Rano obudziłam dość wcześnie, mimo tego, że poszliśmy spać dopiero po drugiej w nocy. Otworzyłam oczy i zobaczyłam, że Zayn i ja jesteśmy do siebie przytuleni, co bardzo mnie zdziwiło, ale też zadowoliło, bo nie dość, że spałam z Zayn'em Malikiem, w którym jestem zakochana do szaleństwa, to jeszcze on się do mnie przytulał. Chłopak jeszcze spał, wyglądał tak słodko... (awwww :3). Delikatnie wydostałam się z jego objęć i wyszłam z łóżka. Wzięłam swoją torbę i poszłam do łazienki, by wziąć prysznic, ubrać się, ułożyć włosy i zrobić makijaż. Poranna toaleta przeważnie zajmuje mi około 20-stu minut - pod prysznicem jestem jakieś 5 minut, potem muszę się osuszyć i ubrać następnie myję zęby i robię fryzurę, to zajmuje mi najwięcej czasu, bo moje włosy są długie, do tego gęste i falowane, nigdy nie wiem jaką fryzurę zrobić, więc kombinuję kilka minut zanim się na coś zdecyduję. Dzisiaj postanowiłam, że zrobię sobie fale , a makijaż taki jak zawsze, tylko tym razem bez szminki, tylko bezbarwny, arbuzowy błyszczyk. Wyszłam z łazienki ubrana w TO . Wczoraj było dość chłodno, ale dzisiaj wróciła do nas wakacyjna pogoda i można znowu cieszyć się pięknym słońcem, uwielbiam takie wakacje, kiedy jest upalnie. Poszłam od razu do kuchni, by przygotować jakieś śniadanie dla mnie i chłopaków. Oni jeszcze spali, ale była już godzina 11:23, więc pomyślałam, że niedługo i oni wstaną. Podeszłam do lodówki, wyciągnęłam z niej wszystko co potrzebne do kanapek, położyłam na ladzie i wstawiłam jeszcze wodę na herbatę. Zrobiłam sporo kanapek i zaniosłam je do jadalni, rozstawiłam na stole śniadanie i poszłam zobaczyć, czy ktoś już wstał. W salonie wszyscy już siedzieli.
- Cześć chłopcy. - zawołałam wchodzą do salonu.
- Cześć Maya. - odpowiedzieli.
- Kiedy ty wstałaś? - zapytał Zayn.
- Dobrą godzinę temu. - powiedziałam.
- Czemu mnie nie obudziłaś? - spytał Malik.
- Tak słodko spałeś, że szkoda było cię budzić. - wytłumaczyłam mu.
- Wy spaliście razem? - zapytał zdziwiony Niall.
- Tak, spali. Mam nawet na to dowody. - odpowiedzi udzielił mu Harry.
- Co to znaczy, że masz dowody? - oburzył się mulat.
- Sami zobaczcie. - Hazz wyciągnął telefon i pokazał wszystkim zdjęcia, na których ja i Zayn śpimy przytuleni.
- Byłeś u nas? - zapytałam z lekkim oburzeniem.
- No byłem, przecież widzisz. - powiedział loczek i wytknął mi język.
- Głupi jesteś, wiesz? - powiedział Zayn uderzając Hazzę lekko w ramię.
- Dzięki. - udał obrażonego Hazz.
- Dobra skończcie już. Śniadanie gotowe 'czeka' na nas w jadalni. - powiedziałam.
- Co? Ty zrobiłaś nam śniadanie? Ale ty jesteś naszym gościem, to my tobie powinniśmy robić śniadanie, a nie na odwrót. - mówił Liam.
- Spokoje Liaś, nie jestem jakąś księżniczką, żeby traktować mnie inaczej, korona mi z głowy nie spadnie. Robić wam śniadanie, to największa przyjemność. - powiedziałam i poszłam do jadalni, a reszta poszła za mną. Każdy zajął miejsce przy stole i zaczęliśmy jeść śniadanie.
- Pyszne te kanapeczki. - chwalił Niall.
- A dziękuję, dziękuję. - podziękowałam mu.
- Ładna pogoda dzisiaj jest, prawda? - powiedział Lou.
- Tak, prawda. Uwielbiam, gdy jest tak na zewnątrz, czuję, że żyję. - odpowiedziałam.
- Właśnie Maya, ty masz jeszcze wakacje, no nie? - zaczął Harry.
- No mam, a co? - powiedziałam i upiłam łyk herbaty.
- Może zostaniesz jeszcze u nas dzisiaj, chcesz? - kontynuował.
- Czemu nie, ale musiałabym pojechać do domu porozmawiać z mamą, wytłumaczyć jej wszystko i wziąć ubrania. - mówiłam.
- Nie ma sprawy, chcesz to pojadę z tobą. - zaproponował Zayn.
- Okey, dziękuję wam, jesteście kochani. - uśmiechnęłam się do nich.
- Ty bardziej. - powiedział Lou, puścił mi oczko, a ja się uśmiechnęłam. Podczas posiłku rozmawialiśmy o tym co możemy później robić, każdy miał jakąś propozycję. Niall zaproponował mini imprezę w ogrodzie dla naszej szóstki. Liam zaś, że zrobimy sobie wieczór karaoke w ich domu. Lou wymyślił maraton z horrorami, a Harry wspólną sesję ze znajomym fotografem. Zayn zaproponował wycieczkę do lasu, na mały piknik.
- Mam pomysł chłopaki! - krzyknęłam.
- No mów. - powiedział zaciekawiony Louis.
- Zróbmy dzisiaj, to wszystko co każdy zaproponował, będzie super. Co wy na to? - przedstawiłam im mój pomysł.
- Ja się na to piszę. - powiedział Zayn.
- Ja też. - dołączył Hazz.
- I ja! - krzyknął Niall.
- Ja również. - powiedział Tommo.
- Świetny pomysł. - powiedział Li zgadzając się.
- W takim razie co będzie jako pierwsze? - zapytał Horan.
- No to może jako pierwsza niech będzie sesja? - zaproponowałam.
- Okey. -zgodzili się.
- Potem pojedziemy na piknik, a potem impreza w ogrodzie i karaoke. A na koniec zrobimy nocny maraton z horrorami, może być? - kontynuowałam.
- Ten dzień będzie udany. - powiedział rozmarzony Harold.
- Nie wątpię, ale teraz jedziemy do mamy Mai, a wy przygotujcie coś na ten piknik, okey? - powiedział Zayn.
- Spoko. - odpowiedział mu Liam.
- My niedługo wracamy. - powiedziałam reszcie, gdy wychodziłam z Malik'iem z jadalni.
- Czekamy na was. - krzyknął jeszcze Harry. Droga do mojego domu trwała tyle co zawsze. Zajechaliśmy pod dom i wysiedliśmy z auta. Podeszliśmy do drzwi wejściowych i sprawdziłam, czy są otwarte, i były otwarte, więc weszliśmy do środka. Udaliśmy się do salonu, w którym siedziała mama.
- Hej mamuś. - podeszłam do niej i pocałowałam w policzek.
- Dzień dobry. - przywitał się Zayn.
- Dzień dobry. - uśmiechnęła się mama.
- Cześć kochanie. - odpowiedziała mi.
- Mamo, to jest mój przyjaciel Zayn, i to u niego spałam, nie u Adrianny. Przepraszam, powinnam powiedzieć ci od razu, ale nie miałam jak, nie było cię w domu, a to nie rozmowa na telefon, prawda? - tłumaczyłam jej.
- No, tak prawda. A teraz też gdzieś wychodzisz? - potwierdziła moje słowa, po czym zadała mi pytanie.
- W sumie, to tak mam plany na dzisiejszy dzień, tylko czy się zgodzisz? - odpowiedziałam.
- Dobrze możesz iść, a o której wrócisz? - zgodziła się.
- Właśnie, mam jeszcze jedną prośbę, czy mogę jeszcze dzisiaj zostać u Zayn'a na noc? - zapytałam trochę niepewnie.
- Oczywiście, że możesz, przecież masz wakacje. - uśmiechnęła się.
- Dziękuję ci mamuś, kochana jesteś. - rzuciłam się jej na szyję.
- Ja również bardzo dziękuję. - powiedział zadowolony Malik.
- Nie ma za co, naprawdę. - odwzajemniła uśmiech mama.
- Chodź Zayn, pójdziemy teraz do mnie do pokoju wezmę swoje rzeczy i możemy jechać.
- Dobrze. - powiedział i poszliśmy na górę.
- Usiądź sobie, a ja znajdę sobie jakieś ubrania. - powiedziałam.
- Oczywiście. - uśmiechnął się u usiadł. Pakowanie zajęło mi jakieś 10 minut, w między czasie rozmawiałam z Zayn'em o dzisiejszym dniu.
- Jestem gotowa, możemy jechać. - podeszłam do chłopaka i wzięłam go za rękę.
- No to w drogę. - powiedział podnosząc się z łóżka.
- Wejdziemy do salonu, muszę pożegnać się z mamą. - poinformowałam go.
- Pewnie. - uśmiechnął się. Wyszliśmy z mojego pokoju i zeszliśmy na dół, do salonu.
- Mamuś my już lecimy, bo cały dzień mamy już zaplanowany i nie chcemy żeby coś nas ominęło. - usiadłam obok niej na kanapie.
- No dobrze, uważajcie na siebie kochani. - powiedziała.
- Wiemy mamo. - uśmiechnęłam się i spojrzałam na Zayn'a.
- Pa. - powiedziałam i pocałowałam ją w czoło.
- Pa kochanie. - odpowiedziała.
- Do widzenia. - powiedział jeszcze Zayn.
- Do zobaczenia. - uśmiechnęła się mama i pomachała na do widzenia. Wyszliśmy z domu i wsiedliśmy do samochodu. Po chwili drogi byliśmy na miejscu. Weszliśmy do domu i udaliśmy się do salonu, siedzieli tam chłopacy i grali w Fifę. Położyłam swoją torbę na szafce przy wejściu do pokoju i usiadłam na kanapie obok Zayn'a. Poczekaliśmy chwilę, aż chłopcy skończą grać, by wyruszyć na sesję.
*30 minut później*
Zatrzymaliśmy się pod dużym budynkiem i wysiedliśmy z auta. Harry zaprowadził nas do swojego znajomego fotografa i po chwili zaczęła się nasza sesja. Facet robił nam mnóstwo przeróżnych zdjęć, razem i osobno. Na koniec wszystkie wydrukował razy 6 i dał każdemu zapakowane w foliowe koszulki. Udaliśmy się jeszcze do Starbucks, by napić się najpyszniejszej kawy na świecie i przy okazji ustalić dokąd jedziemy na piknik.
_______________________________________________________________
Jest i kolejny rozdział. ;) Wiem, że nie dzieje się nic ciekawego w tej części, ale w następnej będzie się działo więcej, będzie ciekawiej... :D Chcecie się dowiedzieć co się jeszcze wydarzy, to komentujcie pod rozdziałem, bo nie wiem, czy w ogóle wam się podoba, to co piszę... ;/
Jeszcze raz proszę pięknie o komentarze, opinie z waszej strony. :*
P.S. To zdjęcie przedstawia jak mniej więcej wygląda bohaterka opowiadania - Maya. ;)
Pozdrawiam. ;)
Milli
Gotowe jedzenie, które przed chwilą przyrządzaliśmy zanieśliśmy do salonu. Każdy zajął miejsce przy niewielkim, niskim, kwadratowym stole. Wszyscy siedzieliśmy na podłodze, a pod pupami mieliśmy duże, bardzo wygodne poduchy. Ja usiadłam sobie pomiędzy Harrym a Zaynem, obok Malika siedział Niall, naprzeciwko Horana, a obok Hazzy siedział Louis, a przy nim Liam. Stół był cały zapełniony różnymi potrawami, były przeróżne sałatki, kanapki, naleśniki i tak dalej, było tego naprawdę dużo, a nas było tylko sześcioro, ale ja uwielbiam jeść, Horanek też i z tego co zauważyłam reszta również nie należy do tak zwanych niejadków. W trakcie posiłku Lou wstał i podszedł do barku, wziął dwie butelki czerwonego wina, następnie udał się do kredensu po kieliszki. Do stolika przyniósł wszytko na srebrnej, okrągłej i dość dużej tacy. Postawił ją na brzegu stołu, a Niall pomógł mu rozstawić szkło obok naszych talerzy, kiedy już wszyscy dostali swój kieliszek, Tommo nalał każdemu 'napój', najpierw nalał mi, gentelman z tego naszego Lou - pomyślałam i uśmiechnęłam się do chłopaka, a on odwzajemnił uśmiech. Jak już wszystkim wlał usiadł na swoje miejsce, uniósł swoje naczynie do góry i powiedział:
- Proponuję abyśmy wznieśli toast. - mówił triumfalnie.
- Myślę tak samo, a za co wypijemy? - poparł go Liam.
- Za przyjaźń. - powiedział Louis.
- Za przyjaźń! - krzyknęliśmy wszyscy razem, stuknęliśmy się swoimi kieliszkami, każdy upił łyk wina i wróciliśmy do jedzenia. Podczas posiłku chłopcy opowiadali o swoich trasach i koncertach, śmialiśmy się do łez.
*20 minut później*
- Czy wszyscy się najedli? - rzucił pytanie Zayn.
- Chyba tak. Niall najadłeś się? - spytał go Lou śmiejąc się.
- Jak nigdy. - pomasował się po brzuchu blondasek.
- To morze przeniesiemy się na kanapę? - zaproponował mulat.
- Myślę, że to dobry pomysł. - poparłam chłopaka.
- Weźcie wasze kieliszki, a ja przyniosę wino. - powiedział Li. Wykonaliśmy jego polecenie i udaliśmy się na kanapę, była tak duża, że zmieściliśmy się na niej wszyscy. Każdy leżał na kimś, na Liama położył się Horan, na Louim leżał Harold, obok niego położył się Malik a ja na nim, ułożyłam głowę na jego torsie. Leżeliśmy tak i każdy opowiadał o sobie. Jako pierwszy zaczął opowiadać o sobie Tommo, po nim Hazz, następnie Niall, a potem Liam, po Daddym był Zayn. W końcu przyszła kolej na mnie, więc zaczęłam im opowiadać.
- Mam 18 lat, jestem z Polski, ale od 3 lat mieszkam tutaj, w Londynie, bo tak postanowili rodzice, że wyjeżdżamy, by spróbować innego życia, nie żałuję tej decyzji. Chodzę do szkoły artystycznej, ponieważ lubię tańczyć. - w tym momencie chłopaki spojrzeli na mnie z ciekawością.
- Tak, taniec to moje życie, zawsze lubiłam tańczyć.Kiedy miałam 6 lat rodzice zapisali mnie do grupy tanecznej dla dzieci. Jak skończyłam 11 lat dostałam się do starszej grupy i tam osiągałam swoje pierwsze sukcesy. A teraz dzięki tej szkole mogę osiągnąć to, o czym marzę od dawna, czyli być prawdziwą, najlepszą tancerką, do tego właśnie dążę i jak na razie wszystko jest na dobrej drodze, mam nadzieję, że nic nie stanie mi na przeszkodzie do osiągnięcia mojego życiowego celu. Lubię też śpiewać, często występuję w szkole, także reprezentuję ją na różnych konkursach.
- I co, wygrywacie? - wtrącił zaciekawiony Irlandczyk.
- A no wygrywamy. - odpowiedziałam mu i kontynuowałam. Co weekend chodzę z przyjaciółmi do różnych klubów z karaoke, by pośpiewać. Uwielbiam wszystko co związane z muzyką. Zajmuję się także modelingiem i foto modelingiem. Od czasu do czasu chodzę po wybiegach i reklamuję ubrania różnych, mniej sławnych projektantów. Co miesiąc mam także sesje zdjęciowe, prowadzę nawet swojego bloga, gdzie dodaję fotki z tych sesji oraz piszę zawsze coś o sobie, swoim życiu i w ogóle. Na twitterze też mam kilka zdjęć z tych sesji. Na razie mam czas na to wszystko, ale gdy pójdę na studia pewnie wszystko się zmieni i boję się, że z czegoś będę musiała zrezygnować, ale na pewno nie będzie to taniec i śpiew, z tego nigdy nie zrezygnuję, bo lubię śpiewać, a DANCE IS MY PASSION! - zaakcentowałam cztery ostatnie słowa. Teraz opowiem wam o czymś z czego jestem naprawdę bardzo, ale to baardzo dumna.
- Teraz to mnie zaciekawiłaś. - powiedział Louis. Uśmiechnęłam się do niego i zaczęłam mówić dalej. Rok temu w wakacje, gdy oglądałam jakiś program muzyczny trafiłam na piosenkę, która od razu wpadła mi w ucho i na długo została w mojej pamięci, ciągle ją nuciłam, była to piosenka mojego aktualnie ulubionego zespołu, jest ich wiele ale ten jest moim numerem jeden. Mianowicie chodzi mi o zespół One Direction i piosenkę What Makes You Beautiful. Kilka razy trafiłam na tą piosenkę w telewizji, a potem poszukałam ją w internecie i ściągnęłam. Słuchałam jej tak kilka miesięcy aż w końcu, postanowiła, że dowiem się więcej o zespole. Szukałam różnych informacji, które bardzo mnie zainteresowały, a w szczególności jedna to, że byliście w X Factorze. Włączyłam sobie YouTube, wpisałam co trzeba i wyskoczyły mi filmiki z waszych występów w programie. Oglądnęłam wszystkie w jednym dniu, bardzo mi się podobało to jak śpiewacie, bardzo. Byłam pod wrażeniem tego jak reagowała na was publiczność, cały czas było słychać piski, to niesamowite. Jakiś czas myślałam, że wy wygraliście tą edycję XF, ale kiedy obejrzałam finał, zrobiło mi się przykro, bo to wy powinniście wygrać, nie Matt. On też był świetny, lecz nie tak jak wy, ale mniejsza o to, i tak robicie większą karierę niż zwycięzca. Któregoś dnia się totalnie załamałam po obejrzeniu jednego filmiku, nie wiem czy powinnam o tym mówić, ale chcę to powiedzieć. Chodzi mi o film, w którym Harry opowiadał o tym jak go 'hejtowali', po tym występie, w którym nie zaśpiewał najlepiej, chociaż dla mnie to i tak było cudowne. Jak to oglądałam po prostu nie mogłam przestać płakać, to było straszne, jak można być takim chamem i pisać o innym człowieku takie coś, no jak tak można, nie rozumiem tego i chyba nigdy nie zrozumiem. - mówiąc im o tym bardzo płakałam, a Zayn głaskał mnie cały czas po głowie i wycierał mi łzy. Widziałam, że reszta też ma oczy pełne łez.
- Tacy są ludzie, niestety. - powiedział Harry, który też płakał.
- Ale jak można być aż tak zimnym sukinsynem?! - mówiąc to troszkę uniosłam głos.
- Ja też tego nie potrafię pojąć. - dołączył się do rozmowy Liam. Po chwili ciszy zaczęłam mówić dalej. Po obejrzeniu tego filmiku zostałam taką True Directioner. Kupiłam waszą płytę i słuchałam bez przerwy. Po jakimś czasie, znałam wszystkie piosenki na pamięć, nie trwało, to długo, bo bardzo szybko zapamiętuję różne teksty. Jestem bardzo dumna z tego, że jestem Directioner. Kocham was chłopaki. - mówiąc to wstałam, mocno przytuliłam każdego i wróciłam na brzuch multa.
- My też cię kochamy Maya. - powiedział Zayn bawiąc się moimi włosami jak już z powrotem na nim leżałam. Uśmiechnęłam się do niego i złapałam za rękę. Nastała chwila ciszy. Po czasie ją przerwałam, bo chciałam pójść do łazienki, by ogarnąć makijaż, bo trochę się rozmazał gdy płakałam.
- Dobra chłopaki ja idę do łazienki. - poinformowałam ich.
- Okey. - powiedział Malik puszczając moją rękę. Wstałam z sofy i udałam się tak gdzie chciałam. Weszłam do wielkiego pomieszczenia i podeszłam do lustra, by poprawić makijaż. Wyciągnęłam z torebki kosmetyczkę, a z niej wszystkie potrzebne rzeczy, by doprowadzić się do poprzedniego stanu. Po pięciu minutach wyszłam z łazienki i wróciłam do salonu.
- Chłopaki ja już muszę się zbierać. - powiedziałam smutno.
- No, co ty?! Nie żartuj nawet, dzisiaj zostajesz u nas na noc. - powiedział Zayn.
- Ale ja nawet nie ma tutaj swoich ubrań. - odpowiedziałam.
- Pojadę teraz z tobą do twojego domu, weźmiesz to co potrzebujesz i wracamy do nas, cała noc przed nami bejbe. - mulat wstał z kanapy i podszedł do mnie.
- Noo... zgoda. - zgodziłam się.
- Chłopaki my zaraz wracamy. - powiedziałam i pomachał do nich.
- Czekamy. - krzyknął Tommo.
