niedziela, 10 marca 2013

Rozdział 5

Po około czterdziestu minutach rozmowy, udało nam się ustalić gdzie udamy się na 'ucztę na świeżym powietrzu'. Zdecydowaliśmy, że pojedziemy za miasto, a dokładniej nad rzekę, gdzie jest też bardzo dużo pięknych, zielonych łąk. Jeździłam tam na samym początku, kiedy przeprowadziłam się do Londynu, to miejsce mnie uspokajało, mogłam tam choć na kilka godzin zapomnieć o wszystkim co złe i nieprzyjemne. Wyszliśmy z kawiarni, poszliśmy do samochodu i ruszyliśmy. Po nie całych 20 minutach byliśmy na miejscu. Louis zaparkował samochód na łące, wypakowaliśmy wszystko z bagażnika, co było przygotowane przez Niall'a, Harry'ego, Liam'a no i oczywiście przez Lou, Zayn i ja nie zdążyliśmy nic przygotować, bo pojechaliśmy do mnie do domu i jak wróciliśmy, to za chwilę wyjechaliśmy na sesję, ale nikt nie ma do nas pretensji. Liam rozłożył wielki koc jakieś 50 metrów od auta i wszyscy się na nim rozłożyliśmy. Każdy wziął sobie coś do jedzenia, a Hazz nalał każdemu lemoniadę, którą sam zrobił.
- Mmmm..., Harold jaka pyszna lemoniada, kto nauczył cię tego robić? - zaczęłam chwalić.
- Na prawdę ci smakuje? Dziękuję, miło. Zawsze robiłem ją z babcią, kiedy byłem mały. - mówił.
- Awwww, jak słodko, mały Hazza robiący lemoniadę. - zażartował Lou.
- A żebyś wiedział. - wytknął mu język Styles.
- Na pewno. - dodał Niall czochrając loczka, po czym wszyscy zaczęliśmy się śmiać. Każdy wziął sobie kanapkę i inne przekąski i jedliśmy je rozmawiając i ciągle się śmiejąc. Po 15 minutach Lou poszedł do samochodu i przyniósł piłkę.
- Kto ma ochotę zagrać w piłkę nożną? - zapytał i dwa razy uniósł do góry brwi.
- Ja mam! - podniosłam rękę, podniosłam się szybko z koca i podbiegłam do niego.
- My też chcemy grać. - powiedział Niall, a reszta pokiwała potwierdzająco głową.
- Kto na kapitanów drużyn? - zapytał Harry.
- Hmmm..., no to może Tommo i Maya? - zaproponował Zayn, a reszta się zgodziła.  Wszyscy grali najlepiej jak tylko mogli żeby wygrać.  Nasze drużyny miały trzyosobowe składy, ustawiliśmy się 'na boisku' i zaczęliśmy grać. W drużynie Loui'ego był Liam i Niall, a w mojej Zayn i Harry, w grupie Tommo brakarzem był na zmianę Liam i Niall, a w mojej ja i Zayn. Przez pierwsze 10 minut prowadziła drużyna 'Kevin'ów', czyli Lou, ale potem role się odwróciły i do końca tego meczu prowadziła drużyna 'Kotów', czyli moja. Lou i ja postanowiliśmy nazwać nasze drużyny, tak dla żartu. BooBear nazwał swoją 'Keviny' od gołębi, a ja swoją 'Koty', bo uwielbiam koty. Po zakończonym meczu znowu wszyscy usiedliśmy na kocu, zjedliśmy po kanapce,wypiliśmy szklankę lemoniady Harolda i zaczęliśmy rozmawiam na różne tematy, trochę o naszym życiu, rodzinie, związkach, no właśnie i tutaj zaczęły wracać moje złe wspomnienia z poprzedniego związku, jeszcze z Polski, od tamtego czasu nie związałam się z nikim...
- Macie wspaniałe dziewczyny, mimo niektórych kłótni i tak nadal się kochacie, jesteście razem, nie okłamujecie się, możecie ufać sobie nawzajem. - mówiłam z wielkim bólem w oczach i sercu.
- Chcesz opowiedzieć nam o o tym co się stało? - spytał niepewnie Liam. Chłopcy chcieli abym opowiedziała im o moim byłym chłopaku, zauważyli, że kiedy o tym wspominam, w moich oczach pojawia się ból i cierpienie. Postanowiłam, że im wszystko opowiem, w końcu jesteśmy przyjaciółmi, niech wiedzą też o tym.
- Dobrze, opowiem wam. Tak naprawdę jeszcze nie rozmawiałam z nikim o nim, tylko z moim przyjacielem, którego poznałam tutaj w Anglii. - powiedziałam, a oni tylko na mnie spojrzeli z wielką ciekawością w swoich pięknych oczkach przy okazji uśmiechając się. Popatrzyłam jeszcze chwilę na każdego po kolei, wzięłam głęboki oddech i zaczęłam opowiadać.
- Myślałam, że to prawdziwa miłość, taka jakiej jeszcze nigdy nie doznałam, ale się pomyliłam, bo okazało się, że mój 'ukochany' jest strasznym kobieciarzem, kłamczuchem, oszustem i idiotą.  - kiedy to mówiłam do oczu zaczęły napływać mi łzy, sama nie wiem czemu, przecież  dawno już się z tym pogodziłam, a jednak nadal boli...
- Na pewno chcesz opowiadać Maya? - zapytał mnie Tommo.
- Tak, chcę to opowiedzieć, może zrobi mi się lżej na serduchu. - uśmiechnęłam się do niego i kontynuowałam.
- Nasz 'związek' przetrwał w kłamstwie przez prawie trzy lata, on zaczął mnie oszukiwać po ośmiu miesiącach bycia razem. Bardzo go kochałam, nigdy nie spodziewałbym się tego, że Michał może mi coś tak okrutnego zrobić, przez niego bałam się zakochać, i nadal się boję. W ogóle nie wychodziłam nigdzie z żadnymi ludźmi, ciągle siedziałam w domu i nie mogłam zapomnieć. Po roku, jak już nie mieszkałam w Polsce, kiedy byłam daleko od tego drania, zaczęłam w końcu żyć normalnie, spotykać się z nowo poznanymi ludźmi ze szkoły, zaczęłam chodzić na imprezy i tak dalej, ale nie umawiałam się z żadnymi chłopakami, po prostu się bałam, nie potrafiłam zaufać już żadnemu. Jednak jakoś rok temu zaczęłam spotykać się z chłopakiem z mojej szkoły, ma na imię Alexander i jest w klasie 'wyżej', ma 19 lat. Bardzo przystojny, brunet z brązowymi oczkami, wysportowany, mądry, inteligentny, nie jest kobieciarzem ,no można powiedzieć ideał, ma jakieś tam wady, ale można  je zaakceptować. Na początku myślałam, że będzie z tego coś więcej, bardzo się zaprzyjaźniliśmy, zaczęliśmy się do siebie zbliżać, lecz po kilku miesiącach czułam, że nic z tego nie wyjdzie, nic nie będzie między nami, oprócz przyjaźni oczywiście. Jestem szczerą osobą, więc powiedziałam od razu Alexowi, że nie widzę nas inaczej niż tylko jako przyjaciół, chłopak jest na szczęście wyrozumiały i zaakceptował to, nie obraził się. Między nami było wciąż tak samo, no prawie tak samo, bo przestaliśmy flirtować ze sobą nawzajem, chodź na początku nie było to łatwe, ale z czasem się udało i teraz flirtujemy tylko czasem tak dla żartu, jak przyjaciele. Alex od 4 miesięcy ma dziewczynę i jest z nią bardzo szczęśliwy, ma na imię Cornelia i jest w moim wieku, czyli ma 18 lat. Od dzieciństwa się przyjaźnią, ale dopiero teraz są razem. Cieszę się jego szczęściem, bardzo lubię jego dziewczynę, przyjaźnimy się. Ja jeszcze nie znalazłam swojej miłości, ale może nie długo 'ją' spotkam, kto wie...  Jestem cierpliwa i czekam na swojego tzw. Księcia z bajki, ale oczywiście nie w dosłownym znaczeniu, bo mój Książę, nie musi być idealny, ważne jest żeby mnie kochał, nigdy nie zranił i nigdy nie opuścił. - uniosłam głowę wysoko i spojrzałam w niebo.
- Najgorsze jest to, że nigdy nie wiemy co nas czeka, musimy być cierpliwi i czekać na to, co ma być. - po chwili powiedział Harry.
- Dokładnie, ciągle żyjemy w niepewności. - dodał Malik.
- Tak, ale z drugiej strony co to byłoby za życie gdybyśmy wszystko wiedzieli, prawda? - powiedziałam ciągle patrząc w niebo przez okulary, które miałam założone, bo był dzisiaj bardzo słoneczny dzień.
- Wciąż jesteśmy wystawiani na próbę przez życie, tylko czemu czasem musimy tak bardzo cierpieć? - Niall zadał pytanie, na które nikt nie zna odpowiedzi.
- Życie jest niesprawiedliwe, tak samo ludzie. - udzielił się Daddy.
- O właśnie, to jest trafna uwaga Liam. - powiedział to i znowu spojrzałam na każdego po kolei.
- Dobra dość tego narzekania, zwijajmy się do domu, wypijemy coś pośpiewamy, porozmawiamy o czymś przyjemnym i na koniec horrory. - powiedział Lou podnosząc się z koca.
- Dobry pomysł, zbierajmy się, już robi się dość późno. - dodałam wstając, po czym reszta zrobiła to samo. Zebraliśmy wszystkie nasze rzeczy, zapakowaliśmy je do samochodu i odjechaliśmy. Po drodze do domu wjechaliśmy jeszcze do TESCO po jakiś prowiant na dzisiejszy wieczór. Kupiliśmy kilka butelek alkoholu, do tego wzięliśmy jeszcze kilka paczek chipsów, trochę żelek, czekoladek i pięć litrowych kartonów soku. Wyszliśmy obładowani torbami, zapakowaliśmy wszystko do samochodu i pojechaliśmy do domu. Po niecałych 10 minutach byliśmy już na miejscu. Wysiedliśmy z samochodu, wzięliśmy zakupy z bagażnika i weszliśmy do domu. Liam i Zayn wzięli wszystkie zakupy i poszli do kuchni je wypakować i schłodzić wódkę, kupiliśmy aż trzy 750 ml butelki, wiem dużo, ale mieliśmy zamiar trochę się upić. Była już godzina 18-sta, więc zaczęliśmy wszystko przygotowywać do naszej mini imprezki, lecz plany się nieco zmieniły, bo wpadną jeszcze Danielle dziewczyna Li, i Eleanor, dziewczyna Lou, także będzie trochę większe towarzystwo damskie i będę mogła w końcu porozmawiać o babskich sprawach, bo już dawno tego nie robiłam, moja przyjaciółka Perrie wyjechała na wakacje i długo się nie widziałyśmy, ale niedługo wraca, więc nadrobimy wszystko w ostatni czas wakacji. Niall i Harry w kuchni robili kanapki, ja nasypałam chipsy i słodycze do misek, zaniosłam je do salonu, a Hazz doniósł jeszcze szklanki i kieliszki. Wzięłam swoją torbę z rzeczami i poszłam do łazienki poprawić makijaż i fryzurę, no i przebrać się. Zayn i Louis ogarniali muzykę, a Liam na dole przygotowywał sprzęt do karaoke, zapowiadało się naprawdę super. Po piętnastu minutach wyszłam z łazienki ubrana w TO, postanowiłam, że ubiorę się tak jak zawsze na imprezy, czyli jakaś sukienka i szpilki. Włosy rozpuściłam, nie musiałam nic z nimi robić, bo były w dobrym stanie. Posprzątałam po sobie w łazience i poszłam do salonu. Chłopcy siedzieli na kanapie i o czymś dyskutowali, nawet nie usłyszałam o czym, bo gdy weszłam wszyscy zwrócili się w moją stronę, zmierzyli od dołu w górę i wytrzeszczyli oczy chyba ze zdziwienia...
- Jeej, świetnie wyglądasz. - zachwycał się Niall, a reszta dalej się patrzyła.
- Dziękuję, bardzo mi miło, że się podoba. - powiedziałam i weszłam kawałek dalej.
- Usiądź z nami, Dani i El za chwilę będą, pięć minut temu dzwoniły, że już są w taksówce. - poinformował mnie Daddy.
- Okay, to czekamy. - powiedziałam i usiadłam między Zayn'em a Harry'm. Siedzieliśmy tak jeszcze około pięciu minut i rozmawialiśmy o koncercie, który chłopcy niedawno grali. Po chwili rozległ się dźwięk dzwonka, Liam i Louis wstali, by otworzyć drzwi. Przywitali się z dziewczynami i wrócili do salonu. Kiedy je zobaczyłam oniemiałam, jakie one są piękne, na zdjęciach wyglądają nieziemsko, lecz na żywo nie da się tego opisać, cuda natury, że tak się wyrażę. Miały ubrane piękne sukienki, El miała TAKI STRÓJ, a Dani TAKI. Chłopacy nas sobie przedstawili i wszyscy usiedliśmy na wielkiej, narożnej sofie. Liam zrobił wszystkim drinki i zaczęła się nasza 'imprezka'. Siedzieliśmy, piliśmy, rozmawialiśmy, żartowaliśmy, śmialiśmy się i tak dalej, było naprawdę świetnie. Po dwóch godzinach, poszliśmy sobie trochę pośpiewać. Liam odpalił sprzęt, a reszta ustalała kto śpiewa pierwszy. Wszyscy byli ciekawi mojego głosu i bardzo mnie prosili abym to ja była pierwsza, no to się zgodziłam, tak ładnie prosili, więc się ugięłam. Harry dał mi album z piosenkami i miałam wybrać, którą chcę zaśpiewać. Wybrałam piosenkę Demi Lovato - Me, Myself And Time. Kiedy śpiewałam czułam się tak, jakbym była na swoim koncercie, stałam na tej scenie i czułam ogromną radość. Lubię śpiewać, kocham muzykę. W tej salce, w której śpiewaliśmy jest scena, odpowiednie nagłośnienie i oświetlenie, nie jest ona duża, ale mała też nie, po prostu w sam raz, odpowiednia, gdy chłopcy chcą trochę poćwiczyć nie ruszając się z domu, fajna sprawa, ja mam u siebie w domu taką salkę, w której tańczę sama i z innymi ludźmi, nie jest jakaś specjalnie duża, starcza mi tyle miejsca ile jest. Na jednej całej ścianie wisi ogromne lustro, żebym mogła widzieć jak tańczę, i jak tańczą jeszcze ze mną inni, żebyśmy widzieli co każdy robi.  Trenuję często, codziennie po kilka godzin, ale oprócz tego jeszcze mam zajęcia taneczne w szkole trzy razy w tygodniu po trzy godziny. Uwielbiam, to co robię, uwielbiam tańczyć. Kiedy skończyłam śpiewać zauważyłam, że wszystkim się podobało jak śpiewam, dziewczyny skakały pod sceną, zresztą chłopcy robili to samo. Poprosiłam aby zaśpiewała któraś z dziewczyn lecz one nie chciały, więc Niall powiedział, że mam zaśpiewać jeszcze raz, zgodziłam się zaczęłam szukać piosenki, którą mogłabym jeszcze zaśpiewać. Podczas przeglądania albumu zauważyłam piosenkę, którą uwielbiam, ale to jest duet Arash ft. Aysel - Always, więc poprosiłam aby Zayn ze mną ją zaśpiewał, bo jego głos najbardziej do niej pasuje. Zgodził się bez robienia problemów i zaczęliśmy śpiewać, Harry postanowił, że będzie to nagrywać, by była jakaś pamiątka. Świetnie wyszedł nam ten duet, wszyscy byli zachwyceni. Po nas zaśpiewali jeszcze Hazz i Tommo, też w duecie, wybrali piosenkę AQUA - Barbie Girl, to było zabawne, ale super im to wyszło, Niall wszystko nagrał i mamy świetne pamiątki. Potem jeszcze zaśpiewały dziewczyny i Horan z Payne'm, również wszystko zostało nagrane. Wróciliśmy na górę i znowu 'polał się alkohol'... Po godzinie już wszyscy byliśmy pijani i zaczęliśmy tańczyć. Wszyscy się świetnie bawiliśmy, każdy tańczył z każdym, ja najwięcej tańczyłam z Haroldem, jest naprawdę dobrym tancerzem, z resztą wszyscy z zespołu dobrze tańczą. Danielle jest świetna, ma ogromny talent, mamy wspólną pasję, miłość nawet można powiedzieć, El też jest wspaniała. Po jakimś czasie usiedliśmy na kanapie, zjedliśmy sobie jeszcze coś, wypiliśmy po jednym drinku i poszliśmy do innego pokoju by obejrzeć kilka horrorów. Zajęliśmy miejsca przed telewizorem, wybraliśmy kilka dobrych filmów, Zayn włączył jeden z nich i usiadł po mojej lewej stronie, bo po prawej siedział Hazz, z nimi dwoma najbardziej się zaprzyjaźniłam, ale z resztą też mam bardzo dobre kontakty, bardzo się lubimy. Pierwszy film był dość straszny, przy takich horrorach zazwyczaj się boję. Dobrze, że miałam po obydwóch stronach takich mężczyzn, którzy trzymali mnie za ręce i przytulali. Miło było. W pewnym momencie w filmie zrobiło się spokojnie, a po czasie wyskoczyła jakaś straszna kobieta i zaczęła wydawać dziwne odgłosy, a ja podskoczyłam i krzyknęłam tak głośno, że wszyscy podskoczyli razem ze mną, a po chwili zaczęliśmy się śmiać, lecz moje serce nadal waliło jak młot, a ja się trzęsłam. Harry objął mnie swoim całym ramieniem jeszcze mocniej niż przedtem i oglądaliśmy dalej. Zobaczyliśmy jeszcze dwa inne filmy, które były mniej straszne od pierwszego i wszyscy rozeszli się do pokoi. Poszłam jeszcze do kuchni po coś do picia, bo już zaczynał męczyć mnie kac, a tam siedział jeszcze Zayn i palił papierosa przy oknie i popijał drinka.
- O, Zayn co ty tutaj jeszcze robisz nie idziesz spać? - zapytałam chłopaka, podtrzymując się stołu, bo byłam pijana, a musiałam ściągnąć buty.
- Za chwilę pójdę, tylko spalę do końca papierosa i wypiję drinka. - powiedział nie odwracając się w moją stronę, po czym zaciągnął się fajką.
- Okay... - odpowiedziałam, wzięłam butelkę wody z lodówki i wyszłam z kuchni, z salonu wzięłam jeszcze moją torbę i poszłam na górę do łazienki wziąć prysznic i ubrać piżamę. Po 15-stu minutach wyszłam z łazienki odświeżona i ubrana w TĄ PIŻAMĘ, lecz nadal pijana i udałam się do sypialni Malika. Podeszłam do drzwi, lekko otworzyłam i zobaczyłam, że Zayn siedzi na łóżku i wpatruje się w ścianę, na której były zdjęcia z chłopakami i ze mną, po chwili zapytałam:
- Mogę wejść?
- A czemu pytasz, przecież dobrze wiesz, że możesz. - odpowiedział i uśmiechnął się do mnie.
- No niby tak, ale myślałam, że już nie chcesz mnie w swoim łóżku. - mówiąc to seksownie przygryzłam wargę i puściłam mu oczko, chłopak się zaśmiał i uniósł do góry brwi.
- Ohh, ty to jesteś... No, chodź tutaj do mnie, a nie stoisz w tych drzwiach. - wskazał mi miejsce obok siebie.
- Już idę, idę, pali się czy jak? - zażartowałam, usiadłam obok niego na łóżku i położyłam głowę na jego ramieniu.
- Nie jesteś jeszcze zmęczona? - zapytał.
- Trochę jestem. - mówiąc to ziewnęłam, a on się zaśmiał.
- Kładź się już, a ja jeszcze idę tylko wziąć szybki prysznic i zaraz wracam. - kiedy to mówił wstał z łóżka przykrył mnie kołdrą i wyszedł z pokoju. Leżałam sobie i czekałam na niego aż wróci i położy się obok mnie, bo po tych filmach trochę bałam się sama zasnąć. Po 10-ciu minutach Zayn wszedł do pokoju, zamknął je na klucz, zgasił światło i położył się obok mnie. Usiadłam jeszcze na chwilę na łóżku, aby napić się wody, chłopak zrobił to samo, a potem położyliśmy się z powrotem.
- Zayn? - powiedziałam cicho.
- Tak, co się dzieje? - odwrócił się w moją stronę.
- Przytulisz mnie, proszę? -  cały czas mówiłam szeptem.
- No jasne, a co się stało?- zapytał i mocno przytulił do siebie.
- Nic, tylko czuję potrzebę bliskości w tym momencie. - odpowiedziałam i przytuliłam się mocniej do jego torsu.
 -Nie ma sprawy Maya, przytulaj się ile chcesz. - uśmiechnął się odgarnął mi włosy z czoła i lekko musną swoimi rozgrzanymi ustami moją skroń.
- Dziękuję ci Zayn..., za wszystko. - mamrotałam coś ziewając przy tym.
- Nie masz za co Słońce, naprawdę. A teraz spróbuj zasnąć, bo jesteś zmęczona, no i pijana. - mówił to głaszcząc mnie po głowie i lekko się uśmiechał.
- Dobrze, dobranoc Zayn, przepraszam jeszcze za to co teraz zrobię, ale jestem pijana i... uwielbiam cię. - spojrzałam na niego i pocałowałam delikatnie w usta, zrobiłam to dlatego, że byłam pijana i tak bardzo go uwielbiam.
- Dobranoc Maya. - po jego głosie było słychać, że jest zaskoczony. Wtuliłam się jeszcze bardziej w mulata, on objął mnie jedną ręką w tali, a drugą położył pod głowę, i tak zasnęliśmy...

____________________________________________________
Po bardzo długim czasie w końcu pojawił się następny rozdział, jest dość długi, trochę namieszane w nim jest, ale chyba wiecie o co chodzi, no nie? xD Nie wstawiałam długo rozdziału, bo po prostu sprawy prywatne, nauka itd., itp. ;)
PROSZĘ O KOMENTARZE OD WAS!<3
Pozdrawiam. :*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz