Wyszliśmy z domu i wsiedliśmy do auta Zayn'a, obie usiadłyśmy z tyłu i chłopak ruszył z pod mojego domu. Po kilku minutach drogi byliśmy już u chłopaków, na widok ich domu na mojej twarzy pojawił się wielki uśmiech. Bardzo się ucieszyłam, że znowu jestem u nich, że ich w końcu zobaczę po tych kilku dniach. Malik zaparkował samochód i weszliśmy do domu. Chłopak zaprowadził nas do ogrodu, bo tam znajdowali się chłopcy. Siedzieli przy wielkim drewnianym, ogrodowym stole pod równie dużym parasolem, popijali jakieś napoje i tajemniczo dyskutowali. Podeszliśmy do nich i przedstawiłam im Pezz, bardzo miło ją przyjęli, a ona nie zachowała się jak jakaś fanka, tylko jak normalna dziewczyna, która spotyka normalnych chłopaków, a nie swoich idoli, byłam z niej dumna, ona chyba też była. Usiadłyśmy razem z Zayn'em do stołu i Lou zaproponował nam drinki, ponieważ te napoje, które mieli oni, to były właśnie drinki, zgodziłyśmy się po jednym, bo w domu wypiłyśmy już dwa. Chłopak poszedł zrobić dla nas napoje, a my rozmawialiśmy o tym czym zajmuje się Perrie. Ona zajmuje się tym samym co ja, tyko że ona więcej śpiewa niż tańczy ma naprawdę świetny głos. Po chwili wrócił Tommo, podał nam nasze drinki i zapadła cisza, chłopacy popatrzeli na siebie i Liam zaczął mówić...
- Mamy dla ciebie dobrą wiadomość, Paul zgodził się abyśmy nagrali razem piosenkę. Mamy nadzieję, że nie zmieniłaś zdania.
- To cudownie, ja już podjęłam decyzję i zaśpiewam z wami, ale pod warunkiem, że nie zostanie to nigdzie opublikowane, bo nie chcę żeby ludzie gadali, że robię karierę waszym kosztem. Nie chcę tego.
- Przedstawimy ci nasz plan, który w sumie podrzucił nam Paul, to może zmienisz zdanie, jeśli nie zrozumiemy to.
- Dobrze, wysłucham was, a dopiero potem podejmę decyzję. Słucham.
- A więc, Paul zaproponował abyśmy wspólnie napisali piosenkę, a potem ją razem nagrali, następnie on poprosi swojego kumpla, aby puścił ją w swoim radio, a potem przeprowadzi z nami wywiad i wszystko opowiemy fanom i innym ludziom. Dzięki temu usłyszy cię cały świat i będziesz mogła się wybić. Co ty na to? - zapytał Harry.
- No nie wiem co powiedzieć, totalnie mnie zaskoczyliście, to ogromny zaszczyt. Zgadzam się! Ale czy ja mogę stawiać własne warunki, propozycje?
- Świetnie, jesteś najlepsza! - Horan odskoczył od stołu i przytulił mnie z zachwytu. - Oczywiście, że możesz, każdy może proponować coś od siebie. Razem stworzymy coś co zapamiętamy na całe życie, nawet nie tylko my a wszyscy nasi fani z całego świata. - zachwycał się Niall.
- W takim razie zgadzam się na sto procent. A kiedy zaczynamy? Jak to wszystko ogarniemy, ja za kilka dni zaczynam ostatnią klasę, najważniejszą, nie mogę sobie jej odpuścić. Chcę skończyć tę szkołę z najlepszymi wynikami, takimi jakimi miałam do tej pory, nie zamierzam tego zaprzepaścić, ale kariera też jest dla mnie ważna, zawsze chciałyśmy założyć zespół, razem z Perrie, taki żebyśmy i śpiewały i tańczyły. Ale nie wiemy czy coś z tego wyjdzie jeszcze się okaże. Pezz ma niesamowity głos, tańczy też nieźle, może ktoś kiedyś zechce nas wypromować i zarabiać na nas, byłoby super, ale to się jeszcze okaże, potrzeba czasu, najpierw musimy ukończyć tą szkołę. Prawda Perrie?
- Dokładnie tak. Już dawno myślimy nad zespołem po skończeniu szkoły, ale jest tak jak mówi Maya, potrzeba czasu i ludzi, którzy nam pomogą. Jesteśmy dobrej myśli, wiara jest najważniejsza.
- Macie teraz nas, z nami będzie wam łatwiej do czegoś dojść, mamy Paula, on zna dużo ludzi z jego branży, wystarczy z nim porozmawiać, pokazać mu, że jesteście warte tego, żebyście zaistniały w show biznesie i facet wam pomoże. Nie ma problemu. Jeśli chcecie dziewczyny, możemy zrobić tak, że nagramy teraz tą piosenkę z wami obiema, jako zespół, wasz i nasz. Myślałyście już o nazwie waszego zespołu? Zastanawiałyście się nad tym? - zaproponował Louis.
- Naprawdę myślicie, że Paul by się zgodził? Głupio tak byłoby go o to prosić, ale nie mówię, że nie chcę, bo tak naprawdę chcę, Perrie też. - mówiłam.
- A nazwa zespołu, myślałyście już o tym? - zapytał ponownie Lou.
- Tak myślałyśmy i to nie raz. I spodobało nam się 'THE UNIQUE GIRLS'. A co wy o tym sądzicie? - do rozmowy dołączyła się Pezz, w końcu bardziej 'się rozluźniła'.
- Fajna nazwa, pasuje do was, bo jesteście naprawdę niesamowite dziewczyny. Porozmawiamy z Paulem, podczas jutrzejszego spotkania. - powiedział Zayn.
- Podczas jutrzejszego spotkania? - zapytałam zdziwiona lekko, bo nic o tym nie wiedziałam.
- Przepraszamy nic o tym nie wspomnieliśmy nawet, zapomnieliśmy. Jutro mamy spotkanie z Paul'em, musimy wszystko obgadać, ustalić, zaplanować i tak dalej, więc to jest najlepsza okazja, na pewno się zgodzi na naszą propozycję, zobaczycie dziewczyny zrobicie karierę większą od nas. - mówił Li.
- To się jeszcze okaże, czy zrobimy... A na którą to spotkanie i gdzie, bo będziemy musiały dojechać podajcie mi adres. - powiedziałam.
- Zobaczymy, ale będzie tak jak mówił Liam. Spotkanie będzie w studio, jesteśmy umówieni na godzinę 15:30, a dojazdem się nie przejmujcie, my po was przyjedziemy. - powiedział Niall.
- My same dojedziemy mamy swoje samochody. - powiedziała Pezz.
- Tak, Perrie ma rację chłopcy, dojedziemy same, tylko podajcie adres. - wtrąciłam się.
- No dobrze, jak chcecie, to nie będziemy nalegać. Adres prześlę ci sms'em. - powiedział blondyn.
- Okej, dzięki.
- Nie ma sprawy kochana, cała przyjemność po naszej stronie. - powiedział loczek i szturchnął mnie łokciem, bo siedział akurat obok mnie.
- Taa... Chłopaki ja naprawdę nie wiem jak ja wam się odwdzięczę, nie mam pojęcia. - powiedział trochę przygnębiona i bezradna.
- Nie masz się czym przejmować, kiedyś na pewno będzie okazja, to wtedy się odwdzięczysz, a teraz głowa do góry, bo mamy co świętować. - powiedział lokowaty i poruszał kusząco brwiami.
- Co racja, to racja. To co robimy w takim razie? - zapytała Perrie, co mnie zdziwiło, bo nie była już 'spięta'.
- Może imprezka w klubie dzisiaj wieczorem? - zaproponował Zayn.
- I to jest najlepszy pomysł, jaki mógł wpaść komuś do głowy. Kto się pisze na to? - powiedział Harry, a wszyscy unieśli swoje dłonie w górę.
- Mógłby nas ktoś odwieźć teraz do domu? - zapytałam.
- Chcecie już wracać? Przecież mamy iść na imprezę. - powiedział Niall.
- No tak, ale musimy się przebrać, co nie. - powiedziałam.
- A no tak, racja.
- Ja was odwiozę. - powiedział Zayn.
- Dziękujemy ci bardzo. - mówiąc to Pezz i ja wstałyśmy z kanapy, a Malik razem z nami, pożegnałyśmy się chwilowo z chłopakami i poszliśmy do auta. Wsiedliśmy i pojechaliśmy, po drodze rozmawialiśmy o naszych planach. Droga jakoś tak szybko zleciała i nawet nie zauważyliśmy jak szybko. Zayn wjechał na 'mój' podjazd i wysiadłyśmy z samochodu. Gdy odchodziłyśmy usłyszałyśmy jak trąbi, wróciłyśmy się, a chłopak otworzył okno w samochodzie
- O której mam po was być? - zapytał.
- Przyjedziemy do was moim samochodem. Będziemy o 21:30. - powiedziałam.
- Dobrze, będziemy czekać. Do zobaczenia dziewczyny.
- Do zobaczenia. - powiedziałyśmy razem i pomachałyśmy mu. Odjechał, a my weszłyśmy do domu.
- Jestem głodna, a ty Perrie?
- Szczerze mówiąc też odczuwam głód.
- Na co masz ochotę?
- Płatki?
- Płatki! - zaśmiałyśmy się i poszłyśmy do kuchni zrobić sobie jedzenie. Pezz nalała napoju do szklanek, a ja zrobiłam płatki. Poszłyśmy do salonu, usiadłyśmy na kanapę, włączyłam telewizor, naszą ulubioną stację muzyczną, jadłyśmy, piłyśmy i rozmawiałyśmy. W końcu wybiła godzina 20:00.
- Jej, Maya musimy się szykować, mamy tylko półtorej godziny. - zerwała się nagle Pezz.
- Ale się zasiedziałyśmy. Idę powkładać te naczynia do zmywarki, a ty idź już na górę.
- Dobra, idę zobaczyć co mogę ubrać. - powiedziała i skierowała się w stronę schodów. Zaniosłam te naczynia do kuchni i postanowiłam, że zadzwonię do rodziców i poinformuję ich, że idę na imprezę i mogę wrócić bardzo późno, albo wcale, bo nie wiadomo co przyjdzie nam do głów. Chwile porozmawiałam z tatą, powiedział, że nie wrócą na noc, będą dopiero jutro późnym popołudniem i zapytał, czy dam sobie radę, jak skończyłam poszłam do Perrie.
- Jestem już. Co ubieramy?
- Nie wiem właśnie, na pewno ubieram jakąś sukienkę, ale nie wiem jeszcze którą, bo kupiłam sobie dzisiaj aż cztery.
- Ja też mam ich sporo, coś razem wymyślimy, a teraz muszę zmyć sobie makijaż i zrobię go od nowa. - powiedziałam i usiadłam z jednej strony , przy okazji robiąc miejsce dla Pezz. Usiadła obok mnie i zrobiła to samo. Malowałyśmy i rozmawiałyśmy o chłopakach, zauważyłam, że Perrie 'wpadł w oko Zayn', nie byłam na nią zła, ani nie byłam zazdrosna, bo ona jest moją najlepszą przyjaciółką, jest dla mnie jak siostra, ja przyznałam się jej, że od pewnego czasu bardziej podoba mi się Niall... i Harry..., że nie jestem pewna który bardziej, ciągle rozmawiałyśmy i wykonywałyśmy nasze czynności. Skończyłyśmy makijaż i przeszłyśmy do fryzur i strojów, ja zrobiłam sobie fale prostownicą i ubrałam tę sukienkę TO, Pezz ubrała się w TO. Kiedy byłyśmy już gotowe przypomniało mi się, że piłam i nie mogę prowadzić samochodu, była godzina 21:15, więc zadzwoniłam po taksówkę i w między czasie wypiłyśmy po jeszcze jednym drinku. Skończyłyśmy nasze napoje i akurat zajechała pod dom taxi. Zabrałyśmy wszystko i wyszłyśmy z domu. Zakluczyłam drzwi i udałyśmy się do pojazdu. Przywitałyśmy się z miłym, starszym panem i podałyśmy adres, pod który miał nas zawieźć. Już pod ich domem zapłaciłyśmy za transport i udałyśmy się pod drzwi, Pezz nacisnęła dzwonek i po chwili zobaczyłyśmy w drzwiach przystojnego, bardzo seksownego, zielonookiego loczka. Wyglądał nieziemsko, po moim ciele 'przebiegły' ciarki, chyba z podniecenia... Wpuścił nas do środka i skierował do salonu, w którym siedziała pozostała czwórka przystojniaków. Na stoliku stały dwie butelki schłodzonej wódki, jedna była już do połowy wypita. Usiadłyśmy na sofie obok chłopków, w takiej kolejności, z mojej prawej strony siedział Harry, z lewej Louis, obok niego Liam, a potem Niall, Zayn, a obok niego Perrie. Lou zrobił nam drinki i wznieśliśmy toast:
- Żeby wszystko się udało kochani! - krzyknął Liam i wszyscy stuknęliśmy się szklankami. Wypiliśmy jeszcze po trzy drinki i poczułam, że jestem już pijana, wypiłam dzisiaj sporo alkoholu. Zerknęłam na Perrie, która była bardzo rozbawiona rozmową z Malikiem, i było widać, że też trzeźwa nie jest.
- Ja muszę iść do łazienki. - wybełkotałam i wstałam chwiejąc się lekko, zmierzyłam w kierunku toalety nierównym krokiem. Weszłam do pomieszczenia i od razu udałam się do lustra, by ocenić mój wygląd i stan. Nie było źle, tak jak myślałam. Nałożyłam sobie trochę pudru i musnęłam usta szminką, skorzystałam jeszcze z toalety, umyłam ręce, trochę się poperfumowałam i wróciłam do przyjaciół. Była już 23-cia, i odezwał się Lou:
- Zbieramy się już do klubu?
- Chyba tak co? - zapytał Liam patrząc na każdego po kolei.
- Tak jedźmy już. - powiedziałam trochę 'pijanym głosem'.
- Zadzwonię po kierowcę. - powiedział Zayn wyciągając telefon z kieszeni spodni. Siedzieliśmy jakieś dziesięć minut czekając, aż w końcu usłyszeliśmy klakson samochodowy i wyszliśmy z domu, Liam zakluczył drzwi i wsiedliśmy do samochodu. Po chyba 30-stu minutach byliśmy już na miejscu. Wyszliśmy z samochodu, pożegnaliśmy się z kierowcą i przeszliśmy do 'bramkarzy', wpuścili nas bez problemu. Udaliśmy się do wielkiej sali pełnej ludzi, nie byle jakich, co było widać po ich ubiorach i w ogóle... Lou i Li podeszli do jakiegoś mężczyzny i o czymś z nim chwilę rozmawiali, po chwili przyszli do nas wraz z tym panem i zaprowadził nas na 'wielką sofę VIP'owską'. Każdy zajął miejsce, nawet zabawnie się złożyło, bo siedzieliśmy w takiej samej kolejności jak w domu chłopców. Wokoło grała głośna, fajna muzyka i tańczyli ludzie.
- A dlaczego nie ma z nami Dan i El? - zapytałam Louiego.
- El jest u rodziny, a Dan ma dzisiaj występ w LA. - odpowiedział.
- Szkoda.
- Tak, następnym razem będą. - powiedział wesoło i odwrócił się w stronę Liam i o czymś rozmawiali.
- Chcesz drinka? - zapytał Harrold.
- Dużo już dzisiaj wypiłam, ale jeszcze jeden chyba mi nie zaszkodzi. - powiedziałam śmiejąc się, po czym loczek również się uśmiechnął, wstał i poszedł do baru. Po dwóch minutach wrócił z dwiema szklankami, jedną wręczył mi a drugą zostawił sobie. Rozmawialiśmy o naszym dzieciństwie, Harry miał naprawdę 'kolorowo', nie mówię, że ja nie, ale on to naprawdę... szok. Siedzieliśmy rozmawiając chyba godzinę, aż w końcu wstał Niall i zaproponował byśmy poszli wszyscy na parkiet, wstaliśmy i poszliśmy. Tańczyliśmy razem pół godziny, bo potem Liam, Niall i Louis poszli usiąść i wypić. Zostaliśmy na parkiecie tylko Perrie, Zayn, Harry i ja. Pezz tańczyła z Malik'iem, a ja ze Styles'em. Bawiliśmy się świetnie! Po dwóch godzinach spędzonych na parkiecie z Hazzą, udaliśmy się do baru, wypiliśmy tam jeszcze kilka drinków, nawet nie pamiętam ile...
***
__________________________________
Oto kontynuacja spotkania, ale to jeszcze nie koniec... ;)
Kolejna część kontynuacji już niedługo. :)
BŁAGAM O KOMENTARZE OD WAS :3 DLA WAS TO TAK NIEWIELE, A DLA MNIE BARDZO DUŻO. <3
pisz dalejjjj nie patrz na komentarze :) blog jest świetny ;d
OdpowiedzUsuńDziękuję ci bardzo. :) Masz rację, nie będę się przejmowała komentarzami, ale nawet nie wiem czy ktoś to czyta, wyświetleń mam baardzo dużo a komentarzy chyba tylko 6, ale mam nadzieję, że z czasem to się zmieni. ;)
Usuń