraszam, że tak długo, ale mama mnie zagadywała. - powiedziałam i usiadłam na kanapie obok Lou.
- Nic nie szkodzi Harry też jeszcze nie wrócił, bo ma jakiś ważny telefon. - powiedział Niall.
- Okej. - powiedziałam spokojnie. - A co oglądamy? Wybraliście już coś? - zapytałam jeszcze.
- Pomyśleliśmy, że możemy obejrzeć 'Straszny film V', może być? - zapytał Zayn.
- Jasne, tej części jeszcze nie miałam okazji obejrzeć, a lubię to oglądać.
- Tak, kiedyś oglądałyśmy wszystkie serie w jeden wieczór pamiętasz? - powiedziała Pezz, wszyscy się zaśmiali, nie wiem czemu, ale tak było i w tym momencie do pokoju wszedł Harry, zajął miejsce obok mnie, usiadł bardzo blisko. Zayn włączył film, a Niall zgasił światło w salonie, jak to pięknie ujął 'zrobił nastrój' hahaha. Oglądaliśmy i bawiliśmy się przy tym świetnie, film był świetny. Perrie gdy się śmiała wtulała się w Zayn'a, a on wtedy ją przytulał. Hazz i ja trzymaliśmy się za ręce, było ciemno, więc raczej nikt nie zauważył, co jakiś czas między nami też dochodziło do zbliżeń, tak jak między Pezz, a Malik'iem. Liam, Louis i Niall też nie byli lepsi, każdy przytulał się do każdego, niektóre momenty filmu były naprawdę zabawne, wtedy po prostu była między chłopakami jedna wielka orgia, przytulali się do siebie, jak nie wiem co. Kocham ich. Podczas 'seansu' jedliśmy kwaśne żelki i piliśmy piwo. Niestety film się skończył, w pokoju rozbłysło światło i wszyscy usiedli normalnie.
- Ja muszę do łazienki. - powiedziałam i udałam się tam gdzie musiałam. Załatwiłam potrzebę i wróciłam na miejsce. Wypiliśmy po jeszcze jednym piwie, trochę porozmawialiśmy o piosence i zegar wybił północ. Poczułam się senna, zresztą było widać, że Perrie i chłopcy są też zmęczeni.
- Zamówię taksówkę i pojedziemy do domu, co nie Pezz? - powiedziałam odstawiając pustą butelkę po piwie na stolik.
- Tak, jestem już padnięta, a jutro zaczynamy próby. - powiedziała i dopiła zawartość swojej butelki.
- Ja was odwiozę. - powiedział Harry i popatrzył na wszystkich.
- Dziękujemy ci Harry, kochany jesteś, ale jest, już dość późno i jesteś zmęczony, pojedziemy taksówką, nic nam nie będzie. - powiedziałam i położyłam swoją dłoń na jego kolanie.
- No dobrze, jak chcecie. - powiedział. Wyciągnęłam telefon z torebki i wykręciłam numer na taxi. Mężczyzna odebrał telefon, podałam mu adres i powiedział, że za piętnaście minut będzie na miejscu. Powiedziałam, że jak już będzie, to ma zadzwonić na ten numer, który mu się wyświetlił, a my przyjdziemy i się rozłączyłam.
- Powiedział, że będzie za kwadrans. - powiedziałam i sięgnęłam po żelki. Wzięłam dwie i jedną włożyła do buzi Harrego, na co wszyscy zareagowali śmiechem.
- Hazza dzidzia, trzeba go karmić, bo sam nie umie, albo mu się po prostu nie chce. - zażartował Tommo i znowu wszyscy się śmialiśmy. Przez ten czas czekania na transport wygłupialiśmy się, chłopcy opowiadali jakieś dowcipy, ten czas zleciał tak szybko, że nawet się tego nie spodziewaliśmy. Nagle zadzwonił mój telefon:
- 'Słucham.' - powiedziałam do słuchawki. - 'Dobrze, to my już wychodzimy.' - powiedziałam i rozłączyłam się.
- Nasza taksówka już jest. - powiedziałam chowając telefon z powrotem do torebki.
- W takim razie musimy iść. - powiedziała różowo włosa podnosząc się z kanapy, łapiąc przy tym nogę Zayn'a, który wstał zaraz po niej.
- Do jutra. Śpijcie dobrze. - powiedziałam i przytuliłam każdego. Na końcu Zayn'a, a ten mnie nieco przycisnął do siebie. Perrie także pożegnała się z nimi.
- Dobranoc dziewczyny i dajcie znać jak dojedziecie do domu. - powiedział loczek.
- No właśnie, koniecznie. - dołączył Malik.
- Doobrze, zadzwonimy do was, może być? - powiedziałam i lekko poklepałam ramie Zayn'a. Jeszcze raz powiedziałyśmy 'dobranoc' chłopakom i wyszłyśmy. Wsiadłyśmy do auta, przywitałyśmy się z kierowcą i ruszyliśmy. Mężczyzna zapytał jeszcze gdzie ma nas zawieźć, podałyśmy mu mój adres, bo już wcześniej ustaliłyśmy, że Pezzka zostaje u mnie na noc. Gdy dojechałyśmy do domu było piętnaście minut przed pierwszą w nocy. Perrie wzięła swoją torbę z rzeczami z mojego pokoju i poszła do łazienki, ja zeszłam do kuchni po picie i szklanki dla nas, wracając na górę usłyszałam jak Pezzie rozmawia przez telefon, przypomniało mi się, że miałyśmy zadzwonić do chłopków, postanowiłam, że nie będę już do nikogo telefonować, ponieważ zrobiła to Pezz. Weszłam do swojego pokoju, ustawiłam napój i szklanki na szafce nocnej obok łóżka i usiadłam przy toaletce. Zaczęłam zmywać makijaż, i nagle zadzwonił mój telefon:
- 'Halo?' - powiedziałam.
- 'Miałaś zadzwonić, czekałem..., ale się nie doczekałem, więc sam zadzwoniłem.' - usłyszałam męski, lekko zachrypnięty głos w słuchawce.
- 'Harry przepraszam, ale Pezz dzwoniła do któregoś z was, podejrzewam, że do Zayn'a, myślałam, że nie muszę już dzwonić.' - odpowiedziałam.
- 'Tak dzwoniła do Zayna'a, powiedział, że jesteście już w domu, ale ja chciałem cię jeszcze usłyszeć przed snem.'
- 'Wariat.' - powiedziałam i zachichotałam lekko.
- 'Wiem o tym kochana. Spałaś już?'
- 'Nie spałam. Właśnie zmywam makijaż, a potem idę pod prysznic.'
- 'Dobrze. W takim razie do jutra. Dobranoc.'
- 'Dobranoc Harry.' - powiedziałam i rozłączyłam. Spojrzałam w lustro i siedziałam zapatrzona chwilę w swoje odbicie, gdy do pokoju weszła Perrie lekko się wystraszyłam.
- Czemu tak siedzisz? Coś się stało? - zapytała kładąc torbę podłodze.
- Nie, nic się nie stało. Jestem już zmęczona, idę pod prysznic. - powiedziałam.
- Tak, ja też padam z nóg, idę się położyć. - powiedziała, a ja wyszłam z pokoju zabierając swoją piżamę.
Po dwudziestu minutach wróciłam odświeżona i ubrana w PIŻAMKĘ. Położyłam się obok przyjaciółki, która już spała, wyglądała tak słodko... ułożyłam się na łóżku, zgasiłam światło i zasnęłam.

