sobota, 22 czerwca 2013

Rozdział 13

Całą noc nie mogłam spać, udało mi się zasnąć może tylko na dwie godzinki, nic więcej... Cały czas myślałam o Harry'm, Niall'u i o mnie, bałam się, że zranię Hazzę, a Nialler mnie znienawidzi. Perrie spała całą noc jak niemowlę, co jakiś czas słodko 'mrucząc' pod nosem. Perrie obudziła się po dziewiątej, ja nadal leżałam w łóżku i wpatrywałam się w ściany... Gdy zapytała mnie, czy długo już nie śpię, odpowiedziałam, że może dwadzieścia minut. Chwilę poleżałyśmy w łóżku, porozmawiałyśmy o szkole i końcu wakacji, potem wstałyśmy i poszłyśmy do łazienek. Wzięłam prysznic, umyłam włosy, ubrałam się z powrotem w piżamę i zeszłam do kuchni zrobić nam jakieś śniadanie. Na dole wpadłam na drzwi od łazienki, które właśnie otwierała Pezz. 
- Aałłłaaaa! - krzyknęłam trzymając się za kolano.
- Jejku Mayka, przepraszam, nie wiedziałam, że tam jesteś, nic ci się nie stało? - panikowała.
 - Spokojnie, wariatko, nic się nie stało, to moja wina, zapomniałam, że tam jesteś. - złapałam ją za ramię i zaczęłyśmy się śmiać. - Dobra, a teraz chodźmy zrobić sobie jakieś śniadanie, bo mamusia, ani tatuś dzisiaj nam nie zrobią, bo są już niestety w pracy.
- No chodźmy. - Perrie zamknęła nieszczęsne drzwi od łazienki i poszłyśmy do kuchni.
- Co jemy, płatki czy tosty? - zapytałam podchodząc do lodówki.
- Mam ochotę na tosty. - powiedziała Pezzka i kierowała się w moją stronę.
- Dobrze więc jemy tosty. - powiedziałam i wyciągnęłam z lodówki ser, jakąś wędlinę, pomidora, ogórki kiszone od mojej babci i majonez, bo Pezz lubi tosty posmarowane na górze majonezem, a ja nie, ja za to smaruję pieczywo w środku masłem, jeszcze przed pieczeniem. Wspólnie przyrządziłyśmy nasz posiłek, do tego wlałyśmy sobie zimny sok pomarańczowy i usiadłyśmy do stołu, by to wszystko zjeść, no i wypić. Konsumując nasze 'dzieło' rozmawiałyśmy, o tym, o czym rozmawiałyśmy wczoraj wieczorem. Perrie cały czas mnie wspierała, mówiła, że Harry się nie obrazi, a Niall będzie chciał ze mną być. Uwielbiam tę dziewczynę, jest najlepszą przyjaciółką jaką kiedykolwiek mogłabym mieć. Zjadłyśmy śniadanie, naczynia powkładałyśmy do zmywarki, włączyłam ją i poszłyśmy na górę. Była już prawie dziesiąta, a na jedenastą umówiłam się Harry'm. Ubrałyśmy się w nasze ciuchy, które wybierałyśmy razem. Dla Perrie wybrałyśmy TO, a dla mnie TO, potem usiadłyśmy przy toaletce i zrobiłyśmy sobie wzajemnie makijaż, fryzury i paznokcie. Myślałam, że nie zdążymy, ale udało nam się, nawet paznokcie dobrze wyschły i się nie rozmazały. Jak byłyśmy już gotowe spakowałyśmy najpotrzebniejsze rzeczy do toreb i zeszłyśmy na dół zamówiłam sobie taxi i czekałyśmy w salonie pijąc sok pomarańczowy. Po dwunastu minutach przyjechała taksówka, ubrałyśmy buty i wyszłyśmy z domu, zamknęłam drzwi na klucz i schowałam go do torby. Podeszłyśmy do auta, pożegnałyśmy się i wsiadłam do taksówki, a Pezz poszła do swojego domu. Po dwudziestominutowej podróży przez miasto miły, starszy pan zatrzymał się na parkingu pod kawiarnią, zapłaciłam mu, pożegnałam się i wyszłam. Wyciągnęłam z torby telefon, by zobaczyć która godzina, było już siedem minut po jedenastej, schowałam telefon i weszłam do Starbucks'a. Harry już był w środku, siedział tyłem do wejścia, więc nie zauważył, że weszłam. Podeszłam do niego, położyłam rękę na jego plecach i powiedziałam:
- Witaj Harry.
- O cześć, nie zauważyłem jak weszłaś. Usiądź. - odwrócił się do mnie i wstał, pocałował mnie w policzek i przytuliliśmy się po przyjacielsku. - Napijesz się kawy prawda? - zapytał.
- Tak, oczywiście, chętnie.
- Tą co zawsze?
- Mhm. - mruknęłam i lekko się uśmiechnęłam. Byłam bardzo zestresowana, chłopak chyba to zauważył, ale o nic nie pytał. Miałam wrażenie jakby wiedział czemu, poprosiłam go o to spotkanie, ale wydawał mi się za spokojny. Złożył zamówienie w barze i wrócił na miejsce.
- Zaraz nam przyniosą kawę.
- Dobrze. A co słychać, co u chłopaków, u ciebie? - zapytałam.
- Wszystko w porządku, przecież widzieliśmy się wczoraj. Bardzo się denerwujesz, powiesz mi o co chodzi?
- Tak, powiem ci, w końcu po to tu jesteśmy. - powiedziałam i wzięłam głęboki oddech.
- To słucham.
- Harry my jesteśmy przyjaciółmi, tak?
- No... tak. Zdecydowanie, najlepszymi. - uśmiechnął się i złapał mnie za rękę, w tym czasie kelner przyniósł nam kawę i jakieś ciastko z kremem, które zamówił loczek, podziękowaliśmy mężczyźnie i odszedł, a ja kontynuowałam.
- Bardzo dobrze. - powiedziałam i upiłam trochę kawy, Hazz zrobił to samo, ciągle mnie obserwując.
- Maya co się stało, powiedz to w końcu proszę cię. - powiedział i spojrzał mi głęboko w oczy.
- Musimy to skończyć Harry, ja już tak dłużej nie mogę. Ta nasza 'sex story'nie ma sensu... Bardzo cię lubię, ale zakochałam się w kimś i chcę mu o tym powiedzieć i nie mogę dłużej z tobą sypiać. - mówiąc to popłakałam się, a ten patrzył na mnie lekko zdziwiony, lecz nie zauważyłam rozczarowania w jego wyrazie twarzy, czy w oczach.
- Wiedziałem, że to nastąpi prędzej, czy później, tylko nie wiedziałem, że aż tak szybko, i nie wiedziałem kto będzie chciał to zakończyć. - powiedział spokojnie, głaszcząc moją dłoń.
- Mam nadzieję, że mnie rozumiesz i nie masz do mnie żalu, bo przecież nasz układ był 'czysty'.
- Oczywiście, że nie, jak mogłaś tak pomyśleć, jesteśmy przyjaciółmi, zależy mi na tobie i nie chcę tracić z tobą kontaktu. To co się działo między nami było trochę dziwne, nie byliśmy pewni swoich uczuć, sypialiśmy ze sobą, ale musisz wiedzieć to, że ja wcale tego nie żałuję, cieszę się, że mogłem przeżyć z tobą tyle wspaniałych chwil, będę to pamiętał do końca życia, jaka wspaniała jesteś.
- Tak, to było nietypowe, sypiałam ze swoim przyjacielem, bo czuliśmy do siebie ogromne pożądanie. Ja też tego nie żałuję, i też nie chcę cię stracić i nigdy o tobie nie zapomnę, zawsze będziemy przyjaciółmi. 
- Przyjaciele na śmierć i życie?
- Na śmierć i życie Harry. - powiedziałam, a on podszedł do mnie i mocno się uścisnęliśmy. Wrócił na miejsce, napiliśmy się kawy i stuknęliśmy filiżankami.
 - Za naszą przyjaźń.
- Za naszą przyjaźń. - stuknęliśmy się i upiliśmy trochę kawy, zjedliśmy trochę ciasta i rozmawialiśmy dalej. - Teraz będziemy musieli uważać, musimy uważać żebyśmy znowu nie przegrali z pożądaniem, bo bardzo zależy mi na tym chłopaku, on jest całym moim światem, życiem, mam nadzieję, że on odwzajemnia moje uczucia, bo chyba tego nie przeżyję.
-Z całego serca, szczerze ci życzę kochana, aby ci się wszystko ułożyło. Zapytaj tego chłopaka co do ciebie czuje, nie żyj w niepewności.
- Masz rację tak zrobię, powiem mu o wszystkim.
- A powiesz mi kto to jest?
- Noo... nie wiem...
- Maya, przecież jesteśmy przyjaciółmi. Znam go, może mógłbym ci jakoś pomóc?
- Znasz go i to bardzo dobrze... To jest... To Niall. - 'wykrztusiłam z siebie' jego imię.
- Niall? Dlaczego nie powiedziałaś mi o tym prędzej, pomógłbym ci jakoś, porozmawiał o tobie. Z nim na pewno będziesz szczęśliwa, to jest najlepszy facet na świecie.
- Dziękuję ci, kochany jesteś, ale obawiam się, ze muszę to sama załatwić.
- Powiesz mu to jeszcze dzisiaj?
- Nie, jeszcze nie. Postanowiłam, że zacznę z nim spędzać więcej czasu, dużo z nim rozmawiać, może wyczuję tą 'chemię' między nami, a może to on wykona ten pierwszy krok... Kto wie, jak to będzie, ale jestem dobrej myśli. - rozmawialiśmy jeszcze o różnych sprawach przez chwilę, aż dopiliśmy do końca kawę i zjedliśmy ciastko. Harry poprosił o rachunek, zapłacił mimo mojego uporu, że to ja powinnam zapłacić, bo t ja zaprosiłam go, i wyszliśmy.
- To co teraz robimy? - zapytałam.
- Jedziemy do nas? Perrie u nas jest, słyszałem jak Zayn z nią rozmawiał wczoraj, że przyjedzie po nią o 11:30 a.m.
- Nic mi nie mówiła... Jedziemy do was.
- To chodź do auta. - powiedział i prowadził do samochodu. Gdy dotarliśmy Harry jak zawsze otworzył mi drzwi, a potem je zamknął, wsiadł do samochodu i ruszyliśmy. Włączył płytę Ed'a Sheeran'a i rozmawialiśmy o Perrie i Zayn'ie, Hazz powiedział, że zauważył, że Malik się zakochał po uszy, bo jakiś taki szczęśliwy jest.
- Powiem ci coś, ale się nie wygadaj Hazza.
- Obiecuję.
- Oni oboje są w sobie zakochani, Pezz mi wczoraj to powiedziała, ale żadne z nich jeszcze się do tego nie przyznało, tylko 'duszą to w sobie'.
- No to pięknie, szykuje się nowa parka w naszej paczce. - zaśmiał się Harry. - Musimy działać, ja porozmawiam z Zayn'em żeby zaryzykował i zrobił ten pierwszy krok.
- Bardzo dobry pomysł. Oni muszą być razem są tacy słodcy razem. To musi się udać.
- Uda się, uda, jak się kochają, to musi być dobrze. A ty z Niall'em też jeszcze będziecie szczęśliwi, razem. Zobaczysz.
- Mam nadzieję Harry, mam nadzieję. - powiedziałam i odwróciłam się w stronę okna, a tam ukazał mi się piękny, duży dom, nawet nie zwróciłam uwagi, że to koniec podróży. Harry zaparkował samochód i wysiedliśmy. Weszliśmy do domu, a tam cisza, nikogo nie było, poszliśmy do ogrodu i okazało się, że wszyscy są tam, Pezz też była, siedziała z Zayn'em na dużej huśtawce, rozmawiali o czymś, nie wiem o czym, bo byli za daleko. Niall, Liam i Louis siedzieli przy stole pod wielkim parasolem i grali w karty.
- Cześć wszystkim! - krzyknęłam.
- Cześć Maya, co za niespodzianka. - podbiegł do mnie Lou i się przywitał, a za nim cała reszta. Usiedliśmy wszyscy przy stole i rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym, potem temat znowu zszedł na naszą piosenkę i próby, które miały być za dwie godziny. Nagle Liam zaproponował żebyśmy wieczorem u nich zrobili ognisko. Wszyscy się zgodziliśmy. Harry i Zayn poszli do kuchni po coś do picia, loczek specjalnie wziął ze sobą Malik'a żeby z nim porozmawiać.
- Coś długo nie wracają. - powiedział Niall.
- No. - powiedziałam.
 - Pójdę zobaczyć, może potrzebują pomocy. - wyrwała się Pezz.
- Nie, zostań tutaj, oni zaraz na pewno przyjdą. - powiedziałam szybko łapiąc jej rękę. Dziewczyna z powrotem usiadła na miejsce i do ogrodu wrócili chłopcy. Posiedzieliśmy jeszcze chwilę i potem pojechaliśmy po zakupy na ognisko, zrobiliśmy je dość szybko, mieliśmy na to tylko godzinę, bo próby. Rozpakowaliśmy i pochowaliśmy zakupy i przyjechała limuzyna, wsiedliśmy do niej i pojechaliśmy.
CIĄG DALSZY NASTĄPI...

___________________________________
Jest i rozdział 13! :D haha
Później dodam kontynuacje, bo za godzinę mam gości i idę pomóc mamie. ;)
CZYTASZ - KOMENTUJ!
Pozdrawiam Dziubki <3 :*
Milli

niedziela, 16 czerwca 2013

Rozdział 12

Kiedy się obudziłam Harry już nie spał, leżał odwrócony w moją stronę i obserwował mnie.
- Hej. - powiedział całując mnie w czoło.
- Hej. Dawno się obudziłeś? - zapytałam patrząc mu głęboko w oczy.
- Może dziesięć, a może piętnaście minut.
- Dlaczego mnie nie obudziłeś? - zapytałam unosząc się na łokciach, jednocześnie trzymając kołdrę na piersiach.
- A po co miałem cię budzić, tak słodko spałaś, że było mi żal cię budzić. - uśmiechnął się i pocałował moje usta.
- Okej. Wstajemy na śniadanie, bo jestem głodna?
- Oczywiście, też zgłodniałem. - naciągnął na siebie swoje bokserki i udał się do kuchni. Założyłam swoje stringi i białą koszulę Hazzy, która leżała na podłodze i poszłam do chłopaka. Weszłam do kuchni i podeszłam do loczka, który stał przy kuchence i smażył omlety.
- Pomóc ci w czymś? - zapytałam kładąc dłoń na jego gołym ramieniu.
- Nie dziękuję, możesz usiąść do stołu, zaraz podam śniadanie. - odpowiedział i odwrócił się w moją stronę.
- Dobrze. - powiedziałam i usiadłam przy stole, a on dalej smażył. Siedziałam i bawiłam się widelcem, w końcu Harry podał mi talerz z omletem, wyglądał przepysznie, usiadł naprzeciwko mnie ze swoim talerzem i słodko się uśmiechnął.
- Smacznego Księżniczko.
- Dziękuję i smacznego drogi Książę. - zaśmialiśmy się i zaczęliśmy jeść. Pochwaliłam danie loczka, było smaaczne! Konsumując rozmawialiśmy o piosence i innych sprawach. Kiedy obydwoje skończyliśmy jeść, posprzątaliśmy razem ze stołu, naczynia powkładaliśmy do zmywarki i udaliśmy się do salonu. Położyliśmy się na kanapę i przytuliliśmy się do siebie.
- Harry, która godzina?
- Już po jedenastej. A co?
- Nie długo chyba będziemy się zbierać co? Mamy dzisiaj próby, musimy pojechać do Perrie i chłopaków. Ja muszę jeszcze wpaść do domu i się przebrać.
- Oczywiście, nie ma problemu.
- To ja już idę szybko pod prysznic, zaraz wracam.
- Dobrze, czekam na ciebie. - pogłaskał mnie po nodze i poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i wyszłam z łazienki zawinięta w ręcznik, weszłam do salonu i stanęłam na przeciwko loczka.
- Hazza, pożyczysz mi jakieś twoje spodnie dresowe i jakąś koszulkę? Nie chcę ubierać tej sukienki, bo wygodniej mi będzie w dresach.
- No pewnie, chodź ze mną. - wstał z kanapy, złapał mnie za rękę i poszliśmy do garderoby. Chłopak wyciągnął spodnie i koszulkę i dał mi je.
- Proszę bardzo. - puścił mi oczko.
- Dziękuję ci, kochany jesteś. - objęłam jego szyję rękoma i pocałowałam go. Całowaliśmy się chwilę, ale potem poszłam się przebrać, a Harry poszedł pod prysznic. Ubrałam się i czekałam na niego w salonie, oglądając w telewizji jakiś nudny teleturniej. Hazz wszedł do salonu i stanął obok kanapy.
- Jedziemy?
- Tak. - powiedziałam i się podniosłam. Chłopak złapał mnie za rękę i wyszliśmy z apartamentu Styles'a. Weszliśmy do auta i pojechaliśmy do mojego domu.
*Chwilę później*
Wysiedliśmy z samochodu i weszliśmy do domu. Rodziców nie było, chyba byli u znajomych, albo na zakupach. Poszliśmy na górę, do mojego pokoju, kazałam Harr'emu usiąść na łóżko i czekać, a ja poszłam do garderoby wybrać jakieś ubrania. Po niedługim  namyśle zdecydowałam się na TO, zrobiłam jeszcze szybko makijaż, podczas tych wszystkich czynności cały czas rozmawialiśmy z Harry'm. Jak byłam już gotowa wyszliśmy z domu, zamknęłam drzwi na klucz i pojechaliśmy do rezydencji One Direction.
*Na miejscu*
Weszliśmy do domu i od razu udaliśmy się do salonu. Siedzieli tam tylko Pezz i Zayn, oglądali telewizję i rozmawiali. 
- Cześć. - powiedzieliśmy równocześnie z loczkiem.
 - O cześć. - odpowiedzieli. Pezz wstała i mnie przytuliła, a Harry i Zayn podali sobie dłonie, potem ja podeszłam do Zayn'a i daliśmy sobie buziaka w policzek, Harry i Perrie zrobili to samo. Usiedliśmy do nich na kanapę.
- Gdzie reszta ekipy? - zapytał Hazz.
- Jeszcze nie wrócili, to znaczy Niall wrócił, bierze kąpiel na górze.
- Okej. Jak wieczór minął? - zapytałam.
- Bardzo dobrze, było miło i wesoło. Oglądaliśmy kilka filmów, rozmawialiśmy i takie tam, ale było grzecznie. - odpowiedział Malik i zaczęliśmy się śmiać.
- A wam jak minął wieczór, byliście gdzieś razem, czy każdy osobno? - zapytał mulat.
- Byliśmy razem i było bardzo fajnie. - odpowiedział poważnie Harold, a ja na niego spojrzałam zdziwionym wzrokiem.
- No okej, nie chcecie mówić, to nie. - powiedziała Perrie.
- A kto powiedział, że nie chcemy? - zapytał śmiejąc się loczek.
- No odniosłam takie wrażenie.
- Jeśli tak, to przepraszam. Byliśmy w kinie, potem na mieście, a potem pojechaliśmy do mojego apartamentu. Oglądnęliśmy jakiś film, zrobiliśmy się strasznie senni i poszliśmy spać, i to chyba tyle. - opowiedział Styles.
- Czyli udany wieczór? - zapytał Zayn.
- Jak najbardziej. - odpowiedziałam i spojrzeliśmy się na siebie z Harrym i uśmiechnęliśmy się.
- Dzisiaj mamy próby do radia, co nie? - zapytała Pezz.
- Tak, a co? - zapytał mulat.
- Nie nic, nic, tak tylko pytam.
- Okej. - uśmiechnęli się do siebie. Rozmawialiśmy znowu o naszej współpracy i w salonie pojawił się Horan.
- Cześć wam. - podszedł do nas i się przywitał.
- Cześć Niall, jak tam wieczór? - zapytałam go.
- W porządku, nasza drużyna wygrała, trochę popiliśmy, ale jak widać jestem w świetnej formie. - śmiał się.
- Całe szczęście, że nie jesteś skacowany. - powiedziała Pezz i zaśmialiśmy się wszyscy. Nialler usiadł do nas i dalej rozmawialiśmy, o czym tylko się da.
*Po jakimś czasie*
W całym domu rozległ się dźwięk dzwonka do drzwi, Harry wstał otworzyć, wrócił z Louim i Liam'em, którzy spotkali się przed domem. Przywitaliśmy się wszyscy i dalej rozmawialiśmy, każdy coś opowiedział, pożartował i tak zleciał nam czas.
- Ktoś jest głodny? - zapytał Niall. Wszyscy powiedzieliśmy, że tak.
- Może zamówimy pizzę? - zaproponował Lou, wszystkim się to spodobało, Liam zadzwonił po jedzenie, a ja i Perrie poszłyśmy do kuchni po talerze, sztućce i szklanki, Niall przyniósł jakieś napoje. Lou zaczął opowiadać jakieś swoje żarty, śmialiśmy się do łez.
*kilka minut później*
Wreszcie nasza 'pizza przyjechała'. Niall i Liam poszli odebrać zamówienie i przynieśli trzy duże pudełka z pizzą i postawili je na środku stołu, każdy wziął sobie po kawałku na talerze i zaczęliśmy jeść, jak zwykle rozmawialiśmy i wygłupialiśmy się. Posprzątaliśmy po zjedzonym posiłku, a potem z powrotem usiedliśmy się na kanapie, po chwili Niall poszedł bez słowa na górę, ale wrócił po 'kilku sekundach' z gitarą w ręku i usiadł na kanapie.
- Zaśpiewamy Little Things? - zapytał.
- Jasne! - krzyknęłam. Reszta też się zgodziła ustaliliśmy kto, co śpiewa, Lou włączył dyktafon w swoim telefonie i zaczęliśmy. Wyszło pięknie, wszyscy się wzruszyliśmy. Obejrzeliśmy, to nagranie i usłyszeliśmy, że nasza limuzyna już przyjechała.
- Czas się zbierać kochani. - powiedział Li.
 - Taak. - powiedzieliśmy chórem. Każdy wziął swoje potrzebne rzeczy i wyszliśmy z domu. W aucie przywitaliśmy się z kierowcą i pojechaliśmy.
*Na miejscu*
Weszliśmy do studia Paul'a, przywitaliśmy się z nim ustaliliśmy kilka spraw i zaczęliśmy próby. Szło nam bardzo dobrze, wciąż ktoś nas chwalił, co nas jeszcze bardziej motywowało.
*Po próbach*
Usiedliśmy z Paul'em i jego ekipą przy tym samym stole co wczoraj i rozmawialiśmy na temat naszej współpracy. Ustaliliśmy jeszcze kilka szczegółów i po czterech godzinach pobytu w studio mogliśmy wreszcie pojechać do domu, to wszystko przeciągnęło się nam trochę. W aucie powiedziałyśmy chłopakom, że chcemy jechać z Perrie do mnie, bo chcemy trochę porozmawiać i w ogóle...
Kierowca wysadził nas pod moim domem, pożegnałyśmy się z wszystkimi i poszłyśmy. W domu przywitałyśmy się z moimi rodzicami, porozmawiałyśmy z nimi o naszej piosence i poszłyśmy do mnie na górę. Położyłyśmy się na łóżku i rozmawiałyśmy. Perrie mówiła pierwsza, opowiadała o tym, że kocha Zayn'a, i że wie o tym, że on ją też, mówiła też, że nie wie, czy ma mu o tym wszystkim powiedzieć, czy to nie za wcześnie, powiedziałam jej, że nie znają się długo, ale jeśli zdążyli się pokochać przez tak krótki czas, to powinni dać sobie szansę, spróbować, czy im się uda być ze sobą, bo warto próbować. Dziewczyna przyznała mi rację i powiedziała, że przy najbliższej okazji porozmawia z Zayn'em. Po zwierzeniach Pezz przyszła kolej na mnie. Opowiedziałam jej o wszystkim, o mnie i o Harry'm ... Kiedy to wszystko usłyszała była w wielkim szoku, nie wiedziała przez chwilę co ma myśleć, mówić... Ale potem wysłuchała mnie dalej, powiedziałam jej, że jutro kończę to wszytko z Hazzą, bo uświadomiłam sobie dzisiaj podczas śpiewania LT w ich domu, że kocham Niall'a i chcę z nim być. Nie chcę już dłużej ciągnąć tego z Harry'm, lubię go bardzo, kocham, ale jak najlepszego przyjaciela, brata, tak jak Lou, Li, czy Zayn'a, nie mogę krzywdzić siebie, ani nikogo innego, za bardzo mi zależy na tych chłopakach... Powiedziałam jej jeszcze, że Niall'owi też powiem o tym, co łączyło mnie z loczkiem, nie chcę tego przed nim ukrywać, boję się jak on na to zareaguje, ale muszę mu o tym powiedzieć, mimo wszystko. Leżałyśmy i rozmawiałyśmy o wszystkim jakieś cztery godziny, była prawie dwudziesta trzecia, Perrie wzięła swoją PIŻAMKĘ i poszła do łazienki. Ja zrobiłam to samo wzięłam PIŻAMĘ i poszłam do drugiej łazienki. Wzięłam prysznic, ubrałam się i wróciłam do sypialni. Perrie jeszcze nie było, położyłam się do łóżka i wzięłam swój telefon do ręki, by napisać SMS'a do Harr'ego, treść tej wiadomości wyglądała tak: 'Hey Harry, moglibyśmy się jutro spotkać sami? Maya xoxox', a on odpisał: 'Hey, pewnie, tylko powiedz o której i gdzie. xoxo', 'Spotkajmy się w Starbucks'ie, o 11 a.m. xx', 'Pasuje mi, jesteśmy umówieni, do zobaczenia. Dobranoc xxx.' Dobranoc Hazza xx.' Odłożyłam telefon na półkę i przytuliłam się do poduszki, za jakieś pięć minut wróciła Pezz, położyła się do łóżka, powiedziałyśmy sobie dobranoc i zasnęłyśmy.

_________________________________
W końcu next xD 
Jeśli czytasz bardzo cię proszę pozostaw komentarz :)
A teraz idę grać w Simsy :P
Całuski xoxo
Milli