niedziela, 27 stycznia 2013
Rozdział 3
Gotowe jedzenie, które przed chwilą przyrządzaliśmy zanieśliśmy do salonu. Każdy zajął miejsce przy niewielkim, niskim, kwadratowym stole. Wszyscy siedzieliśmy na podłodze, a pod pupami mieliśmy duże, bardzo wygodne poduchy. Ja usiadłam sobie pomiędzy Harrym a Zaynem, obok Malika siedział Niall, naprzeciwko Horana, a obok Hazzy siedział Louis, a przy nim Liam. Stół był cały zapełniony różnymi potrawami, były przeróżne sałatki, kanapki, naleśniki i tak dalej, było tego naprawdę dużo, a nas było tylko sześcioro, ale ja uwielbiam jeść, Horanek też i z tego co zauważyłam reszta również nie należy do tak zwanych niejadków. W trakcie posiłku Lou wstał i podszedł do barku, wziął dwie butelki czerwonego wina, następnie udał się do kredensu po kieliszki. Do stolika przyniósł wszytko na srebrnej, okrągłej i dość dużej tacy. Postawił ją na brzegu stołu, a Niall pomógł mu rozstawić szkło obok naszych talerzy, kiedy już wszyscy dostali swój kieliszek, Tommo nalał każdemu 'napój', najpierw nalał mi, gentelman z tego naszego Lou - pomyślałam i uśmiechnęłam się do chłopaka, a on odwzajemnił uśmiech. Jak już wszystkim wlał usiadł na swoje miejsce, uniósł swoje naczynie do góry i powiedział:
- Proponuję abyśmy wznieśli toast. - mówił triumfalnie.
- Myślę tak samo, a za co wypijemy? - poparł go Liam.
- Za przyjaźń. - powiedział Louis.
- Za przyjaźń! - krzyknęliśmy wszyscy razem, stuknęliśmy się swoimi kieliszkami, każdy upił łyk wina i wróciliśmy do jedzenia. Podczas posiłku chłopcy opowiadali o swoich trasach i koncertach, śmialiśmy się do łez.
*20 minut później*
- Czy wszyscy się najedli? - rzucił pytanie Zayn.
- Chyba tak. Niall najadłeś się? - spytał go Lou śmiejąc się.
- Jak nigdy. - pomasował się po brzuchu blondasek.
- To morze przeniesiemy się na kanapę? - zaproponował mulat.
- Myślę, że to dobry pomysł. - poparłam chłopaka.
- Weźcie wasze kieliszki, a ja przyniosę wino. - powiedział Li. Wykonaliśmy jego polecenie i udaliśmy się na kanapę, była tak duża, że zmieściliśmy się na niej wszyscy. Każdy leżał na kimś, na Liama położył się Horan, na Louim leżał Harold, obok niego położył się Malik a ja na nim, ułożyłam głowę na jego torsie. Leżeliśmy tak i każdy opowiadał o sobie. Jako pierwszy zaczął opowiadać o sobie Tommo, po nim Hazz, następnie Niall, a potem Liam, po Daddym był Zayn. W końcu przyszła kolej na mnie, więc zaczęłam im opowiadać.
- Mam 18 lat, jestem z Polski, ale od 3 lat mieszkam tutaj, w Londynie, bo tak postanowili rodzice, że wyjeżdżamy, by spróbować innego życia, nie żałuję tej decyzji. Chodzę do szkoły artystycznej, ponieważ lubię tańczyć. - w tym momencie chłopaki spojrzeli na mnie z ciekawością.
- Tak, taniec to moje życie, zawsze lubiłam tańczyć.Kiedy miałam 6 lat rodzice zapisali mnie do grupy tanecznej dla dzieci. Jak skończyłam 11 lat dostałam się do starszej grupy i tam osiągałam swoje pierwsze sukcesy. A teraz dzięki tej szkole mogę osiągnąć to, o czym marzę od dawna, czyli być prawdziwą, najlepszą tancerką, do tego właśnie dążę i jak na razie wszystko jest na dobrej drodze, mam nadzieję, że nic nie stanie mi na przeszkodzie do osiągnięcia mojego życiowego celu. Lubię też śpiewać, często występuję w szkole, także reprezentuję ją na różnych konkursach.
- I co, wygrywacie? - wtrącił zaciekawiony Irlandczyk.
- A no wygrywamy. - odpowiedziałam mu i kontynuowałam. Co weekend chodzę z przyjaciółmi do różnych klubów z karaoke, by pośpiewać. Uwielbiam wszystko co związane z muzyką. Zajmuję się także modelingiem i foto modelingiem. Od czasu do czasu chodzę po wybiegach i reklamuję ubrania różnych, mniej sławnych projektantów. Co miesiąc mam także sesje zdjęciowe, prowadzę nawet swojego bloga, gdzie dodaję fotki z tych sesji oraz piszę zawsze coś o sobie, swoim życiu i w ogóle. Na twitterze też mam kilka zdjęć z tych sesji. Na razie mam czas na to wszystko, ale gdy pójdę na studia pewnie wszystko się zmieni i boję się, że z czegoś będę musiała zrezygnować, ale na pewno nie będzie to taniec i śpiew, z tego nigdy nie zrezygnuję, bo lubię śpiewać, a DANCE IS MY PASSION! - zaakcentowałam cztery ostatnie słowa. Teraz opowiem wam o czymś z czego jestem naprawdę bardzo, ale to baardzo dumna.
- Teraz to mnie zaciekawiłaś. - powiedział Louis. Uśmiechnęłam się do niego i zaczęłam mówić dalej. Rok temu w wakacje, gdy oglądałam jakiś program muzyczny trafiłam na piosenkę, która od razu wpadła mi w ucho i na długo została w mojej pamięci, ciągle ją nuciłam, była to piosenka mojego aktualnie ulubionego zespołu, jest ich wiele ale ten jest moim numerem jeden. Mianowicie chodzi mi o zespół One Direction i piosenkę What Makes You Beautiful. Kilka razy trafiłam na tą piosenkę w telewizji, a potem poszukałam ją w internecie i ściągnęłam. Słuchałam jej tak kilka miesięcy aż w końcu, postanowiła, że dowiem się więcej o zespole. Szukałam różnych informacji, które bardzo mnie zainteresowały, a w szczególności jedna to, że byliście w X Factorze. Włączyłam sobie YouTube, wpisałam co trzeba i wyskoczyły mi filmiki z waszych występów w programie. Oglądnęłam wszystkie w jednym dniu, bardzo mi się podobało to jak śpiewacie, bardzo. Byłam pod wrażeniem tego jak reagowała na was publiczność, cały czas było słychać piski, to niesamowite. Jakiś czas myślałam, że wy wygraliście tą edycję XF, ale kiedy obejrzałam finał, zrobiło mi się przykro, bo to wy powinniście wygrać, nie Matt. On też był świetny, lecz nie tak jak wy, ale mniejsza o to, i tak robicie większą karierę niż zwycięzca. Któregoś dnia się totalnie załamałam po obejrzeniu jednego filmiku, nie wiem czy powinnam o tym mówić, ale chcę to powiedzieć. Chodzi mi o film, w którym Harry opowiadał o tym jak go 'hejtowali', po tym występie, w którym nie zaśpiewał najlepiej, chociaż dla mnie to i tak było cudowne. Jak to oglądałam po prostu nie mogłam przestać płakać, to było straszne, jak można być takim chamem i pisać o innym człowieku takie coś, no jak tak można, nie rozumiem tego i chyba nigdy nie zrozumiem. - mówiąc im o tym bardzo płakałam, a Zayn głaskał mnie cały czas po głowie i wycierał mi łzy. Widziałam, że reszta też ma oczy pełne łez.
- Tacy są ludzie, niestety. - powiedział Harry, który też płakał.
- Ale jak można być aż tak zimnym sukinsynem?! - mówiąc to troszkę uniosłam głos.