______________________________________
Wooohooo 10 rozdział !!! :D 
Mam nadzieję, że wam się spodoba, może jest trochę nudny, ale trochę nudy trzeba hah :P
Pozdrawiam :* <3

niedziela, 19 maja 2013

Rozdział 9

Po pewnym czasie chciałam wracać do domu, Harry też, ale reszta chciała jeszcze zostać, więc postanowiliśmy, że ja i Hazz już pojedziemy, a oni zostaną. Pożegnaliśmy się i wyszliśmy z klubu. Na zewnątrz loczek zadzwonił po taksówkę.
- Gdzie jedziemy, do nas, czy do ciebie? - zapytał obejmując mnie ramieniem.
- Ja jadę do siebie, a ty do was. - powiedziałam.
-Nie zostawię cię samej Maya. Więc decyduj gdzie jedziemy. - powiedział stanowczo Styles.
- Do mnie. - odpowiedziałam i trochę wtuliłam się w chłopaka, bo poczułam lekki chłód.
Staliśmy jeszcze chwilę rozmawiając, bo zajechała taksówka, wsiedliśmy i odjechaliśmy. Pod moim domem Harry zapłacił kierowcy i udaliśmy się do drzwi. Chwilę szukałam kluczy, w końcu je znalazłam, otworzyłam dom i weszliśmy do środka... W przedpokoju zostawiłam swoje buty i weszliśmy do salonu
- Usiądź na kanapie, a ja przyniosę nam wody. - powiedziałam i udałam się do kuchni. Wzięłam dwie szklanki i dzbanek z wodą i wróciłam do Harry'ego. Ustawiłam naczynia na stoliku i usiadłam obok niego. On nalał nam wody i zaczęliśmy rozmawiać o naszej piosence. W pewnym momencie zrobiło mi się zimno, Hazza to zobaczył, wziął koc, który leżał na kanapie i mnie nim przykrył, przybliżył się do mnie i przytulił się mocno. Od razu zrobiło mi się gorąco, a serce waliło mi jak szalone. Położyłam głowę na jego ramieniu i spletliśmy nasze palce. Siedzieliśmy wtuleni w siebie, trzymając się za ręce, aż w końcu zrobiłam się senna...
- Jestem już zmęczona pójdę wziąć szybki prysznic, a ty?
- Szczerzę mówiąc też mam ochotę wziąć prysznic.
- Dobrze pokażę ci łazienkę i sypialnię, żebyś wiedział gdzie masz przyjść.
- Okej. - wstaliśmy z kanapy i pokazałam chłopakowi swój pokój, a potem zaprowadziłam do łazienki, pokazałam mu wszystko i poszłam do drugiej łazienki.
*20 minut później*
Weszłam do mojego pokoju wykąpana i ubrana w PIŻAMĘ
. Harry leżał już w łóżku, był bez koszulki, przykrył się kołdrą do pasa i było widać jego 'rzeźbę'. Stałam chwilę wpatrzona w niego, gdy nagle on odsłonił pościel i kazał się położyć, w między czasie zauważyłam też, że nie ma na sobie spodni, tylko majtki od Calvin'a Klein'a, wyglądał tak seksownie, że myślałam, że zaraz się na niego rzucę, ale powstrzymałam się . Położyłam się obok niego w moim łóżku i przykryłam kołdrą. Hazz trochę się do mnie przysunął i złapał moje biodro swoją dużą, ciepłą dłonią, a ja przysunęłam się do niego bliżej, tak że moja pupa prawie dotykała jego 'przyjaciela'. Czułam jego rozgrzane ciało na sobie, to było niesamowite, jeszcze niedawno czułam się tak przy Zayn'ie. Przez ten czas, który spędziłam z nimi, poczułam, że to do Harry'ego coś czuję, tylko pytanie co z Niall'em, bo do niego również coś czuję. Nie wiem co robić, muszę wszystko dobrze przemyśleć, zanim zrobię coś, co zrani wszystkich... 
Harold przysunął do mnie swoją twarz -
- Dobranoc Maya. - powiedział szepcząc mi do ucha i całując lekko w policzek.
- Dobranoc Harry. - odpowiedziałam również szepcząc. Włożyłam ręce pod poduszkę i zasnęliśmy.

*Rano*
Obudziłam się i odwróciłam głowę w kierunku gdzie spał Harry, ale ku mojemu zdziwieniu, jego wcale tam nie było. 'Przyśniło mi się?' - pomyślałam. Wyszłam z łóżka i poszłam do łazienki, bo zachciało mi się siku. Wyszłam z łazienki i zeszłam na dół, zobaczyłam, że w przed pokoju stoją buty Harry'ego, więc poszłam do kuchni.
- O! Wstałaś już. Pozwoliłem sobie porządzić trochę w twojej kuchni i zrobić nam śniadanie. - powiedział wesoło i dał mi buziaka w czoło, w prawej ręce trzymał 'łopatkę' którą przekładał naleśniki.
- Tak wstałam. Myślałam, że cię nie ma, że poszedłeś sobie, albo coś mi się przyśniło. - powiedziałam i usiadłam do stołu.
- Nie uciekłbym, nie zostawiłbym cię. Zaraz podam ci naleśniki. - mówił i głaskał mnie po głowie.
Był w samych spodniach, które miał nisko opuszczone, że było widać na nich napis, a dokładniej imię i nazwisko znanego projektanta. Widok jego bez koszulki przyprawia mnie o spore dreszcze, aż pojawiały mi się w głowie niemoralne rzeczy, działo się wtedy ze mną coś dziwnego, to pożądanie było nie do wytrzymania, bałam się, że rzucę się na niego i po kilku tygodniach znajomości pójdę z nim do łóżka, nigdy tak nie robiłam, z moim byłym chłopakiem przespałam się dopiero po roku i czterech miesiącach naszego związku, ale on aż tak na mnie nie działał jak Harry, był przystojny, dobrze zbudowany, pociągał mnie, lecz nie tak bardzo jak Styles. Siedziałam przy stole obserwując go jak smaży naleśniki, i z ledwością powstrzymywałam emocje.
Po krótkim czasie chłopak podał do stołu śniadanie i usiadł razem ze mną.
- Smacznego. - powiedział i wskazał na naleśniki, ukazując przy tym swoje dołeczki w policzkach.
- Smacznego. - odpowiedziałam i zaczęliśmy jeść. Rozmawialiśmy sobie na różne tematy, żartując sobie przy tym i śmialiśmy się. Czuliśmy się w swoim towarzystwie doskonale. Zjedliśmy śniadanie i posprzątaliśmy po nim razem. Potem ja poszłam do łazienki, wziąć prysznic, umyć włosy, ubrać się i zrobić makijaż, a Harry czekał w salonie i oglądał telewizję. Po piętnastu minutach wyszłam z pod prysznica owinięta ręcznikami, jeden na głowie, drugi na ciele. Osuszyłam ciało i znowu zawinęłam się w ręcznik. Dokładnie wysuszyłam włosy i udałam się do pokoju owinięta ręcznikiem, by wybrać jakieś ubrania. Po dłuższej chwili w końcu zdecydowałam się na TO. Nałożyłam trochę podkładu, różu na policzki, pudru, beżowy cień do powiek, zrobiłam kreski eyeliner'em i pomalowałam rzęsy tuszem, na usta nałożyłam brzoskwiniowy błyszczyk i poszłam na dół do Harry'ego. Usiadłam obok niego na kanapie i dołączyłam do oglądania jakiegoś teleturnieju, czy czegoś tam.