*Po 25-ciu minutach*
- Chodźmy na górę do mojego pokoju. - pokierowałam chłopaka w kierunku schodów. Weszliśmy do mojego pokoju, Zayn usiadła na łóżku i przyglądał się jak pakuję swoje rzeczy.
- Dobra, jestem spakowana, tylko wejdę jeszcze do łazienki po szczotkę do zębów, szampon do włosów i odżywkę. - powiedziałam kiedy wychodziliśmy z pokoju.
- Okey. - uśmiechnął się Malik. Jak już miałam wszystko co potrzebowałam zeszliśmy na dół do salonu.
- Usiądź sobie, bo muszę jeszcze napisać mamie kartkę, że nie będę na noc w domu. Chłopak nic nie odpowiedział tylko usiadł na kanapie.
- A co jej napiszesz? - spytał mnie po chwili.
- Napiszę, że zostaję u mojej przyjaciółki, a jutro powiej jej prawdę. - wytłumaczyłam mu.
- No racja, teraz nie masz jak jej tego wytłumaczyć. - powiedział. Napisałam kartkę, położyłam ją na stoliku. Wzięłam jeszcze jedną parę butów i pojechaliśmy. Całą drogę opowiadałam mu o swoich rodzicach i o Polsce. Słuchał mnie z wielkim zainteresowaniem i co jakiś czas zadawał nowe pytanie. W końcu dojechaliśmy do domu chłopaków. Wysiedliśmy z samochodu i weszliśmy do środka.
- Jesteśmy już! - krzyknął Zayn zza progu.
- Dobrze! - odkrzyknął Harry. Weszliśmy z Zayn'em do salonu i zastaliśmy chłopaków grających w Fifę.
- A wy znowu gracie? - zapytałam.
- Taak, bo trochę nudno się zrobiło, więc postanowiliśmy trochę pograć, ale już wyłączamy i wracamy do rozmów. - powiedział Louis.
- Nie, no nie musicie już wyłączać, zagrajcie do końca, a ja pójdę wziąć prysznic, okey? - powiedziałam.
- Okey. - uśmiechnął się Daddy. A ja poszłam do łazienki. Zmyłam makijaż, umyłam włosy i wzięłam prysznic. Zajęło mi to jakieś 20 minut, bo mam bardzo długie i gęste włosy, więc mycie ich zajmuje mi sporo czasu. Wyszłam z pod prysznica zawinęłam włosy w ręcznik, ciało wytarłam do sucha, ubrałam PIŻAMĘ i umyłam zęby. Przed wyjściem z łazienki ściągnęłam ręcznik z głowy i rozczesałam włosy. Ogarnęłam trochę po sobie w łazience i wyszłam. Na korytarzu wpadłam na Harry'ego, który właśnie wychodził z łazienki obok.
- Mmm... słodko wyglądasz. - uśmiechnął się pokazują swoje białe ząbki.
- Dziękuję, to miłe. - odpowiedziałam mu lekko się rumieniąc.
- Masz ochotę na herbatę? - spytał mnie.
- A wiesz, że mam. - odpowiedziałam mu uśmiechając się.
- No, to idziemy do kuchni. Wejdę tylko do salonu zapytam, może chłopaki też chcą. - poinformował mnie.
- Pewnie. - powiedziałam, a on znów się uśmiechnął i ukazały się jego dołeczki w policzkach.
- Chłopaki chcecie herbatę albo kawę, bo właśnie idę robić. - stanął na progu salonu i zapytał ich.
- Zrób herbatę. - powiedział Liam.
- Spoko. - powiedział Hazz i poszedł do kuchni, w której już na niego czekałam.
- Wstawiłam już wodę. - poinformowałam go.
- Dzięki. - powiedział i pocałował mnie w czoło.
- O, a to za co? - spytałam zdziwiona.
- Za to, że jesteś z nami. - powiedział i usiadł obok mnie.
- Nie ma za co, to nie mnie dziękuj, tylko Bogu. - uśmiechnęłam się.
- To miłe, że mnie wspierałaś i nadal wspierasz, no wiesz mam na myśli te 'hejty', o których mówiłaś. - zaczął.
- Nie rozumiem tych ludzi. Nie rozmawiajmy o tym, proszę cię Hazz, nie chcę się rozpłakać. - poprosiłam go.
- Przepraszam, ale powiedz mi tylko dlaczego aż tak to przeżywasz? - zadał mi pytanie.
- Wtedy, gdy zobaczyłam ten filmik po raz pierwszy, to ty byłeś moim ulubieńcem, to ciebie najbardziej ubóstwiałam. - tłumaczyłam mu.
- A teraz twoim ulubieńcem jest nasz BadBoy, tak? - zapytał lekko przygnębiony.
- Tak, szczerze mówiąc, zakochałam się w nim. - wyznałam.
- Powiesz mu to? - zapytał.
- Nie wiem, na pewno jeszcze nie teraz. Jest na to za wcześnie, musimy się bardziej poznać, a po za tym to nie tylko ja muszę kochać jego, ale on mnie, a to pewnie nie realne. - oznajmiłam.
- Może masz rację, musicie się poznać. Wydaje mi się, że nie tylko ty kochasz. - powiedział loczek.
- O czym ty mówisz Harry? - zapytałam.
- O... , nie ważne, poczekamy, zobaczymy, tak? - uśmiechnął się i wstał by wlać wodę do dzbanka, w którym była już herbata, wystarczyło tylko zalać.
- Ja wezmę kubki, a ty weź dzbanek z herbatą i idziemy do salonu. - powiedziałam.
- Świetnie. - uśmiechnął się chłopak. Podeszłam do szafki wyciągnęłam sześć dużych, kolorowych kubków i ustawiłam je na tacy.
- No, możemy iść Słońce. - puściłam oczko do Hazzy, a on słodko się uśmiechnął i poszedł przodem do salonu.
- Chłopaki herbatka gotowa. - poinformowałam ich wchodząc z Harrym do salonu.
- O Maya, przesłodko wyglądasz w tej piżamce. - podszedł do mnie Zayn zabierając ode mnie tacę z kubkami.
- Dziękuję. - odparłam lekko się rumieniąc. Usiedliśmy przy tym samym stoliku, przy którym jedliśmy kolację, by wypić herbatę, jedliśmy ciasteczka owsiane i rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Rozmawialiśmy tak jakieś półtorej godziny, aż w końcu Liam zaproponował żebyśmy oglądnęli jakiś film.
- Może obejrzymy sobie coś, co wy na to? - zaproponował Li.
- Uważam, że fajnie by było. - poparł go Niall.
- A wy co na to? - to pytanie zadał mi, Zayn'owi, Harry'emu i Loui'emu. A my wszyscy potwierdzająco pokiwaliśmy głowami i udaliśmy się na kanapę przed telewizor.
- Co oglądamy? - spytał Lou.
- Niech Maya coś wybierze, w końcu jest naszym gościem. - powiedział Malik.
- Nie przejmujcie się mną, wybierzcie co chcecie. - powiedziałam.
- Zayn ma rację. - uśmiechnął się do mnie Li.