- Ja też tego nie potrafię pojąć. - dołączył się do rozmowy Liam. Po chwili ciszy zaczęłam mówić dalej. Po obejrzeniu tego filmiku zostałam taką True Directioner. Kupiłam waszą płytę i słuchałam bez przerwy. Po jakimś czasie, znałam wszystkie piosenki na pamięć, nie trwało, to długo, bo bardzo szybko zapamiętuję różne teksty. Jestem bardzo dumna z tego, że jestem Directioner. Kocham was chłopaki. - mówiąc to wstałam, mocno przytuliłam każdego i wróciłam na brzuch multa.
- My też cię kochamy Maya. - powiedział Zayn bawiąc się moimi włosami jak już z powrotem na nim leżałam. Uśmiechnęłam się do niego i złapałam za rękę. Nastała chwila ciszy. Po czasie ją przerwałam, bo chciałam pójść do łazienki, by ogarnąć makijaż, bo trochę się rozmazał gdy płakałam.
- Dobra chłopaki ja idę do łazienki. - poinformowałam ich.
- Okey. - powiedział Malik puszczając moją rękę. Wstałam z sofy i udałam się tak gdzie chciałam. Weszłam do wielkiego pomieszczenia i podeszłam do lustra, by poprawić makijaż. Wyciągnęłam z torebki kosmetyczkę, a z niej wszystkie potrzebne rzeczy, by doprowadzić się do poprzedniego stanu. Po pięciu minutach wyszłam z łazienki i wróciłam do salonu.
- Chłopaki ja już muszę się zbierać. - powiedziałam smutno.
- No, co ty?! Nie żartuj nawet, dzisiaj zostajesz u nas na noc. - powiedział Zayn.
- Ale ja nawet nie ma tutaj swoich ubrań. - odpowiedziałam.
- Pojadę teraz z tobą do twojego domu, weźmiesz to co potrzebujesz i wracamy do nas, cała noc przed nami bejbe. - mulat wstał z kanapy i podszedł do mnie.
- Noo... zgoda. - zgodziłam się.
- Chłopaki my zaraz wracamy. - powiedziałam i pomachał do nich.
- Czekamy. - krzyknął Tommo.
*Po 25-ciu minutach*
- Chodźmy na górę do mojego pokoju. - pokierowałam chłopaka w kierunku schodów. Weszliśmy do mojego pokoju, Zayn usiadła na łóżku i przyglądał się jak pakuję swoje rzeczy.
- Dobra, jestem spakowana, tylko wejdę jeszcze do łazienki po szczotkę do zębów, szampon do włosów i odżywkę. - powiedziałam kiedy wychodziliśmy z pokoju.
- Okey. - uśmiechnął się Malik. Jak już miałam wszystko co potrzebowałam zeszliśmy na dół do salonu.
- Usiądź sobie, bo muszę jeszcze napisać mamie kartkę, że nie będę na noc w domu. Chłopak nic nie odpowiedział tylko usiadł na kanapie.
- A co jej napiszesz? - spytał mnie po chwili.
- Napiszę, że zostaję u mojej przyjaciółki, a jutro powiej jej prawdę. - wytłumaczyłam mu.
- No racja, teraz nie masz jak jej tego wytłumaczyć. - powiedział. Napisałam kartkę, położyłam ją na stoliku. Wzięłam jeszcze jedną parę butów i pojechaliśmy. Całą drogę opowiadałam mu o swoich rodzicach i o Polsce. Słuchał mnie z wielkim zainteresowaniem i co jakiś czas zadawał nowe pytanie. W końcu dojechaliśmy do domu chłopaków. Wysiedliśmy z samochodu i weszliśmy do środka.
- Jesteśmy już! - krzyknął Zayn zza progu.
- Dobrze! - odkrzyknął Harry. Weszliśmy z Zayn'em do salonu i zastaliśmy chłopaków grających w Fifę.
- A wy znowu gracie? - zapytałam.
- Taak, bo trochę nudno się zrobiło, więc postanowiliśmy trochę pograć, ale już wyłączamy i wracamy do rozmów. - powiedział Louis.
- Nie, no nie musicie już wyłączać, zagrajcie do końca, a ja pójdę wziąć prysznic, okey? - powiedziałam.
- Okey. - uśmiechnął się Daddy. A ja poszłam do łazienki. Zmyłam makijaż, umyłam włosy i wzięłam prysznic. Zajęło mi to jakieś 20 minut, bo mam bardzo długie i gęste włosy, więc mycie ich zajmuje mi sporo czasu. Wyszłam z pod prysznica zawinęłam włosy w ręcznik, ciało wytarłam do sucha, ubrałam PIŻAMĘ i umyłam zęby. Przed wyjściem z łazienki ściągnęłam ręcznik z głowy i rozczesałam włosy. Ogarnęłam trochę po sobie w łazience i wyszłam. Na korytarzu wpadłam na Harry'ego, który właśnie wychodził z łazienki obok.
- Mmm... słodko wyglądasz. - uśmiechnął się pokazują swoje białe ząbki.
- Dziękuję, to miłe. - odpowiedziałam mu lekko się rumieniąc.
- Masz ochotę na herbatę? - spytał mnie.
- A wiesz, że mam. - odpowiedziałam mu uśmiechając się.
- No, to idziemy do kuchni. Wejdę tylko do salonu zapytam, może chłopaki też chcą. - poinformował mnie.
- Pewnie. - powiedziałam, a on znów się uśmiechnął i ukazały się jego dołeczki w policzkach.
- Chłopaki chcecie herbatę albo kawę, bo właśnie idę robić. - stanął na progu salonu i zapytał ich.
- Zrób herbatę. - powiedział Liam.
- Spoko. - powiedział Hazz i poszedł do kuchni, w której już na niego czekałam.
- Wstawiłam już wodę. - poinformowałam go.
- Dzięki. - powiedział i pocałował mnie w czoło.
- O, a to za co? - spytałam zdziwiona.
- Za to, że jesteś z nami. - powiedział i usiadł obok mnie.
- Nie ma za co, to nie mnie dziękuj, tylko Bogu. - uśmiechnęłam się.
- To miłe, że mnie wspierałaś i nadal wspierasz, no wiesz mam na myśli te 'hejty', o których mówiłaś. - zaczął.
- Nie rozumiem tych ludzi. Nie rozmawiajmy o tym, proszę cię Hazz, nie chcę się rozpłakać. - poprosiłam go.
- Przepraszam, ale powiedz mi tylko dlaczego aż tak to przeżywasz? - zadał mi pytanie.
- Wtedy, gdy zobaczyłam ten filmik po raz pierwszy, to ty byłeś moim ulubieńcem, to ciebie najbardziej ubóstwiałam. - tłumaczyłam mu.
- A teraz twoim ulubieńcem jest nasz BadBoy, tak? - zapytał lekko przygnębiony.
- Tak, szczerze mówiąc, zakochałam się w nim. - wyznałam.
- Powiesz mu to? - zapytał.
- Nie wiem, na pewno jeszcze nie teraz. Jest na to za wcześnie, musimy się bardziej poznać, a po za tym to nie tylko ja muszę kochać jego, ale on mnie, a to pewnie nie realne. - oznajmiłam.
- Może masz rację, musicie się poznać. Wydaje mi się, że nie tylko ty kochasz. - powiedział loczek.
- O czym ty mówisz Harry? - zapytałam.
- O... , nie ważne, poczekamy, zobaczymy, tak? - uśmiechnął się i wstał by wlać wodę do dzbanka, w którym była już herbata, wystarczyło tylko zalać.
- Ja wezmę kubki, a ty weź dzbanek z herbatą i idziemy do salonu. - powiedziałam.
- Świetnie. - uśmiechnął się chłopak. Podeszłam do szafki wyciągnęłam sześć dużych, kolorowych kubków i ustawiłam je na tacy.
- No, możemy iść Słońce. - puściłam oczko do Hazzy, a on słodko się uśmiechnął i poszedł przodem do salonu.
- Chłopaki herbatka gotowa. - poinformowałam ich wchodząc z Harrym do salonu.
- O Maya, przesłodko wyglądasz w tej piżamce. - podszedł do mnie Zayn zabierając ode mnie tacę z kubkami.
- Dziękuję. - odparłam lekko się rumieniąc. Usiedliśmy przy tym samym stoliku, przy którym jedliśmy kolację, by wypić herbatę, jedliśmy ciasteczka owsiane i rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Rozmawialiśmy tak jakieś półtorej godziny, aż w końcu Liam zaproponował żebyśmy oglądnęli jakiś film.
- Może obejrzymy sobie coś, co wy na to? - zaproponował Li.
- Uważam, że fajnie by było. - poparł go Niall.
- A wy co na to? - to pytanie zadał mi, Zayn'owi, Harry'emu i Loui'emu. A my wszyscy potwierdzająco pokiwaliśmy głowami i udaliśmy się na kanapę przed telewizor.
- Co oglądamy? - spytał Lou.
- Niech Maya coś wybierze, w końcu jest naszym gościem. - powiedział Malik.
- Nie przejmujcie się mną, wybierzcie co chcecie. - powiedziałam.
- Zayn ma rację. - uśmiechnął się do mnie Li.
- No dobrze, to może 'Trzy metry nad niebem'? - zaproponowałam. Wszyscy się zgodzili i Niall włączył film. Usiedliśmy tak, jak wtedy gdy o sobie opowiadaliśmy, czyli znowu leżałam na Zayn'ie. Podczas oglądania filmu chłopak cały czas bawił się moimi włosami, nie przeszkadzało mi to, wręcz przeciwnie. W momencie, gdy zginął przyjaciel Hache rozpłakałam się a Zayn mocno mnie przytuli i pocałował w policzek. Do końca filmu wszyscy leżeli cicho od czasu do czasu śmiejąc. Kiedy film się skończył, postanowiliśmy, że pójdziemy już spać, bo jesteśmy zmęczeni. Wszyscy rozeszli się do swoich pokoi, w salonie zostałam tylko jak i Zayn, bo sprzątaliśmy.
- Gdzie będę spać? - spytałam go wchodząc do kuchni.
- W gościnnym pokoju na górze. - odpowiedział.
- Sama? - zapytałam.
- Boisz się? - trochę się zdziwił.
- Nie chodzi o to, że się boję, ale wolę spać z kimś w nieswoim domu. - wytłumaczyłam mu.
- Rozumiem, jeśli chcesz możesz spać ze mną. Chyba, że nie chcesz, to załatwimy ci u kogo innego spanie. - zaproponował.
- Nie trzeba, mogę spać z tobą. - uśmiechnęłam się.
- No to super. - powiedział i odwzajemnił uśmiech.
- Idziemy już do pokoju? - zapytałam chłopaka.
- Oczywiście, jestem już padnięty. - odpowiedział. Zayn złapał mnie za rękę i zaprowadził na górę do swojego pokoju. Od razu położyłam się do łóżka, Malik zgasił światło i położył się obok mnie.
- Dobranoc Maya. - powiedział.
- Dobranoc Zayn. - odpowiedziałam i przytuliłam się do poduszki. Było po drugiej, a byłam tak zmęczona, że czułam jak by było po piątej. Bardzo szybko zasnęliśmy, przynajmniej ja, nie wiem jak Zayn, ale pewnie też, bo był równie zmęczony jak ja.
_______________________________________________________________
Jest w końcu rozdział trzeci. Pisałam go jakieś 3h, długi jest. Jestem już w trakcie pisania czwartego, więc powinien pojawić się szybciej niż ten, nie będzie trzeba tyle czekać. Myślę, że ta część nie jest najgorsza. ;)
Bardzo was proszę o komentowanie, bardzo, bardzo. :) Chcę wiedzieć, czy komuś się podoba, to co piszę, czy może nie. Strasznie mi na tym zależy, by poznać wasze opinie. ;*
Polecam wam jeszcze blog mojej Meli http://littlethindsxoxo1d.blogspot.com/ <3
/Milli
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Kocham,kocham,kocham. < 33
OdpowiedzUsuńAwwww :3 Miło mi, że się podoba. :D Dziękuję. <3
Usuń