- Ładnie wyglądasz. - powiedział patrząc mi w oczy.
- Dziękuję. Ty też fajnie wyglądasz, zwłaszcza, gdy nie  masz na sobie koszulki. - palnęłam to co ślina przyniosła na język, chłopak się zaśmiał i kusząco przygryzł dolną wargę, objął mnie ramieniem, a ja oparłam o niego głowę. Oglądaliśmy, rozmawialiśmy, śmialiśmy się, gdy nagle zadzwoniły nasze telefony, w tym samym momencie, spojrzeliśmy się na siebie i zaśmialiśmy.
- To Zayn. - powiedział patrząc w ekran. 
- A do mnie dzwoni Perrie. - powiedziałam.
Wstał by odebrać telefon i odszedł dalej żebyśmy nie przeszkadzali sobie rozmawiając. Ja zostałam na kanapie i rozmawiałam z przyjaciółką.
- 'Słucham' - powiedziałam.
- 'Maya, wszystko w porządku? Gdzie jesteś? - pytała lekko niespokojna.
- 'Jestem w domu, wszystko dobrze, był ze mną... ekhem, był ze mną Harry.'
- 'Całe szczęście martwiliśmy się, myśleliśmy, że pojedziecie do chłopców i tam będziecie czekać. Przepraszam, że nie zadzwoniłam wcześniej, ale dopiero powstawaliśmy, bo wróciliśmy o czwartej nad ranem.'
- Nic się nie stało. Wolałam jechać do siebie, chciałam jechać sama, ale Hazz powiedział, że nie zostawi mnie samej i miałam wybierać, czy jedziemy do nich, czy do mnie, no i wybrałam swój dom. Późno wróciliście, a może raczej wcześnie haha, chyba dobrze się bawiliście. Gdzie ty w ogóle spałaś Perrie?'
- 'Miło z jego strony. Zabawa była świetna, musimy to koniecznie powtórzyć kochana. Ja spałam u chłopaków, a konkretnie z Zayn'em, bardzo się zaprzyjaźniliśmy. Maya... przepraszam cię, ja wiem, że ty i on macie bliski kontakt, ale samo mnie do niego ciągnie, gniewasz się na mnie?'
- 'A za co miała bym się gniewać wariatko? Opowiadałam ci wczoraj wszystko o moim dylemacie, o Harry'm i Niall'u. Porozmawiamy o tym później dobrze? Będę już kończyć, zobaczymy się u chłopców niedługo. Pa!'
- 'Cieszę się. Oczywiście porozmawiamy później. Do zobaczenia!' - powiedziała i się rozłączyła, za chwilę wrócił do mnie Harry.
- Zayn dzwonił, by zapytać gdzie się podziewamy.  - zaśmiał się.
- Taa... Pezz też dzwoniła, żeby mnie sprawdzić. - teraz śmialiśmy się razem. Hazz zaczął mnie łaskotać, aż nasze oczy się spotkały, i tak nasza zabawa przerodziła się w niespodziewany, nieplanowany, namiętny pocałunek. Żadne z nas nie przerywało, nie miałam zamiaru tego robić, Harry chyba też nie. Po pewnym czasie przestaliśmy oboje, popatrzeliśmy się na siebie i trochę odsunęliśmy się od siebie.
- Przepraszam cię Maya, ja nie wiem jak to się stało, po prostu tak na mnie działasz, że w końcu nie wytrzymałem, przepraszam. - powiedział zakłopotany.
- Nie masz za co przepraszać Harry, ja odczuwam to samo, kiedy jesteś blisko mnie z trudnością się powstrzymuję. Wiedz, że nie żałuję... - powiedziałam patrząc mu głęboko w oczy.
- Znamy się tak krótko, a ja czuję jakbyśmy znali się od wielu lat. - powiedział nadal patrząc w moje oczy. W tamtym momencie emocje wzięły górę i 'rzuciłam się na niego', znowu zaczęliśmy się całować, ten pocałunek stał się jeszcze bardziej namiętny niż przed chwilą...
*Dwie godziny później*
I stało się... leżeliśmy teraz  nadzy w moim łóżku, kochaliśmy się... Nasze pożądanie było nie do przebicia, pragnęliśmy siebie tak bardzo, że nie potrafiliśmy się powstrzymać. Czuję się z tym trochę dziwnie, bo nigdy nie szłam do łóżka z chłopakiem, którego osobiście znam jakieś dwa tygodnie, nie wiem co będzie dalej, nie wiem czy komuś o tym powiemy, wolałabym nie, nie wiem jak to wszystko się potoczy...
- Harry co teraz będzie? - zapytałam w końcu.
- Nie wiem Maya, musimy podjąć jakąś decyzję, musimy myśleć rozsądnie. - powiedział przytulając mnie do swojego nagiego torsu.
-  To wszystko stało się tak nagle, tak od razu. Nie znamy się dość długo, by się wiązać, prawda Hazza?
- Wszystko co mówisz jest prawdą, nie znamy się za dobrze, ale jednak coś nas do siebie ciągnie. 
- Tak, może to tylko pożądanie? - zastanawiałam się.
- Może tak, nie umiem na razie tego określić, ty pewnie też nie.
- Nie umiem, nie jestem pewna co takiego czuję do ciebie, nie wiem czy to pożądanie,  czy to miłość, nie wiem...
- Musimy dać sobie trochę więcej czasu, dużo ze sobą przebywać, żeby zrozumieć, co tak naprawdę czujemy do siebie.
- Dokładnie tak. 
- Nie uważasz, że to trochę dziwne, że nie jesteśmy pewni naszych uczuć?
- Znamy się zbyt krótko, żeby to dokładnie wiedzieć.
- Niektórzy wiedzą to nawet od pierwszego wejrzenia, a z nami jest inaczej, dlaczego?
- Tego nie wie nikt Harry...
- Taa... zobaczymy co czas 'przyniesie'. - powiedział, mocno przytulił mnie do siebie i pocałował moje usta. Znowu odwzajemniłam pocałunek.
*Kilka minut później*
Nadal leżeliśmy w łóżku i rozmawialiśmy o nas. Spojrzałam na zegarek i wskazywał godzinę trzynastą dwie.
- Harry musimy się zbierać, trzeba jechać do chłopaków i Perrie.
- Tak, już jest późno zadzwonię do nich, że niedługo będziemy.
- Dobrze, ja idę się trochę ogarnąć. Zaraz wracam.
- Okej.
Wzięłam koszulę Harr'ego, która leżała obok łóżka, bo tam ją w nocy zostawił, a ja rano jej nie zauważyłam i ubrałam ją. Poszłam do łazienki ogarnąć fryzurę, bo trochę się roztrzepała. Wróciłam do pokoju, ubrałam bieliznę i szukałam ubrań, coś odpowiedniego na spotkanie z Paul'em. Harry leżał na łóżku już ubrany w spodnie, bo jego koszulę nadal miałam na sobie ja. Leżał i uważnie mnie obserwował, trochę mnie to krępowało, ale nie za bardzo. Po dość długim zastanawianiu się w co mam się ubrać, decyzja padał na  TO. Przebrałam się i rzuciłam w Hazzę jego koszulą.