- No dobrze, to może 'Trzy metry nad niebem'? - zaproponowałam. Wszyscy się zgodzili i Niall włączył film. Usiedliśmy tak, jak wtedy gdy o sobie opowiadaliśmy, czyli znowu leżałam na Zayn'ie. Podczas oglądania filmu chłopak cały czas bawił się moimi włosami, nie przeszkadzało mi to, wręcz przeciwnie. W momencie, gdy zginął przyjaciel Hache rozpłakałam się a Zayn mocno mnie przytuli i pocałował w policzek. Do końca filmu wszyscy leżeli cicho od czasu do czasu śmiejąc. Kiedy film się skończył, postanowiliśmy, że pójdziemy już spać, bo jesteśmy zmęczeni. Wszyscy rozeszli się do swoich pokoi, w salonie zostałam tylko jak i Zayn, bo sprzątaliśmy.
- Gdzie będę spać? - spytałam go wchodząc do kuchni.
- W gościnnym pokoju na górze. - odpowiedział.
- Sama? - zapytałam.
- Boisz się? - trochę się zdziwił.
- Nie chodzi o to, że się boję, ale wolę spać z kimś w nieswoim domu. - wytłumaczyłam mu.
- Rozumiem, jeśli chcesz możesz spać ze mną. Chyba, że nie chcesz, to załatwimy ci u kogo innego spanie. - zaproponował.
- Nie trzeba, mogę spać z tobą. - uśmiechnęłam się.
- No to super. - powiedział i odwzajemnił uśmiech.
- Idziemy już do pokoju? - zapytałam chłopaka.
- Oczywiście, jestem już padnięty. - odpowiedział. Zayn złapał mnie za rękę i zaprowadził na górę do swojego pokoju. Od razu położyłam się do łóżka, Malik zgasił światło i położył się obok mnie.
- Dobranoc Maya. - powiedział.
- Dobranoc Zayn. - odpowiedziałam i przytuliłam się do poduszki. Było po drugiej, a byłam tak zmęczona, że czułam jak by było po piątej. Bardzo szybko zasnęliśmy, przynajmniej ja, nie wiem jak Zayn, ale pewnie też, bo był równie zmęczony jak ja.
_______________________________________________________________
Jest w końcu rozdział trzeci. Pisałam go jakieś 3h, długi jest. Jestem już w trakcie pisania czwartego, więc powinien pojawić się szybciej niż ten, nie będzie trzeba tyle czekać. Myślę, że ta część nie jest najgorsza. ;)
Bardzo was proszę o komentowanie, bardzo, bardzo. :) Chcę wiedzieć, czy komuś się podoba, to co piszę, czy może nie. Strasznie mi na tym zależy, by poznać wasze opinie. ;*
Polecam wam jeszcze blog mojej Meli http://littlethindsxoxo1d.blogspot.com/ <3
/Milli
Dzisiaj obudziłam się o 9:55. Nie chciało mi się od razu wstawać więc poleżałam jeszcze 20 minut w łóżku, a potem poszłam do łazienki 'na poranną toaletę'. Wzięłam prysznic i umyłam włosy. Założyłam na siebie TO i wyszłam z łazienki. Zeszłam do kuchni, by zrobić sobie śniadanie. Miałam ochotę na naleśniki z bitą śmietaną i malinową konfiturą mojej babci. Jak naleśniki były już gotowe zrobiłam sobie jeszcze moją ulubioną białą herbatę o smaku mango i cytryny, wzięłam moje śniadanie i poszłam je zjeść do jadalni. Kiedy skończyłam wróciłam do kuchni, by posprzątać po sobie. W kuchni była moja mama robiła sobie właśnie jajecznicę.
- O, dzień dobry mamuś. - powiedziałam i podeszłam do zlewu, by umyć po sobie naczynia.
- Dzień dobry córuś. - uśmiechnęła się do mnie.
- Dawno wstałaś? - zapytałam.
- Jakieś pół godziny temu. A ty od kiedy nie śpisz? - odpowiedziała na moje pytanie i spytała mnie o to samo.
- Obudziłam się za pięć dziesiąta, ale dopiero po dziesiątej poszłam wziąć prysznic, no a potem zeszłam na śniadanie. - opowiedziałam jej o moim poranku.
- A masz jakieś plany na dzisiaj, bo ja muszę dzisiaj do pracy iść i będę w domu późnym wieczorem. - poinformowała mnie mama.
- Czy oni nawet w weekendy muszą cię wykorzystywać mamo? A wracając do twojego pytania, to tak, mam kilka planów. - odparłam.
- Mayu wiesz przecież, że mam taką pracą, w której nigdy nie wiadomo kiedy będę im potrzebna. - tłumaczyła mi mama.
- Wiem, mamuś, wiem, ale czasem to jest przesada, w weekend powinno się odpoczywać, a nie pracować do późna. - odpowiedziałam.
- Takie jest życie kochanie. - podniosła się z krzesła, pocałowała mnie w czoło i wyszła z kuchni zmierzając w kierunku łazienki. Skończyłam sprzątanie i poszłam do siebie na górę. Włączyłam laptopa i 'weszłam na' twittera, by sprawdzić co nowego słychać w wielkim świecie. Poczytałam kilka tweet'ów, ale nic ciekawego nie zauważyłam. Wszyscy pisali tylko o wczorajszym koncercie 1D. Po chwili zauważyłam, że Harry i Zayn też coś napisali o wczorajszym wieczorze. Wpis Hazzy był mniej więcej takiej treści "Kochani Directioners jesteście niesamowici, uwielbiam was." Loczek dodał jeszcze jeden wpis, który brzmiał tak "A dzisiaj czeka nas niesamowity dzień z niesamowitą osobą... :D", oczywiście było pełno komentarzy kto jest tą osobą, ale Hazz nie odpowiadał na te pytania". Natomiast Zayn dodał tylko jeden tweet "Wczorajszy wieczór był cudowny, dzisiaj czeka nas wspaniały dzień z wspaniałym towarzystwem. Nie mogę się doczekać. ;**". Nie miałam pojęcia co oni mieli na myśli, zrobiło mi się przykro, bo myślałam, że zapomnieli o mnie. Mięli do mnie zadzwonić, a nie zadzwonili. Wylogowałam się z twitter'a i włączyłam sobie listę odtwarzania, na której były piosenki z płyt UAN i TMH. Zrobiłam głośniej odrobinkę muzykę i poszłam umyć zęby. Po pięciu minutach wyszłam z łazienki i poszłam do swojego, by zrobić sobie makijaż i ułożyć włosy, ponieważ były już suche. Usiadłam przy toaletce, gdy usłyszałam, że dzwoni mój telefon, podeszłam do szafki, na której leżał i odebrałam, nie sprawdzając kto dzwoni.
- Tak, słucham? - powiedziałam pytająco.
- Cześć Maya. Nadal chcesz się z nami dzisiaj spotkać? - usłyszałam znajomy mi głos.
- Zayn? Cześć, oczywiście, że chcę. Noo, chyba, że wy zmieniliście zdanie, ja to zrozumiem. - mówiłam.
- Spokojnie, nie zmieniliśmy zdania, nadal chcemy się z tobą zobaczyć. - ciągnął Malik.
- Miło mi. Gdzie się spotkamy i o której? - zapytałam.
- Myślę, że u nas byłoby najlepiej, na razie nie pokazujmy się razem w miejscach publicznych. Chyba wiesz co mam na myśli. - powiedział.
- Masz rację, po co wywoływać niepotrzebne plotki, prawda? Wiesz Zayn, ja..., ja nie wiem gdzie wy mieszkacie. - odpowiedziałam.
- Racja, przepraszam cię. Podaj mi swój adres a ja przyjadę po ciebie i pojedziemy do nas. - zaproponował chłopak.
- Dobrze, prześlę ci adres sms'em. Powiedz mi tylko na którą godzinę mam być gotowa. - kontynuowałam.
- Jest już 14:12, więc może o 16:15, byłbym u ciebie. - zaproponował.
- Okey. Pasuje mi. - odparłam.
- W takim razie do zobaczenia Maya. - odezwał się mulat.
- Do zobaczenia Zayn. - odpowiedziałam i się rozłączyłam. Od razu wysłałam mu mój adres i zaczęłam układać włosy. Postanowiłam, że zostawię je rozpuszczone i zrobię lekkie 'fale' na końcówkach. Ta czynność zajęła mi około 10-ciu minut. Następnie zrobiłam sobie makijaż taki jak zawsze, czyli trochę podkładu, pudru, róż na policzki, rzęsy pomalował tuszem i zrobiłam kreski na górnych powiekach, usta pomalowałam odrobiną mojej ulubionej pomarańczowej szminki. Gdy makijaż był również gotowy, podeszłam do garderoby, by ubrać się w coś innego. Po chwili namysłu, w końcu zdecydowałam się na TO. Przebrałam się, włożyłam wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy do torby i zeszłam do salonu. Usiadłam na kanapę i spojrzałam na zegar, który wisiał na ścianie między dwoma wielkimi oknami, wskazywał godzinę 15:45. Za pół godziny miał przyjechać Zayn, więc włączyłam sobie telewizor, akurat leciał mój ulubiony serial 'Dwóch i pół'. Tak wczułam się w oglądanie, że nie zauważyłam która jest godzina. Z 'transu' wyrwał mnie dzwonek do drzwi. Szybko wyłączyłam telewizor i pobiegłam otworzyć drzwi. Był to Zayn. Przywitaliśmy się i wpuściłam go do środka. Szybko ubrałam moje botki i wyszliśmy z domu do jego samochodu. Chłopak otworzył mi drzwi, a potem je zamknął. Wsiadł do auta i ruszył. Po chwili odezwał się:
- Bardzo ładnie wyglądasz. - bosko się uśmiechnął i puścił mi oczko.
- Dziękuję ci. Ty też, jak zawsze z resztą. - uśmiechnęłam się uwodzicielsko.
- A dziękuję, znowu mnie zawstydzasz. - zarumienił się lekko, a ja tylko znowu się uśmiechnęłam i odwróciłam głowę w bok. Jechaliśmy jeszcze jakieś 10 minut rozmawiając o wczorajszym koncercie i o tym co działo się za kulisami. W końcu dojechaliśmy na miejsce, w oczy od razu rzuciła mi się wielka, piękna willa z basenem, na parkingu stały dwa piękne, sportowe samochody Harry'ego i Niall'a, teraz jeszcze dojechało auto Zayn'a. Malik pierwszy wysiadł z samochodu i szybko podszedł do drzwi od strony pasażera. Otworzył je i podał mi rękę, bym mogła wysiąść.
- Bardzo proszę pani Mayu. - uśmiechnął się do mnie.
- Ohh, dziękuję panu bardzo, ale z pana 'dżentelmen'. Jestem pod wrażeniem. - mówiłam śmiejąc się do niego.
- Taki właśnie jestem. - powiedział z powagą a ja się tylko uśmiechnęłam. W końcu doszliśmy do drzwi, chłopak je otworzył i wpuścił mnie przodem. Kiedy stanęłam w przedpokoju byłam w szoku. Dom na zewnątrz wyglądał bosko, ale w środku był jeszcze lepszy. Nie ma słów by to opisać. Malik zaprowadził mnie do salonu. Siedzieli tam wszyscy chłopcy i grali w Fifę. Wyglądało na to, że bardzo dobrze się bawili.
- Cześć chłopaki. - prawie krzyknęłam.
- Cześć Maya. - powiedzieli chórem.
- O, gracie w Fifę? - powiedziałam radośnie.
- Tak. Grałaś kiedyś w to? - zapytał mnie Liam.
- Oczywiście, że grałam, i to nie raz. W domu często gram. - mówiłam im.
- W takim razie chodź do nas. Jaką drużyną chcesz grać? - zapytał się Lou.
- Zawsze gram Manchester'em United. - odpowiedziałam.
- Naprawdę jesteś fanką MU? - zapytał podekscytowany Harry.
- Jestem ich wielką fanką od dawna. - mówiłam dalej.
- Świetnie. Jako pierwszy zagra z tobą Zayn, zobaczymy kto wygra. - mówił łobuzersko Niall.
- Okey. - uśmiechnęłam się i zajęłam miejsce obok Malika. Świetnie się bawiliśmy grając. Z Zayn'em wygrałam 7:3, a z Li 3:1. Przyszła kolej na Hazzę. Z nim też wygrałam, ale tylko 2:1. Jest naprawdę zacnym przeciwnikiem. Na sam koniec zagrałam z Loui'm. Niestety z nie udało mi się wygrać, on jest mistrzem. Wygrał ze mną aż 8:2. Porażka, ale tylko jedna, bo przecież mam cztery zwycięstwa. Jak już skończyliśmy grać chwilę sobie porozmawialiśmy, powygłupialiśmy się, aż w końcu odezwał się Horan:
- Głodny jestem już, a wy? - wypalił.
- No szczerze mówiąc ja też już zgłodniałam. -powiedziałam.
- Ja też. - podniósł do góry rękę Liam.
- W takim razie, kto idzie robić jedzenie? - rzucił pytanie Hazz.
- A może wszyscy razem coś zrobimy, co? - zaproponowałam.
- Świetny pomysł, będzie świetna zabawa. - z kanapy podniósł się Zayn.
- Chodźmy do kuchni, bierzmy się do roboty. - wstał Liam.
- Tak jest, chodźmy chłopcy. - poganiałam ich.
- Kto pierwszy w kuchni, ten dostanie dodatkową porcję lodów! - krzyknął Niall. Wszyscy zerwaliśmy się z kanapy i pobiegliśmy do kuchni.
- Hahahahahaha wygrałam! Znowu. - wytknęłam im język.
- No niee. - zasmucił się blondyn. Przydzieliliśmy sobie zadania i zaczęliśmy przyrządzać jedzenie. Wygłupialiśmy się przy tym, było naprawdę wesoło, nigdy tak się nie bawiłam, znowu czułam się jakbym była w niebie. W ogóle nie myślałam o tym, że jestem w domu mojego ulubionego zespołu, czułam się po prostu jakbyśmy znali się już wiele lat. Oni są niesamowici.
_______________________________________________________________
Jest kolejny rozdział, nie jest zbyt dobry, czuję to... ;/
Chcecie dowiedzieć się co jeszcze wydarzy się w ich domu? To komentujcie, żebym wiedziała, że mam dla kogo pisać. Myślę, że na początek trzy komentarze wystarczą, liczę na was.
Pozwolę sobie zadedykować ten rozdział mojej Meli, mimo tego, że nie jest dobry, ale wiem, że mnie wspierasz. <3 :* Dziękuję ci za to. :)
Tak jak mówiłam trzy komentarze i zabieram się za pisanie kolejnego rozdziału. :P
Pozdrawiam Milli ;*
Od samego rana chodzę bardzo szczęśliwa, mam w sobie tyle emocji, że chyba zaraz eksploduję. Idę dziś na koncert mojego ulubionego zespołu One Direction, mam bilet z wejściówką VIP. Wiem od miesiąca, że będę na tym koncercie, ale nadal nie mogę uwierzyć w to, że ich zobaczę, usłyszę i będę z nimi rozmawiać na żywo. Zobaczę mojego ulubieńca Zayn'a, zrobię sobie z nim kilka fotek, porozmawiam z nim. W ogóle nie dociera to do mnie. Koncert odbędzie się w wielkiej hali widowiskowej w Londynie o godzinie 20:00. Jest już 18:00 więc muszę iść się szykować. Na początek pójdę wziąć odprężającą kąpiel, a potem zacznę się przygotowywać dalej. Minęło 35 minut, wyszłam z łazienki wykąpana i ubrana w TO. Na głowie miałam jeszcze turban z ręcznika. Poszłam do pokoju, usiadłam przy toaletce, z szafki wyciągnęłam suszarkę, ściągnęłam ręcznik z głowy, rozczesałam włosy i zaczęłam je suszyć. Są bardzo długie i gęste, więc suszenie ich zajęło mi 15 minut. Gdy były już całkiem suche lekko je natapirowałam u nasady, by były trochę uniesione i spryskałam lekko lakierem. Jak włosy były już gotowe wzięłam się za makijaż. Nie muszę nakładać sporej ilości kosmetyków, bo mam 'czystą', gładką cerę smaruję się tylko troszkę podkładem, na to odrobinę pudru, aby się nie świecić. Rzęsy maluję mocno, chociaż nie muszę, ale lubię kiedy są mocno podkreślone. Na powiekach robię kreski eyeliner'em. Na sam koniec nakładam róż na policzki i ulubioną pomarańczową szminkę na usta. Po skończeniu makijażu spojrzałam na telefon, by sprawdzić godzinę, jest 19:05. Mam jeszcze 55 minut, więc zeszłam na dół do kuchni i zrobiłam sobie dwie kanapki i moją ulubioną białą herbatę o smaku cytryny i melona. Z gotowym jedzeniem poszłam do jadalni je skonsumować. Kiedy zjadłam poszłam do kuchni pozmywać po sobie naczynia. Jak już skończyłam wróciłam do swojego pokoju, włączyłam płytę 1D 'Up All Night' i zrobiłam głośniej wieżę. Podeszłam do szafy i wyciągnęłam z niej ubrania, które przygotowałam sobie wczoraj na koncert. Ubrałam się w to TO i spojrzałam na zegarek, by sprawdzić jak stoję z czasem. Była właśnie 19:25. Szybko spakowałam do torebki najpotrzebniejsze rzeczy, czyli kosmetyki do makijażu, gumy do żucia, telefon, coś do pisania i zeszyt z 1D, by tam mi się wpisali. Zeszłam na dół ubrałam trampki wzięłam z szafki kluczyki od samochodu i wyszłam z domu. Musiałam jechać sama, bo rodziców akurat nie było w domu. Droga pod halę zajęła mi nie całe pół godziny, więc musiałam jeszcze czekać przed budynkiem z rozszalałym stadem fanów. Ja też ich bardzo uwielbiam, ale potrafię panować nad emocjami, więc nie krzyczę jak ta cała reszta, tylko czekam aż w końcu wejdziemy do środka i zacznie się koncert. Staliśmy tak jeszcze 15 minut, aż w końcu ochroniarze wpuścili nas do środka i zaprowadzili pod salę, w której miał odbyć się koncert. Tam też musieliśmy chwilę poczeka, aż wszyscy dojdą. Minęło nie całe pięć minut i ochroniarze wpuścili nas na salę i zaprowadzili na miejsca. Stałam w pierwszym rzędzie przy scenie, na środku. Miałam bardzo dobrą widoczność, z czego się ucieszyłam, bo będę bardzo blisko chłopaków. Czekaliśmy jeszcze dobre pięć minut, gdy nagle na sali zgasły światła. Po chwili się zapaliły a na scenie stało już pięciu przystojniaków razem z całym ich 'bendem'. Wtedy zrobiło się naprawdę głośno, wszyscy zaczęli krzyczeć, płakać i skakać, a ja razem z nimi, nie mogłam się powstrzymać. Emocje puściły. Chłopaki przywitali się z publicznością, podziękowali za frekwencję i zapowiedzieli pierwszą piosenkę. Jako pierwszą zaśpiewali Taken. Zauważyłam, że Zayn i Harry bardzo uważnie się mi się przyglądają. Nie wiedziałam o co chodzi. Zaśpiewali jeszcze kilka piosenek. Przyszedł czas na ostatnią, powiedzieli, że zakończą koncert śpiewając 'C'mon, c'mon'. Zaczęłam piszczeć, bo uwielbiam tą piosenkę, zawsze przy niej szaleję. Zaczęli śpiewać, a ja dalej krzyczałam, śpiewałam, skakałam, tańczyłam, śmiałam się. Po prostu nie mogłam opanować emocji, to było silniejsze ode mnie. Podczas tego utworu chłopaki ciągle pokazywali palcami na publiczność, kilka razy też na mnie, uśmiechali się, puszczali oczka, a nawet buziaki. Myślałam, że jestem w niebie, że to sen, czy coś. Nie wierzyłam, że to dzieje się naprawdę. Piosenka się skończyła, chłopcy jeszcze raz podziękowali, pożegnali się i zeszli ze sceny. Wszyscy opuścili salę, zostały tylko 'VIP'y'. Ochrona zaprowadziła nas za kulisy do chłopaków. Ludzie pchali się, żeby być na początku, a ja stałam spokojnie, wolałam wejść ostatnia. I tak też było, stałam na samy końcu kolejki. Czekałam na jakieś 20 minut, ale nie narzekałam, bo warto było czekać na to co mnie czekało. Nikogo już nie było, zostałam tylko ja. Weszłam do pomieszczenia, w którym stali oni, serce zaczęło mi bić jak oszalałe, miałam w brzuchu stado motyli. Jako pierwszego ujrzałam Malik'a, stał odwrócony tyłem razem z resztą zespołu, rozmawiali o czymś. Podeszłam bliżej i zobaczyłam jak mulat się odwraca w moją stronę i zmierza w moim kierunku z uśmiechem na twarzy. Reszta zespołu po krótkiej chwili zrobiła to samo. Gdy staliśmy tak wszyscy twarzą w twarz, Liam wyciągnął do mnie rękę i powiedział:
- Witaj. Jak masz na imię?
- Cześć. Jestem Maya. - powiedziałam i podałam mu rękę.
- Mogę porobić sobie z wami kilka zdjęć? - spytałam uśmiechając się szeroko.
- Oczywiście. - uśmiechnął się Harry.
- To z kim pierwsze zdjęcie? - rzuciłam pytanie w stronę pięciu przystojniaków.
- A z kim chcesz? - zapytał łobuzersko Niall, podnoszą do góry brwi.
- Chciałabym z wami wszystkimi, a drugie z Zayn'em. A potem z każdym po kolei. - powiedziałam trochę zawstydzona.
- Czyżby nasz Badboy był twoim ulubieńcem? - spytał zaciekawiony Lou.
- Noo... szczerze mówiąc, to tak, Lou - odpowiedziałam niepewnie.
- Zawstydziłaś mnie Maya. - powiedział mulat, lekko się rumieniąc.
- Ja?! A dlaczego? - Spytałam śmiejąc się.
- Taa. Chyba raczej podwyższyłaś mu samoocenę. - śmiał się loczek.
- A myślałam, że już się nie da. - puściłam oczko Zayn'owi.
- Hah. Dzięki. - powiedział udając, że jest obrażony.
- No dobra, dość tego gadania. Fotki robimy. - wyskoczył podjarany Liam.
- No właśnie. - dodałam i wyciągnęłam telefon z torebki. Zaczęliśmy robić sobie zdjęcia. Było ich pełno. Były śmieszne i normalne. Trwało to jakieś 10 minut, bo nagle wszedł Paul i powiedział:
- Widzę, że się świetnie bawicie, ale niestety musimy już jechać. - powiedział przepraszającym głosem.
- Szkoda. Bardzo fajnie się bawimy. - powiedział smutnym głosem Zayn.
- Przykro mi, ale musimy naprawdę jechać. Może zaproście gdzieś... właśnie, jak masz na imię? - uśmiechnął się Paul.
- Jestem Maya, bardzo miło pana w końcu poznać. - uśmiechnęłam się serdecznie.
- Mnie również miło, ale lepiej mów mi po prostu Paul, gdy ktoś mówi mi pan czuję się dziwnie. - facet puścił mi oczko, a ja się uśmiechnęłam.
- Serio możemy ją gdzieś zaprosić Paul? - spytał Zayn.
- No pewnie. Możecie ją przecież zaprosić do was. Macie duży dom, i dużo atrakcji, więc jeśli Maya się zgodzi to nie widzę problemu. - mówił łagodnym głosem mężczyzna.
- To jak będzie, chcesz się jeszcze z nami spotkać? - rzucił mi pytanie Lou.
- Oczywiście, że tak. Zresztą kto by nie chciał. - odpowiedziałam pohamowując nadmiar emocji.
- Wspaniale. Dam ci swój numer, a ty dasz mi swój, żebyśmy byli w kontakcie, okej? - spytał mulat.
- Nie ma sprawy już zapisuję wam mój numer. - mówiłam szukając w torebce długopisu i notesu.
- Dobrze. Dasz mi swój telefon? Zapisałbym tam mój numer. - spytał Zayn.
- Mhm. - podałam chłopakowi telefon do ręki.
- Dziękuję. - uśmiechnął się zaczął zapisywać numer w telefonie.
- Proszę. - wyciągnęłam do nich rękę, w której trzymałam kartkę z moim numerem.
- Świetnie. - Malik szybko chwycił kartkę. Reszta zespołu stała z boku i wszystkiemu się przyglądała.
- W takim razie jesteśmy w kontakcie, napiszemy do ciebie i umówimy się na konkretny dzień i godzinę. - tym razem odezwał się Liam.
- Tak. Będę czekać na telefon. - uśmiechnęłam się do każdego po kolei.
- Do zobaczenia w takim razie. - Niall podał mi rękę na pożegnanie.
- Do zobaczenia. - uśmiechnęłam się i odwzajemniłam gest. Reszta zespołu i Paul zrobili to samo. Jakiś miły ochroniarz odprowadził mnie do drzwi.
- Dziękuję panu bardzo, do widzenia. - pożegnałam się i poszłam do samochodu. Droga do domu zleciała mi jakoś szybko, bo tylko 20 minut. O tej godzinie to raczej normalne, bo po 22-giej jest mniejszy ruch na drogach. Całą drogę myślałam o wydarzeniach z dzisiejszego koncertu, nie wierzyłam w to, że w końcu ich spotkałam i, że mam ich jeszcze spotkać. Weszłam do domu ściągnęłam buty i weszłam do salonu, w którym siedzieli jeszcze moi rodzice i oglądali jakiś film.
- Dobry wieczór, już wróciłam. - poinformowałam ich i spojrzałam na zegar, który wisiał na ścianie koło wielkiego okna, pokazywał godzinę 22:37.
- Dobry wieczór kochanie. Jak było na koncercie? - spytała mnie mama.
- Bardzo fajnie, dobrze się bawiłam i w ogóle. Naprawdę super. - odpowiedziałam.
- Cieszę się. Chcesz kolację? - zaproponowała.
- Nie dziękuję, jest już późno. Jestem zmęczona pójdę już do siebie. - powiedziałam.
- No dobrze. Dobranoc Maya. - pocałowała mnie w czoło.
- Dobranoc córcia. -dołączył się tata.
- Dobranoc. - uśmiechnęłam się do rodziców i poszłam na górę. Weszłam do pokoju i rzuciłam torebkę na łóżko. Z szafy wyciągnęłam PIŻAMĘ i poszłam wziąć prysznic. Po 15 minutach wróciłam odświeżona i przebrana. Wyciągnęłam z torby telefon i położyłam się do łóżka, przykryłam kołdrą i wygodnie ułożyłam. Po chwili dostałam SMS'a, wzięłam telefon z szafki, która stała obok łóżka i sprawdziłam od kogo to. Nie wierzyłam własnym oczom, dostałam wiadomość od samego Zayn'a Malik'a, która miała taką treść: 'Świetnie się dziś bawiłem. Jesteś bardzo fajną osobą, czuję, że możemy ci zaufać. Jutro do ciebie zadzwonię i się umówimy. Słodkich snów Maya. Zayn xoxo' Od razu mu odpisałam: 'Ja też się bardzo dobrze bawiłam, czułam się tak jakbyśmy znali się od zawsze. Pewnie, że możecie mi zaufać, nie mogłabym was skrzywdzić w jakikolwiek sposób. W takim razie czekam na telefon. Słodkich snów Zayn. Maya xoxo". Odłożyłam telefon na szafkę, zamknęłam oczy i zasnęłam.
_______________________________________________________________
Cześć kochani, to jest mój blog i tutaj będę dodawała kolejne rozdziały mojego opowiadania. Proszę was o komentarze. :)
Rozdział drugi jest już prawie gotowy, ale dodam go dopiero jutro. Wiem, wiem miał się pojawić na mojej stronce kilka dni temu http://www.facebook.com/pages/One-Direction-Forever/242308369212480?ref=hl, ale mam taki 'zapieprz', że nie wyrobiłam po prostu. ;/ Ale tutaj będę starała się dodawać systematycznie kolejne rozdziały. ;)
Zapraszam was na tą stronkę, do której link jest powyżej. :*
Milli. <3