wtorek, 29 stycznia 2013

Rozdział 4

Rano obudziłam dość wcześnie, mimo tego, że poszliśmy spać dopiero po drugiej w nocy. Otworzyłam oczy i zobaczyłam, że Zayn i ja jesteśmy do siebie przytuleni, co bardzo mnie zdziwiło, ale też zadowoliło, bo nie dość, że spałam z Zayn'em Malikiem, w którym jestem zakochana do szaleństwa, to jeszcze on się do mnie przytulał. Chłopak jeszcze spał, wyglądał tak słodko... (awwww :3). Delikatnie wydostałam się z jego objęć i wyszłam z łóżka. Wzięłam swoją torbę i poszłam do łazienki, by wziąć prysznic, ubrać się, ułożyć włosy i zrobić makijaż. Poranna toaleta przeważnie zajmuje mi około 20-stu minut - pod prysznicem jestem jakieś 5 minut, potem muszę się osuszyć i ubrać następnie myję zęby i robię fryzurę, to zajmuje mi najwięcej czasu, bo moje włosy są długie, do tego gęste i falowane, nigdy nie wiem jaką fryzurę zrobić, więc kombinuję kilka minut zanim się na coś zdecyduję. Dzisiaj postanowiłam, że zrobię sobie fale , a makijaż taki jak zawsze, tylko tym razem bez szminki, tylko bezbarwny, arbuzowy błyszczyk. Wyszłam z łazienki ubrana w TO . Wczoraj było dość chłodno, ale dzisiaj wróciła do nas wakacyjna pogoda i można znowu cieszyć się pięknym słońcem, uwielbiam takie wakacje, kiedy jest upalnie. Poszłam od razu do kuchni, by przygotować jakieś śniadanie dla mnie i chłopaków. Oni jeszcze spali, ale była już godzina 11:23, więc pomyślałam, że niedługo i oni wstaną. Podeszłam do lodówki, wyciągnęłam z niej wszystko co potrzebne do kanapek, położyłam na ladzie i wstawiłam jeszcze wodę na herbatę. Zrobiłam sporo kanapek i zaniosłam je do jadalni, rozstawiłam na stole śniadanie i poszłam zobaczyć, czy ktoś już wstał. W salonie wszyscy już siedzieli.
- Cześć chłopcy. - zawołałam wchodzą do salonu.
- Cześć Maya. - odpowiedzieli.
- Kiedy ty wstałaś? - zapytał Zayn.
- Dobrą godzinę temu. - powiedziałam.
- Czemu mnie nie obudziłaś? - spytał Malik.
- Tak słodko spałeś, że szkoda było cię budzić. - wytłumaczyłam mu.
- Wy spaliście razem? - zapytał zdziwiony Niall.
- Tak, spali. Mam nawet na to dowody. - odpowiedzi udzielił mu Harry.
- Co to znaczy, że masz dowody? - oburzył się mulat.
- Sami zobaczcie. - Hazz wyciągnął telefon i pokazał wszystkim zdjęcia, na których ja i Zayn śpimy przytuleni.
- Byłeś u nas? - zapytałam z lekkim oburzeniem.
- No byłem, przecież widzisz. - powiedział loczek i wytknął mi język.
- Głupi jesteś, wiesz? - powiedział Zayn uderzając Hazzę lekko w ramię.
- Dzięki. - udał obrażonego Hazz.
- Dobra skończcie już. Śniadanie gotowe 'czeka' na nas w jadalni. - powiedziałam.
- Co? Ty zrobiłaś nam śniadanie? Ale ty jesteś naszym gościem, to my tobie powinniśmy robić śniadanie, a nie na odwrót. - mówił Liam.
- Spokoje Liaś, nie jestem jakąś księżniczką, żeby traktować mnie inaczej, korona mi z głowy nie spadnie. Robić wam śniadanie, to największa przyjemność. - powiedziałam i poszłam do jadalni, a reszta poszła za mną. Każdy zajął miejsce przy stole i zaczęliśmy jeść śniadanie.
- Pyszne te kanapeczki. - chwalił Niall.
- A dziękuję, dziękuję. - podziękowałam mu.
- Ładna pogoda dzisiaj jest, prawda? - powiedział Lou.
- Tak, prawda. Uwielbiam, gdy jest tak na zewnątrz, czuję, że żyję. - odpowiedziałam.
- Właśnie Maya, ty masz jeszcze wakacje, no nie? - zaczął Harry.
- No mam, a co? - powiedziałam i upiłam łyk herbaty.
- Może zostaniesz jeszcze u nas dzisiaj, chcesz? - kontynuował.
- Czemu nie, ale musiałabym pojechać do domu porozmawiać z mamą, wytłumaczyć jej wszystko i wziąć ubrania. - mówiłam.
- Nie ma sprawy, chcesz to pojadę z tobą. - zaproponował Zayn.
- Okey, dziękuję wam, jesteście kochani. - uśmiechnęłam się do nich.
- Ty bardziej. - powiedział Lou, puścił mi oczko, a ja się uśmiechnęłam. Podczas posiłku rozmawialiśmy o tym co możemy później robić, każdy miał jakąś propozycję. Niall zaproponował mini imprezę w ogrodzie dla naszej szóstki. Liam zaś, że zrobimy sobie wieczór karaoke w ich domu. Lou wymyślił maraton z horrorami, a Harry wspólną sesję ze znajomym fotografem. Zayn zaproponował wycieczkę do lasu, na mały piknik.
- Mam pomysł chłopaki! - krzyknęłam.
- No mów. - powiedział zaciekawiony Louis.
- Zróbmy dzisiaj, to wszystko co każdy zaproponował, będzie super. Co wy na to? - przedstawiłam im mój pomysł.
- Ja się na to piszę. - powiedział Zayn.
- Ja też. - dołączył Hazz.