 - Ubieraj się, bo się spóźnimy. - rozkazałam mu, a on zrobił to, o co go prosiłam. Loczek wstał z łóżka i zeszliśmy na dół. Postanowiliśmy pojechać moim autem, nie taksówką. Dałam Harremu klucze od samochodu, ja wzięłam od domu i wyszliśmy. Zamknęłam dom i poszliśmy do samochodu, Harry jak zawsze otworzył mi drzwi, a potem je zamknął. Wsiadł do samochodu, zapięliśmy pasy i ruszył. Po drodze śpiewaliśmy piosenki, które leciały z mojej płyty w radiu. Droga zleciała szybko. Harry zaparkował samochód i 'wypuścił mnie z niego'.
- Harry...? - powiedziałam stojąc przed drzwiami.
- Co się stało? - zapytał, złapał mnie za rękę i spojrzał w oczy.
- Nie mówmy jeszcze nikomu co się dzisiaj między nami wydarzyło, dobrze?
 - Oczywiście, nie powiemy nikomu. - uśmiechnął się i mnie przytulił. Hazz otworzył drzwi od domu i puścił mnie przodem. Weszliśmy do salonu, bo było słychać stamtąd jakieś rozmowy i śmiechy.
- Cześć wam! - krzyknęliśmy z Harrym.
- Cześć! - krzyknęli razem.
- W końcu jesteście. - powiedział Louis.
- Co tak długo? - zapytał Niall. Ja i Harry spojrzeliśmy na siebie i uśmiechnęliśmy się do siebie. Wszyscy na nas patrzeli z ciekawością w oczach.
- Yyyy... tak wyszło, zamówiliśmy sobie jeszcze pizzę. - wypalił nagle Harold.
- Tak właśnie. - dodałam szybko.
- Okej. Spoko. - powiedziała Perrie. Wyglądała dziś bardzo ładnie, chyba była w domu z Zayn'em, bo była przebrana, miała na sobie TO . Usiedliśmy z Harrym na kanapie obok Lou. 
- Mamy jeszcze godzinę do spotkania, może się czegoś napijemy? Nie mam na myśli alkoholu. - powiedział Tommo.
- Może wodę z lodem i cytryną? - zaproponował Li.
- Ja chętnie. - powiedziałam.
- Ja też poproszę. - powiedziała Perrie i reszta chłopaków też poprosili.
- Pomożesz mi Niall? - zapytał Liam.
- Jasne! - powiedział i poszli do kuchni. 
- Dlaczego tak szybko wczoraj wyszliście z klubu? - zapytał Zayn, patrząc raz na mnie, raz na Harrego.
- Maya źle się czuła, była zmęczona i chciała wracać do domu. - powiedział loczek.
- Dokładnie, trochę za dużo wypiłam i nie czułam się za dobrze. - dodałam.
- Dlaczego nie przyjechaliście do nas, tylko do ciebie? - pytał dalej mulat.
- Dlatego, że chciałam być u siebie. - powiedziała nieco nerwowo.
- Co to jest?! Przesłuchanie? O co wam chodzi, co?! - zareagował nerwowo Styles.
- Spokojnie Harry, martwiliśmy się o was, tyle. - powiedziała spokojnie Perrie.
- Dobra nie męczcie już ich, Maya chciała jechać do siebie, bo źle się czuła, a ty im jakieś wywiady urządzasz. - powiedział Lou, a ja go złapałam za dłoń i uśmiechnęłam się do niego, on odwzajemnił uśmiech.
- Dobra, już dobra. - powiedział Zayn. Do pokoju weszli Niall i Liam, jeden trzymał w ręku szklany dzbanek z wodą, a drugi tacę ze szklankami. Blondyn nalał każdemu wody i usiadł na kanapę. Siedzieliśmy i rozmawialiśmy o wczorajszej imprezie, bardziej oni opowiadali, bo ja i Hazz słuchaliśmy ich opowiadań, od czasu do czasu coś komentując i pytając. Czas tak szybko zleciał, że nawet nie zauważyliśmy. 
- Zbierajmy się jest już prawie piętnasta. - powiedział Harry i wszyscy podnieśli się z kanapy i ruszyli do wyjścia. Chłopacy mają swoje samochody, ale mają też jeden duży, wspólny i to nim pojechaliśmy. Do studnia mieliśmy dość spory kawałek, jechaliśmy około czterdziestu minut. Zajechaliśmy pod ogromny budynek i wysiedliśmy z samochodu. Była godzina prawie piętnasta trzydzieści, szybko weszliśmy do budynku i windą pojechaliśmy na dwudzieste trzecie piętro, bo tam było studio Paul'a. Winda zatrzymała się na danym piętrze i wszyscy z niej wyszliśmy. Szliśmy się w kierunku studia, zatrzymaliśmy się na chwilę przed drzwiami za którymi był Paul, i w końcu Niall zapukał do drzwi, usłyszeliśmy jak mężczyzna mówi żebyśmy weszli, w tamtym momencie odczułam lekki stres, spojrzałam na Harrego, a ten złapał mnie za rękę i wszyscy weszliśmy do 'pokoju'...
                                                                      *** 

___________________________________
Taki tam kolejny rozdział, kurcze noo, dopadła mnie wena i piszę rozdziały jeden za drugim, ten postanowiłam nieco 'ubarwić', if you know, what I mean. ;>
Kontynuacja pojawi się może dziś, może jutro, tego jeszcze nie wiem. :P
PROSZĘ WAS ŁADNIE O KOMENTARZE :)
Pozdrawiam ! :*

sobota, 18 maja 2013

Rozdział 8

Wyszliśmy z domu i wsiedliśmy do auta Zayn'a, obie usiadłyśmy z tyłu i chłopak ruszył z pod mojego domu. Po kilku minutach drogi byliśmy już u chłopaków, na widok ich domu na mojej twarzy pojawił się wielki uśmiech. Bardzo się ucieszyłam, że  znowu jestem u nich, że ich w końcu zobaczę po tych kilku dniach. Malik zaparkował samochód i weszliśmy do domu. Chłopak zaprowadził nas do ogrodu, bo tam znajdowali się chłopcy. Siedzieli przy wielkim drewnianym, ogrodowym stole pod równie dużym parasolem, popijali jakieś napoje i tajemniczo dyskutowali. Podeszliśmy do nich i przedstawiłam im Pezz, bardzo miło ją przyjęli, a ona nie zachowała się jak jakaś fanka, tylko jak normalna dziewczyna, która spotyka normalnych chłopaków, a nie swoich idoli, byłam z niej dumna, ona chyba też była. Usiadłyśmy razem z Zayn'em do stołu i Lou zaproponował nam drinki, ponieważ te napoje, które mieli oni, to były właśnie drinki, zgodziłyśmy się po jednym, bo w domu wypiłyśmy już dwa. Chłopak poszedł zrobić dla nas napoje, a my rozmawialiśmy o tym czym zajmuje się Perrie. Ona zajmuje się tym samym co ja, tyko że ona więcej śpiewa niż tańczy ma naprawdę świetny głos. Po chwili wrócił Tommo, podał nam nasze drinki i zapadła cisza, chłopacy popatrzeli na siebie i Liam zaczął mówić...
- Mamy dla ciebie dobrą wiadomość, Paul zgodził się abyśmy nagrali razem piosenkę. Mamy nadzieję, że nie zmieniłaś zdania.
- To cudownie, ja już podjęłam decyzję i zaśpiewam z wami, ale pod warunkiem, że nie zostanie to nigdzie opublikowane, bo nie chcę żeby ludzie gadali, że robię karierę waszym kosztem. Nie chcę tego.
- Przedstawimy ci nasz plan, który w sumie podrzucił nam Paul, to może zmienisz zdanie, jeśli nie zrozumiemy to.
- Dobrze, wysłucham was, a dopiero potem podejmę decyzję. Słucham.
- A więc, Paul zaproponował abyśmy wspólnie napisali piosenkę, a potem ją razem nagrali, następnie on poprosi swojego kumpla, aby puścił ją w swoim radio, a potem przeprowadzi z nami wywiad i wszystko opowiemy fanom i innym ludziom. Dzięki temu usłyszy cię cały świat i będziesz mogła się wybić. Co ty na to? - zapytał Harry.
- No nie wiem co powiedzieć, totalnie mnie zaskoczyliście, to ogromny zaszczyt. Zgadzam się! Ale czy ja mogę stawiać własne warunki, propozycje?
- Świetnie, jesteś najlepsza! - Horan odskoczył od stołu i przytulił mnie z zachwytu. -  Oczywiście, że możesz, każdy może proponować coś od siebie. Razem stworzymy coś co zapamiętamy na całe życie, nawet nie tylko my a wszyscy nasi fani z całego świata. - zachwycał się Niall.
- W takim razie zgadzam się na sto procent. A kiedy zaczynamy? Jak to wszystko ogarniemy, ja za kilka dni zaczynam ostatnią klasę, najważniejszą, nie mogę sobie jej odpuścić. Chcę skończyć tę szkołę z najlepszymi wynikami, takimi jakimi miałam do tej pory, nie zamierzam tego zaprzepaścić, ale kariera też jest dla mnie ważna, zawsze chciałyśmy założyć zespół, razem z Perrie, taki żebyśmy i śpiewały i tańczyły. Ale nie wiemy czy coś z tego wyjdzie jeszcze się okaże. Pezz ma niesamowity głos, tańczy też nieźle, może ktoś kiedyś zechce nas wypromować i zarabiać na nas, byłoby super, ale to się jeszcze okaże, potrzeba czasu, najpierw musimy ukończyć tą szkołę. Prawda Perrie?
- Dokładnie tak. Już dawno myślimy nad zespołem po skończeniu szkoły, ale jest tak jak mówi Maya, potrzeba czasu i ludzi, którzy nam pomogą. Jesteśmy dobrej myśli, wiara jest najważniejsza.
- Macie teraz nas, z nami będzie wam łatwiej do czegoś dojść, mamy Paula, on zna dużo ludzi z jego branży, wystarczy z nim porozmawiać, pokazać mu, że jesteście warte tego, żebyście zaistniały w show biznesie i facet wam pomoże. Nie ma problemu. Jeśli chcecie dziewczyny, możemy zrobić tak, że nagramy teraz tą piosenkę z wami obiema, jako zespół, wasz i nasz. Myślałyście już o nazwie waszego zespołu? Zastanawiałyście się nad tym? - zaproponował Louis.
- Naprawdę myślicie, że Paul by się zgodził? Głupio tak byłoby go o to prosić, ale nie mówię, że nie chcę, bo tak naprawdę chcę, Perrie też. - mówiłam.
- A nazwa zespołu, myślałyście już o tym? - zapytał ponownie Lou.
- Tak myślałyśmy i to nie raz. I spodobało nam się 'THE UNIQUE GIRLS'. A co wy o  tym sądzicie? - do rozmowy dołączyła się Pezz, w końcu bardziej 'się rozluźniła'.
- Fajna nazwa, pasuje do was, bo jesteście naprawdę niesamowite dziewczyny. Porozmawiamy z Paulem, podczas jutrzejszego spotkania. - powiedział Zayn.
- Podczas jutrzejszego spotkania? - zapytałam zdziwiona lekko, bo nic o tym nie wiedziałam.
- Przepraszamy nic o tym nie wspomnieliśmy nawet, zapomnieliśmy. Jutro mamy spotkanie z Paul'em, musimy wszystko obgadać, ustalić, zaplanować i tak dalej, więc to jest najlepsza okazja, na pewno się zgodzi na naszą propozycję, zobaczycie dziewczyny zrobicie karierę większą od nas. - mówił Li.
- To się jeszcze okaże, czy zrobimy... A na którą to spotkanie i gdzie, bo będziemy musiały dojechać podajcie mi adres. - powiedziałam.
- Zobaczymy, ale będzie tak jak mówił Liam. Spotkanie będzie w studio, jesteśmy umówieni na godzinę 15:30, a dojazdem się nie przejmujcie, my po was przyjedziemy. - powiedział Niall.
- My same dojedziemy mamy swoje samochody. - powiedziała Pezz.
- Tak, Perrie ma rację chłopcy, dojedziemy same, tylko podajcie adres. - wtrąciłam się.
- No dobrze, jak chcecie, to nie będziemy nalegać. Adres prześlę ci sms'em. - powiedział blondyn.
- Okej, dzięki.
- Nie ma sprawy kochana, cała przyjemność po naszej stronie. -  powiedział loczek i szturchnął mnie łokciem, bo siedział akurat obok mnie.
- Taa... Chłopaki ja naprawdę nie wiem jak ja wam się odwdzięczę, nie mam pojęcia. - powiedział trochę przygnębiona i bezradna.
- Nie masz się czym przejmować, kiedyś na pewno będzie okazja, to wtedy się odwdzięczysz, a teraz głowa do góry, bo mamy co świętować. - powiedział lokowaty i poruszał kusząco brwiami.
- Co racja, to racja. To co robimy w takim razie? - zapytała Perrie, co mnie zdziwiło, bo nie była już 'spięta'.
- Może imprezka w klubie dzisiaj wieczorem? - zaproponował Zayn.
- I to jest najlepszy pomysł, jaki mógł wpaść komuś do głowy. Kto się pisze na to? - powiedział Harry, a wszyscy unieśli swoje dłonie w górę.
- Mógłby nas ktoś odwieźć teraz do domu? - zapytałam.
- Chcecie już wracać? Przecież mamy iść na imprezę. - powiedział Niall.
- No tak, ale musimy się przebrać, co nie. - powiedziałam.
- A no tak, racja.
- Ja was odwiozę. - powiedział Zayn.
- Dziękujemy ci bardzo. - mówiąc to Pezz i ja wstałyśmy z kanapy, a Malik razem z nami, pożegnałyśmy się chwilowo z chłopakami i poszliśmy do auta. Wsiedliśmy i pojechaliśmy, po drodze rozmawialiśmy o naszych planach. Droga jakoś tak szybko zleciała i nawet nie zauważyliśmy jak szybko. Zayn wjechał na 'mój' podjazd i wysiadłyśmy z samochodu. Gdy odchodziłyśmy usłyszałyśmy jak trąbi, wróciłyśmy się, a chłopak otworzył okno w samochodzie
- O której mam po was być? - zapytał.
- Przyjedziemy do was moim samochodem. Będziemy o 21:30. - powiedziałam.
- Dobrze, będziemy czekać. Do zobaczenia dziewczyny.
- Do zobaczenia. - powiedziałyśmy razem i pomachałyśmy mu. Odjechał, a my weszłyśmy do domu.
- Jestem głodna, a ty Perrie?
- Szczerze mówiąc też odczuwam głód.
- Na co masz ochotę?
- Płatki?
- Płatki! - zaśmiałyśmy się i poszłyśmy do kuchni zrobić sobie jedzenie. Pezz nalała napoju do szklanek, a ja zrobiłam płatki. Poszłyśmy do salonu, usiadłyśmy na kanapę, włączyłam telewizor, naszą ulubioną stację muzyczną, jadłyśmy, piłyśmy i rozmawiałyśmy. W końcu wybiła godzina 20:00.
- Jej, Maya musimy się szykować, mamy tylko półtorej godziny. - zerwała się nagle Pezz.
- Ale się zasiedziałyśmy. Idę powkładać te naczynia do zmywarki, a ty idź już na górę.
- Dobra, idę zobaczyć co mogę ubrać. - powiedziała i skierowała się w stronę schodów. Zaniosłam te naczynia do kuchni i postanowiłam, że zadzwonię do rodziców i poinformuję ich, że idę na imprezę i mogę wrócić bardzo późno, albo wcale, bo nie wiadomo co przyjdzie nam do głów. Chwile porozmawiałam z tatą, powiedział, że nie wrócą na noc, będą dopiero jutro późnym popołudniem i zapytał, czy dam sobie radę, jak skończyłam poszłam do Perrie.
 - Jestem już. Co ubieramy?
 - Nie wiem właśnie, na pewno ubieram jakąś sukienkę, ale nie wiem jeszcze którą, bo kupiłam sobie dzisiaj aż cztery.
- Ja też mam ich sporo, coś razem wymyślimy, a teraz muszę zmyć sobie makijaż i zrobię go od nowa. - powiedziałam i usiadłam z jednej strony , przy okazji robiąc miejsce dla Pezz. Usiadła obok mnie i zrobiła to samo. Malowałyśmy i rozmawiałyśmy o chłopakach, zauważyłam, że Perrie 'wpadł w oko Zayn', nie byłam na nią zła, ani nie byłam zazdrosna, bo ona jest moją najlepszą przyjaciółką, jest dla mnie jak siostra, ja przyznałam się jej, że od pewnego czasu bardziej podoba mi się Niall... i Harry..., że nie jestem pewna który bardziej, ciągle rozmawiałyśmy i wykonywałyśmy nasze czynności. Skończyłyśmy makijaż i przeszłyśmy do fryzur i strojów, ja zrobiłam sobie fale prostownicą i ubrałam tę sukienkę TO, Pezz ubrała się w TO. Kiedy byłyśmy już gotowe przypomniało mi się, że piłam i nie mogę prowadzić samochodu, była godzina 21:15, więc zadzwoniłam po taksówkę i w między czasie wypiłyśmy po jeszcze jednym drinku. Skończyłyśmy nasze napoje i akurat zajechała pod dom taxi. Zabrałyśmy wszystko i wyszłyśmy z domu. Zakluczyłam drzwi i udałyśmy się do pojazdu. Przywitałyśmy się z miłym, starszym panem i podałyśmy adres, pod który miał nas zawieźć. Już pod ich domem zapłaciłyśmy za transport i udałyśmy się pod drzwi, Pezz nacisnęła dzwonek i po chwili zobaczyłyśmy w drzwiach przystojnego, bardzo seksownego, zielonookiego loczka. Wyglądał nieziemsko, po moim ciele 'przebiegły' ciarki, chyba z podniecenia... Wpuścił nas do środka i skierował do salonu, w którym siedziała pozostała czwórka przystojniaków. Na stoliku stały dwie butelki schłodzonej wódki, jedna była już do połowy wypita. Usiadłyśmy na sofie obok chłopków, w takiej kolejności, z mojej prawej strony siedział Harry, z lewej Louis, obok niego Liam, a potem Niall, Zayn, a obok niego Perrie. Lou zrobił nam drinki i wznieśliśmy toast:
- Żeby wszystko się udało kochani! - krzyknął Liam i wszyscy stuknęliśmy się szklankami. Wypiliśmy jeszcze po trzy drinki i poczułam, że jestem już pijana, wypiłam dzisiaj sporo alkoholu. Zerknęłam na Perrie, która była bardzo rozbawiona rozmową z Malikiem, i było widać, że też trzeźwa nie jest.
- Ja muszę iść do łazienki. - wybełkotałam i wstałam chwiejąc się lekko, zmierzyłam w kierunku toalety nierównym krokiem. Weszłam do pomieszczenia i od razu udałam się do lustra, by ocenić mój wygląd i stan. Nie było źle, tak jak myślałam. Nałożyłam sobie trochę pudru i musnęłam usta szminką, skorzystałam jeszcze z toalety, umyłam ręce, trochę się poperfumowałam i wróciłam do przyjaciół. Była już 23-cia, i odezwał się Lou:
- Zbieramy się już do klubu?
- Chyba tak co? - zapytał Liam patrząc na każdego po kolei.
- Tak jedźmy już. - powiedziałam trochę 'pijanym głosem'.
- Zadzwonię po kierowcę. - powiedział Zayn wyciągając telefon z kieszeni spodni. Siedzieliśmy jakieś dziesięć minut czekając, aż w końcu usłyszeliśmy klakson samochodowy i wyszliśmy z domu, Liam zakluczył drzwi i wsiedliśmy do samochodu. Po chyba 30-stu minutach byliśmy już na miejscu. Wyszliśmy z samochodu, pożegnaliśmy się z kierowcą i przeszliśmy do 'bramkarzy', wpuścili nas bez problemu. Udaliśmy się do wielkiej sali pełnej ludzi, nie byle jakich, co było widać po ich ubiorach i w ogóle... Lou i Li podeszli do jakiegoś mężczyzny i o czymś z nim chwilę rozmawiali, po chwili przyszli do nas wraz z tym panem i zaprowadził nas na 'wielką sofę VIP'owską'. Każdy zajął miejsce, nawet zabawnie się złożyło, bo siedzieliśmy w takiej samej kolejności jak w domu chłopców. Wokoło grała głośna, fajna muzyka i tańczyli ludzie.
- A dlaczego nie ma z nami Dan i El? - zapytałam Louiego.
- El jest u rodziny, a Dan ma dzisiaj występ w LA. - odpowiedział.
- Szkoda.
- Tak, następnym razem będą. - powiedział wesoło i odwrócił się w stronę Liam i o czymś rozmawiali.
- Chcesz drinka? - zapytał Harrold.
- Dużo już dzisiaj wypiłam, ale jeszcze jeden chyba mi nie zaszkodzi. - powiedziałam śmiejąc się, po czym loczek również się uśmiechnął, wstał i poszedł do baru. Po dwóch minutach wrócił z dwiema szklankami, jedną wręczył mi a drugą zostawił sobie. Rozmawialiśmy o naszym dzieciństwie, Harry miał naprawdę 'kolorowo', nie mówię, że ja nie, ale on to naprawdę... szok. Siedzieliśmy rozmawiając chyba godzinę, aż w końcu wstał Niall i zaproponował byśmy poszli wszyscy na parkiet, wstaliśmy i poszliśmy. Tańczyliśmy razem pół godziny, bo potem Liam, Niall i Louis poszli usiąść i wypić. Zostaliśmy na parkiecie tylko Perrie, Zayn, Harry i ja. Pezz tańczyła z Malik'iem, a ja ze Styles'em. Bawiliśmy się świetnie! Po dwóch godzinach spędzonych na parkiecie z Hazzą, udaliśmy się do baru, wypiliśmy tam jeszcze kilka drinków, nawet nie pamiętam ile...
                                                                        ***

__________________________________
Oto kontynuacja spotkania, ale to jeszcze nie koniec... ;)
Kolejna część kontynuacji już niedługo. :)
BŁAGAM O KOMENTARZE OD WAS :3 DLA WAS TO TAK NIEWIELE, A DLA MNIE BARDZO DUŻO. <3

Rozdział 7

Dzisiejszego ranka obudziłam się rześka, wypoczęta i bez kaca, wczoraj męczył mnie przez cały dzień, okropieństwo, ughh... Wyciągnęłam telefon spod poduszki i sprawdziłam twitter'a, znowu nic ciekawego nie było, więc go wyłączyłam i wstałam do okna, by zobaczyć jaką mamy dziś pogodę. Otworzyłam okno i wyszłam na balkon, pogoda była piękna, jak na Anglię bardzo piękna. Weszłam z powrotem do pokoju i podeszłam do garderoby, by wybrać jakieś ubranie. Długo się zastanawiałam co mam ubrać, mam bardzo dużo ciuchów, czasem się zastanawiam, czy nie za dużo. Po długim zastanawianiu zdecydowałam się w końcu na TO . , zrobiłam szybko koka, zabrałam ubrania i poszłam do łazienki. Wzięłam krótki prysznic i zeszłam na dół. W salonie siedzieli moi rodzice, oglądali jakiś film.
- Dzień dobry. - powitałam ich.
- Dzień dobry. - powiedzieli jednocześnie.
- Jedliście już śniadanie? - zapytałam.
- Tak kochanie my już jedliśmy, ty też idź coś zjedz. - powiedziała mama.
- Już idę. - uśmiechnęłam się i chciałam już iść, ale zatrzymał mnie tata, bo chciał mi coś powiedzieć.
- Za chwilę jedziemy na cały dzień do znajomych, jedziesz z nami? - powiedział.
- Szczerze mówiąc wolałabym zostać, bo chcę się spotkać z Perrie.
- No dobrze, tylko uważaj na siebie. - powiedział.
- Wiem tatku, nie jestem małym dzieckiem.
- Zostawimy ci jakieś pieniądze, jak będziesz głodna, to zamów sobie pizze, czy co tam wolisz. - powiedział i położył pieniądze na stoliku.
- Dziękuję.
- Idź zjedz śniadanie, a my już ruszamy. - powiedziała mama i dała całusa w policzek.
- Dobrze, dobrze. Pa, jedźcie ostrożnie i bawcie się dobrze. - pocałowałam jeszcze tatę i czekałam aż wyjdą, żeby zamknąć za nimi drzwi.
- Pa córcia, ty też baw się dobrze, tylko nie za dobrze. - dodała mama.
- Nie bójcie się, ja jestem już dużą dziewczynką i swój rozum mam. - zamknęłam drzwi i poszłam do kuchni. Zrobiłam sobie płatki, wlałam soku jabłkowego do szklanki, poszłam do salonu zjeść i obejrzeć telewizję. Trafiłam na mój ulubiony serial 'Dwóch i pół', akurat się zaczynał, pobiegłam szybko na górę po telefon, bo przypomniało mi się, że tam go zostawiłam, a muszę zadzwonić do Perrie i się z nią umówić. Weszłam do salonu, wzięłam miskę i zaniosłam ją do kuchni, włożyłam do zmywarki i wróciłam do salonu, by oglądnąć serial. Kiedy zaczęła się przerwa na reklamy, miałam czas by zadzwonić do Pezz.
- 'Hej Perrie, co dzisiaj robisz?' - zaczęłam.
- 'Maya, cześć. Dzisiaj nie mam planów, chciałam dzwonić do ciebie potem, bo właśnie leci 'Dwóch i pół' i oglądam. '
- 'Ja też to oglądam i korzystam, że są reklamy, bo musimy się w końcu spotkać.'
- 'Koniecznie musimy, bo bardzo się stęskniłam. To co, kiedy?'
- 'Bądź u mnie za godzinę, okej?'
- 'Okej, za godzinę jestem u ciebie.'
- 'Tylko się nie spóźnij.'
- 'Nie spóźnię się, do zobaczenia.'
- 'Do zobaczenia Pezz.' - rozłączyłam się i położyłam telefon na stoliku. Napiłam się soku i dalej oglądałam serial.
*Kilka minut później*
 Serial się skończył. Wyłączyłam telewizor, wzięłam swój sok w rękę, w drugą telefon i poszłam do siebie. Usiadłam przy toaletce i zrobiłam sobie wysokiego koka, bo było za gorąco na rozpuszczone włosy. Potem zrobiłam lekki makijaż, ponieważ w upalne dni nie jest zbyt przyjemne mieć tak zwaną tapetę, ale lubię być pomalowana. Jak byłam już gotowa pościeliłam łóżko i wyszłam z pokoju. Będąc na schodach zadzwonił dzwonek. 'O to pewnie Perrie już jest.' - powiedziałam sama do siebie i pobiegłam otworzyć drzwi.
- Perrie! - krzyknęłam gdy zobaczyłam ją w drzwiach i mocno przytuliłam.
- Maya, jak ja się za tobą stęskniłam, nawet nie masz pojęcia. - powiedziała i przytuliła mnie jeszcze bardziej.
- O rany, udusisz mnie wariatko. - zaśmiałam się i wpuściłam ją do środka.- Usiądź sobie, a ja idę po coś do picia.
- Dobrze.
*Po chwili*
Nalałam do szklanek wody z cytryną i lodem i podałam jedną przyjaciółce.
- A teraz opowiadaj jak było w Hiszpanii, poznałaś tam jakiegoś przystojniaka?
- I to nie jednego kochana. - powiedziała Pezz unosząc brwi.
- No to opowiadaj!
Perrie opowiadała o swoich wakacjach przez godzinę, to było naprawdę świetne, szkoda, że z nią nie pojechałam... Jak już skończyła, to przyszła kolej na mnie. Opowiedziałam jej o tym, że przyjaźnię się z chłopakami od ich koncertu, i jak w ogóle do tego doszło. Słuchała uważnie od czasu do czasu zadawała jakieś pytania, a potem dalej słuchała. Poszłyśmy do mojego pokoju i pokazałam jej moją ścianę, na której było pełno zdjęć z chłopakami i z nią. Bardzo się jej podobały. Położyłyśmy się na moje łóżku i rozmawiałyśmy sobie o różnych sprawach, głównie o tych tak zwanych 'sercowych'. Powiedziałam jej, że bardzo podoba mi się Zayn, uwielbiam z nim spędzać czas, rozmawiać, przytulać, tańczyć i śpiewać, czuję się przy nim cudownie. Ale powiedziałam jej też o tym, że czuję się tak samo przy jeszcze jednym chłopaku, lecz nie chciałam jeszcze mówić kto to, muszę sobie wszystko poukładać w głowie i potem o wszystkim powiem.
- Musisz ich poznać Pezz, musisz!
- Wiesz, że chętnie. Bardzo chcę ich poznać Maya.
- Zadzwonię do nich jutro i się umówimy, na pewno się ucieszą.
- Będzie super. A teraz idziemy na jakieś zakupy, a potem do Starbucks'a na kawę?
- Jeszcze się pytać na zakupy zawsze.
Wzięłam torbę, spakowałam do niej portfel z kartą, telefon i kilka innych rzeczy, które zawsze zabieram ze sobą. Zeszły na dół, ubrałyśmy buty i wyszły z domu. Zamknęłam drzwi na klucz i ruszyłyśmy na miasto.
Nasze zakupy trwały jakieś trzy godziny, kupiłyśmy sporo ciuchów, butów, torebek, dodatków i kosmetyki. Poszłyśmy do Starbucks, zamówiłyśmy sobie kawę z lodami i zajęłyśmy miejsca. Po kilku minutach przynieśli nam nasze zamówienie.
- Perrie, muszę ci jeszcze o czymś powiedzieć...
- Opowiadaj.
- Chłopcy zaproponowali mi, żebym nagrała z nimi piosenkę w ich studio, dzisiaj mają rozmowę z Paul'em i będę do mnie dzwonić. Zgodziłam się, ale teraz nie jestem pewna, czy dobrze robię, nie chcę stać się sławna ich kosztem, a po za tym nie chcę śpiewać tylko tańczyć, mogę śpiewać, ale od czasu do czasu w jakiś duetach, lub zespołami tymi sławnymi, ale jeszcze nie teraz, myślałam, że za kilka lat. Naprawdę nie wiem, czy dobrze zrobiłam godząc się na to. Co mam robić Pezz, pomóż mi, proszę.
- Żartujesz sobie, prawda? Maya nie możesz zaprzepaścić takiej szansy, masz okazję się wybić, dzięki nim, a nie ich kosztem, nie opowiadaj bzdur wariatko. Korzystaj z życia póki możesz, bo za kilka lat może nie być tak jak chcesz i będziesz tego żałować. Macie już jakąś piosenkę, którą nagracie?
- Tak myślisz? Może masz rację. Dobra nagram z nimi, może uda mi się zrobić karierę. Chcemy nagrać WMYB z moim udziałem, mam zaśpiewać z Harrym jego solówkę, no i refren razem z nimi.
- Ej świetnie, już chcę to usłyszeć. Musisz spróbować, bo jak nie to się nie dowiesz kochana.
- Usłyszysz, bo będziesz w studio jak będziemy nagrywać, musisz ze mną być w takiej chwili.
- Oczywiście, że będę z tobą, nie zostawię cię.
- Kocham cię Perrie.
- Ja ciebie też wariatko.
Dopiłyśmy nasze kawy i wróciłyśmy do mnie. Zostawiłyśmy zakupy u mnie w pokoju, zrobiłam dla nas drinki i poszłyśmy do ogrodu opalać się przy basenie.
* po 20-stu minutach opalania się*
Opowiadałyśmy sobie jakieś śmieszne historie i 'zwijałyśmy się' ze śmiechu, nagle zadzwonił mój telefon, nie sprawdzając kto dzwoni, odebrałam. W słuchawce usłyszałam głos Zayn'a...
- 'Cześć Maya, co słychać?'
- 'Zayn, cześć, nic ciekawego, opalamy się teraz z moją przyjaciółką Perrie. Tęsknię za wami. A u was co słychać?'
- 'U nas trochę się dzieje, ale opowiemy ci jak się spotkamy. Pozdrów przyjaciółkę. Musimy ci coś ważnego powiedzieć, w związku z tym konieczne jest spotkanie, jak najszybciej.'
- 'Dziękuję pozdrowię' (Pezz Zayn cię pozdrawia - powiedziałam do niej i puściłam oczko)
- O jeej dziękuję, ja również pozdrawiam. - powiedziała zachwycona Perrie.
- 'Pezz też cię pozdrawia. Spotkać się jak najszybciej, to może jutro?'
- 'Dzięki. Wolelibyśmy jeszcze dzisiaj, bo to naprawdę ważne.' - nalegał mulat.
- 'No dobrze. Mamy godzinę..., poczekaj sprawdzę, dobra jest 15-sta, to za godzinę może być?'
- 'Świetnie, za godzinę po was przyjadę i pojedziemy do nas, dobrze?'
- 'Do zobaczenia Zayn. Całuję.'
- 'Do zobaczenia. Całuję również.' - powiedział i rozłączył się.
- Zbieramy się Perrie, bo za godzinę będzie tu Zayn i pojedziemy z nim do chłopaków, bo mają jakąś ważną sprawę do obgadania. Idziemy zmyć z siebie te olejki i się przebrać.
- Co?! Ja też mam jechać? - zapytała zdziwiona, lecz zarazem podekscytowana.
- No a co ty myślałaś, musisz ich poznać.
- Ale może nie dzisiaj, co?
- Dlaczego nie?
- Macie ważną sprawę, a ja będę wam przeszkadzać, może oni nie chcą żeby ktoś o tym wiedział.
- Przestań wariatko, Zayn powiedział, że przyjedzie po NAS! - mocno 'podkreśliłam słowo 'nas', żeby zrozumiała.
- Ehh, no dobra, ale ja w ogóle nie jestem gotowa na to, żeby poznać ich osobiście.
- No to masz nie całą godzinę, żeby się na to przygotować. Wstawaj idziemy się ubierać.
- Ubierzemy coś z dzisiejszych zakupów? - zaproponowała.
- No pewnie, musimy wybrać coś ładnego.
- Okej, chodźmy już na górę. Ty idziesz do góry do łazienki czy na dół?
- Pójdę do góry, dobrze?
- Dobra, to idziemy wziąć prysznic, a potem wybieramy ciuchy i robimy makijaż.
- Tak jest Pezz. - Rozeszłyśmy się do łazienek. Po 15-stu minutach spotkałyśmy się w moim pokoju. Przejrzałyśmy nasze dzisiejsze zakupy i Perrie wybrała to TO, włosy zostawiła rozpuszczone. Ja ubrałam się w TO. Spakowałyśmy wszystkie niezbędne dla nas rzeczy do toreb i zeszłyśmy na dół napić się wody. Posiedziałyśmy jeszcze chwilę, aż w końcu po domu rozległ się dźwięk dzwonka. Poszłam otworzyć drzwi, to był Zayn. Wpuściłam go do środka i zaprowadziłam go do salonu, by przedstawić mu moją przyjaciółkę.
- Zayn, to jest moja najlepsza przyjaciółka Perrie.
- Ta o której nam tyle opowiadałaś? - zapytał chłopak, a ona momentalnie poczerwieniała.
- Tak dokładnie ta. - odpowiedziałam przytulając ją ramieniem.
- Jestem Zayn, miło cię w końcu poznać. - grzecznie się przedstawił i podali sobie dłonie na przywitanie.
- To jak jedziemy? - zapytał chłopak.
- Jedziemy. - odpowiedziałyśmy razem i wyszliśmy z salonu, zmierzając ku wyjściu.
                                                                         ***

_________________________________________
Łiiii ! Jest kolejna część po baaaaaaaaaardzoooooo dłuuugimm czasie! xD
Kontynuacja tego spotkania w następnym rozdziale. ;)
KOMENTUJCIE KOCIAKI BŁAGAAM WASS <3
Pozdrawiam gorąco i całuję :*