- I ja! - krzyknął Niall.
- Ja również. - powiedział Tommo.
- Świetny pomysł. - powiedział Li zgadzając się.
- W takim razie co będzie jako pierwsze? - zapytał Horan.
- No to może jako pierwsza niech będzie sesja? - zaproponowałam.
- Okey. -zgodzili się.
- Potem pojedziemy na piknik, a potem impreza w ogrodzie i karaoke. A na koniec zrobimy nocny maraton z horrorami, może być? - kontynuowałam.
- Ten dzień będzie udany. - powiedział rozmarzony Harold.
- Nie wątpię, ale teraz jedziemy do mamy Mai, a wy przygotujcie coś na ten piknik, okey? - powiedział Zayn.
- Spoko. - odpowiedział mu Liam.
- My niedługo wracamy. - powiedziałam reszcie, gdy wychodziłam z Malik'iem z jadalni.
- Czekamy na was. - krzyknął jeszcze Harry. Droga do mojego domu trwała tyle co zawsze. Zajechaliśmy pod dom i wysiedliśmy z auta. Podeszliśmy do drzwi wejściowych i sprawdziłam, czy są otwarte, i były otwarte, więc weszliśmy do środka. Udaliśmy się do salonu, w którym siedziała mama.
- Hej mamuś. - podeszłam do niej i pocałowałam w policzek.
- Dzień dobry. - przywitał się Zayn.
- Dzień dobry. - uśmiechnęła się mama.
- Cześć kochanie. - odpowiedziała mi.
- Mamo, to jest mój przyjaciel Zayn, i to u niego spałam, nie u Adrianny. Przepraszam, powinnam powiedzieć ci od razu, ale nie miałam jak, nie było cię w domu, a to nie rozmowa na telefon, prawda? - tłumaczyłam jej.
- No, tak prawda. A teraz też gdzieś wychodzisz? - potwierdziła moje słowa, po czym zadała mi pytanie.
- W sumie, to tak mam plany na dzisiejszy dzień, tylko czy się zgodzisz? - odpowiedziałam.
- Dobrze możesz iść, a o której wrócisz? - zgodziła się.
- Właśnie, mam jeszcze jedną prośbę, czy mogę jeszcze dzisiaj zostać u Zayn'a na noc? - zapytałam trochę niepewnie.
- Oczywiście, że możesz, przecież masz wakacje. - uśmiechnęła się.
- Dziękuję ci mamuś, kochana jesteś. - rzuciłam się jej na szyję.
- Ja również bardzo dziękuję. - powiedział zadowolony Malik.
- Nie ma za co, naprawdę. - odwzajemniła uśmiech mama.
- Chodź Zayn, pójdziemy teraz do mnie do pokoju wezmę swoje rzeczy i możemy jechać.
- Dobrze. - powiedział i poszliśmy na górę.
- Usiądź sobie, a ja znajdę sobie jakieś ubrania. - powiedziałam.
- Oczywiście. - uśmiechnął się u usiadł. Pakowanie zajęło mi jakieś 10 minut, w między czasie rozmawiałam z Zayn'em o dzisiejszym dniu.
- Jestem gotowa, możemy jechać. - podeszłam do chłopaka i wzięłam go za rękę.
- No to w drogę. - powiedział podnosząc się z łóżka.
- Wejdziemy do salonu, muszę pożegnać się z mamą. - poinformowałam go.
- Pewnie. - uśmiechnął się. Wyszliśmy z mojego pokoju i zeszliśmy na dół, do salonu.
- Mamuś my już lecimy, bo cały dzień mamy już zaplanowany i nie chcemy żeby coś nas ominęło. - usiadłam obok niej na kanapie.
- No dobrze, uważajcie na siebie kochani. - powiedziała.
- Wiemy mamo. - uśmiechnęłam się i spojrzałam na Zayn'a.
- Pa. - powiedziałam i pocałowałam ją w czoło.
- Pa kochanie. - odpowiedziała.
- Do widzenia. - powiedział jeszcze Zayn.
 - Do zobaczenia. - uśmiechnęła się mama i pomachała na do widzenia. Wyszliśmy z domu i wsiedliśmy do samochodu. Po chwili drogi byliśmy na miejscu. Weszliśmy do domu i udaliśmy się do salonu, siedzieli tam chłopacy i grali w Fifę. Położyłam swoją torbę na szafce przy wejściu do pokoju i usiadłam na kanapie obok Zayn'a. Poczekaliśmy chwilę, aż chłopcy skończą grać, by wyruszyć na sesję.
*30 minut później*
Zatrzymaliśmy się pod dużym budynkiem i wysiedliśmy z auta. Harry zaprowadził nas do swojego znajomego fotografa i po chwili zaczęła się nasza sesja. Facet robił nam mnóstwo przeróżnych zdjęć, razem i osobno. Na koniec wszystkie wydrukował razy 6 i dał każdemu zapakowane w foliowe koszulki. Udaliśmy się jeszcze do Starbucks, by napić się najpyszniejszej kawy na świecie i przy okazji ustalić dokąd jedziemy na piknik.
_______________________________________________________________
Jest i kolejny rozdział. ;) Wiem, że nie dzieje się nic ciekawego w tej części, ale w następnej będzie się działo więcej, będzie ciekawiej... :D Chcecie się dowiedzieć co się jeszcze wydarzy, to komentujcie pod rozdziałem, bo nie wiem, czy w ogóle wam się podoba, to co piszę... ;/
Jeszcze raz proszę pięknie o komentarze, opinie z waszej strony. :*
P.S. To zdjęcie przedstawia jak mniej więcej wygląda bohaterka opowiadania -  Maya. ;)
Pozdrawiam. ;)
Milli

2 komentarze:

  1. Czas na mój długi i szczery komentarz :P <3
    Zostawiłaś link do tego bloga u mnie, wiec w końcu znalazłam trochę czasu i tu zajrzałam. Czytając pierwszy rozdział myślałam, że opowiadanie będzie nudne, bo rozdział ten był taki monotonny, praktycznie nic się w nim nie działo, ale później w kolejnych rozdziałach akcja zaczęła się rozkręcać. Trochę dziwne, że cała 5 patrzyła się właśnie na nią, że wszscy się nią tak zainteresowali, ale to twoje opowiadanie i twoja osobista koncepcja. Dojrzałam też wiele śmiesznych dialogów.
    Ogólnie opowiadanie pisane prostym językiem, co sprawia, że opowiadanie czyta się z łatwością i szybko. Nie zrób z tego przesłodzonej sielanki, bo każdy dobrze wie, że życie nie jest różowe, nawet jeśli jest to wymyślone opowiadanie, to musi być realistyczne. Widzę, że pomysłów ci nie brakuje i bardzo dobrze :) Trzymam kciuki za to żebyś odniosła sukces w tym co robisz.
    Życzę weny i wielu komentarzy. <3 xxx

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję za ten komentarz, jest taki jakie chciałabym dostawać od czytelników. Z pewnością wezmę pod uwagę przy pisaniu kolejnego rozdziału, to co napisałaś. Na razie to opowiadanie jest trochę nudne i nic się nie dzieje ciekawego, ale to dopiero początek, następne części będę lepsze, na pewno nie będzie tak różowo, jak jest teraz. ;) Dziękuję ci za poświęcenie czasu na przeczytanie tego opowiadania i za to, że zostawiłaś mi kilka wskazówek, z których skorzystam. :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń