Obudziłyśmy się dość wcześnie, bo o dziewiątej, nie spałyśmy za wiele, ale wystarczyło to nam by się wyspać. Poleżałyśmy chwilę w łóżku rozmawiając o tym, że nie długo koniec wakacji, potem zeszłyśmy na dół na śniadanie. Zrobiłyśmy sobie płatki i usiadłyśmy przy stole, rozmawiałyśmy o chłopakach, Perrie powiedziała, że zaczyna coś czuć do Zayn'a, i zapytała mnie, czy ja do niego jeszcze coś czuję, powiedziałam jej, że kocham go, ale już nie tak jak przedtem, teraz tylko jak przyjaciela. Opowiedziałam jej o historii z Harry'm, ale nie o tym, że wylądowaliśmy w łóżku, nie chciałam tego jeszcze nikomu mówić, bo stało się to za szybko. Rozmawiałyśmy sobie jeszcze chwilę i do kuchni weszła mama:
- Cześć dziewczynki. Późno wczoraj wróciłyście? - zapytała.
- Dzień dobry. - powiedziała Pezzka.
- Cześć mamuś. Przed pierwszą byłyśmy już w domu. Mogłabyś dzisiaj zrobić obiad na dwunastą, bo wychodzimy dzisiaj z Perrie przed trzynastą?
- Nie ma problemu, zaraz się zabieram za obiad.
- Może pani pomożemy? - zaproponowała Perrie.
- Nie dziękuję, wy idźcie się ubierać malować i nie wiem co tam jeszcze.
- Tak, ja lecę do łazienki, bo muszę umyć włosy, a potem jeszcze je suszyć dwadzieścia minut. - powiedziałam i pobiegłam do łazienki.
Perrie włożyła naczynia do zmywarki i poszła na górę do pokoju, wzięła torbę ze swoimi rzeczami i poszła do drugiej łazienki.
Zawinięta w ręcznik i z mokrymi włosami wyszłam z łazienki i poszłam do pokoju, Pezzie już tam była, ubrana w TO, siedziała na łóżku, a na kolanach trzymała mojego laptopa. Gdy weszłam do pokoju spojrzała na mnie, uśmiechnęła się szeroko i zapytała:
- Wysuszyć ci włosy?
- Jakbyś mogła... Tylko najpierw muszę w coś się ubrać. - podeszłam do garderoby i zaczęłam grzebać, w końcu wybrałam TO, ubrałam się i usiadłam przy toaletce, Perrie wzięła do ręki szczotkę i suszarkę i zaczęła mi suszyć włosy. Po dość długim czasie włosy były już suche, związałam je w koka na górze i zawiązałam na około głowy 'amerykańską' chustkę. Zrobiłam sobie jeszcze makijaż i gotowe zeszłyśmy na dół. Weszłyśmy do kuchni i pomogłyśmy mamie nakryć do stołu, bo zaraz miała podawać obiad. Ustawiłyśmy wszystko i każdy zajął miejsce przy stole, przywitałyśmy się jeszcze z tatą, bo pierwszy raz się dzisiaj widzieliśmy i zaczęliśmy konsumować. Podczas posiłku opowiedziałyśmy o wszystkim rodzicom, byli bardzo dumni, życzyli nam powodzenia i dodali, że w nas wierzą, my im podziękowałyśmy i powiedziałam jeszcze, że koło osiemnastej powinnam być już w domu, bo po próbach na pewno pojedziemy do chłopaków, a potem wrócę do domu. Pomogłyśmy mamie posprzątać ze stołu, włączyłam zmywarkę, poszłyśmy na górę po torby i zeszłyśmy na dół ubrać buty. Pożegnałyśmy się z rodzicami i wyszłyśmy z domu. Wsiadłyśmy do mojego auta. Po drodze powiedziałam Perrie, że mam dzisiaj wieczorem spotkanie z Harrym, ona się ucieszyła i życzyła mi powodzenia. Przyznała mi się, że Zayn, zaprosił ją dzisiaj do nich, bo Lou jedzie do El, a Li do Dan, Niall'a też nie będzie w domu, bo umówił się z kumplami i chyba nie wróci na noc do domu.
- Więc, chata wola, co? - powiedziałam.
- Wolna, ale ja nie planuję nic nieprzyzwoitego wariatko! - puknęła mnie w przed ramie i zaczęłyśmy się śmiać.
- No dobra, dobra, spoko. - wytknęłam jej język i znowu się śmiałyśmy.
- Ty mi lepiej powiedz, gdzie idziecie z Harrym, bo nic nie powiedziałaś gdzie cie zabiera, tylko tyle że się umówiliście.
- Ja sama nie wiem co on wymyślił. Zresztą to tylko przyjacielskie spotkanie, a nie ranka. - powiedziałam patrząc przed siebie.
- Spoko, spoko. - odpowiedziała.
Zajechałyśmy pod dom chłopaków, zaparkowałam samochód i wysiadłyśmy. Podeszłyśmy pod drzwi od domu i Pezz zadzwoniła dzwonkiem. Po chwili otworzył nam Louis, przywitaliśmy się jak zwykle przytulaskiem i buziakiem w policzek. Chłopak zaprowadził nas do salonu i tam przywitaliśmy się z resztą.
- Usiądźcie, mamy jeszcze trochę czasu do przyjazdu limuzyny. Chcecie coś do picia? - powiedział Zayn.
- Może wody poproszę. - powiedziała Pezz.
- Ja też wodę. - powiedziałam uśmiechając się do niego.
- Dobrze, zaraz przyniosę. - powiedział i poszedł do kuchni po szklanki. Po chwili wrócił i uzupełnił przyniesione naczynia napojem. Usiadł z nami na kanapie, rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym.
- Dzisiejszego wieczoru nie spędzamy w taki gronie, tak? - odezwał się Liam.
- Dzisiaj każdy spędza go osobno. - powiedziałam i zerknęłam na Harrego.
- Tak, ale teraz będziemy się często widywać, więc jak nie będziemy razem kilka wieczorów, to nic nam nie będzie. - powiedział Horan.
- Niall ma rację. - powiedziała Pezz popijając swoją wodę. Każdy pokiwał potwierdzająco głową i usłyszeliśmy jak jakieś auto zajeżdża na podwórze, Lou podszedł do okna, by sprawdzić:
- Limuzyna już przyjechała.
- Idziemy w takim razie. - powiedziałam.
- Zayn, zamknij drzwi dobrze. - poprosił go Liam.
- Spoko.
Wyszliśmy z domu Malik go zamknął na klucz i wsiedliśmy do auta. Harry usiadł obok mnie, po mojej drugiej stronie siedział Liam, na przeciwko nas siedzieli Zayn, Louis i pośrodku nich Perrie. Po drodze rozmawialiśmy na różne tematy, śpiewaliśmy, chłopcy opieprzali, opowiadali dowcipy, było bardzo wesoło. I tak nam zleciała cała droga, pod studiem wysiedliśmy z limuzyny i poszliśmy do windy, pojechaliśmy nią na to samo piętro co wczoraj. Weszliśmy do 'pokoju' Paula i przywitaliśmy się z nim i resztą 'bendem'. Od razu weszliśmy do studia nagrań i zaczęliśmy ćwiczyć, tym razem towarzyszyły nam jeszcze inne instrumenty, niż tylko gitara akustyczna. Po dwugodzinnej próbie, pożegnaliśmy się z wszystkimi i kierowca odwiózł nas z powrotem do chłopaków. Zjedliśmy u nich lody i powiedziałam, że muszę jechać już do domu, bo obiecałam rodzicom, że wrócę wcześniej. Perrie pojechała razem ze mną, bo musiała jechać do domu się przebrać i przyszykować na wieczór z Zayn'em, on później po nią przyjedzie. Pożegnałyśmy się z chłopakami, każdy życzył sobie miłego wieczoru i dobrej nocy i wyszłyśmy od nich . Podwiozłam Pezz pod jej pożegnałyśmy się, wysiadła i odjechałam. Wjechałam samochodem do garażu i go zamknęłam. Weszłam do domu, powiedziałam rodzicom, że już jestem, ale zaraz wychodzę na 'imprezę' i nie wrócę na noc. Powiedzieli tylko, że ostatnio mało czasu spędzam z nimi, przeprosiłam ich tylko za to i popędziłam na górę, wzięłam szybką kąpiel, nie myłam włosów, bo zrobiłam, to rano. Wyszłam z łazienki w samej bieliźnie i szlafroku, i popędziłam do pokoju. Podeszłam do szafy, wyjęłam z niej sukienkę, buty i torebkę, położyłam wszystko na łóżko, oprócz szpilek, je postawiłam przed łóżkiem. Usiadłam przy toaletce i zrobiłam od nowa makijaż, zrobiłam włosy i pomalowałam paznokcie, poczekałam aż dobrze wyschną i dopiero wtedy założyłam na siebie TO. Podeszłam do wielkiego lustra na ścianie, przejrzałam się w nim dokładnie z każdej strony i sprawdziłam która, godzina, było już prawie w pół do dziewiątej, więc wzięłam wszystkie potrzebne mi rzeczy i zeszłam na dół. Gdy już prawie na dole zadzwonił dzwonek - 'To do mnie!' - krzyknęłam i przyśpieszyłam kroki.
- Dobranooc! - zawołałam z przedpokoju rodzice odpowiedzieli i otworzyłam drzwi.
- Dobranoc? Raczej dobry wieczór piękna panno. - powiedział loczek.
- To było do rodziców. - powiedziałam i zamknęłam za sobą drzwi.
- Mam nadzieję, bo przed nami piękny wieczór. - powiedział otwierając mi drzwi od auta.
- I noc... - powiedziałam patrząc mu w oczy.
- Mmm... noc?
- Tak, powiedziałam rodzicom, że nie wrócę na noc, bo idę na imprezę, dlatego nie wpuściłam cię do środka.
- Nie ma sprawy. Cieszę się, że mamy tyle czasu dla siebie. - powiedział i zamknął za mną drzwi. Wsiadł do samochodu, zapiął pas i ruszyliśmy. Po drodze rozmawialiśmy o Pezzie i Malik'u, powiedział o ich dzisiejszym wieczorze przez przypadek Harremu, ale obiecał mi, że nie powie nikomu, że o tym wie. Przyjechaliśmy do centrum Londynu, Harry zaparkował samochód pod jakimś pięknym apartamentowcem i weszliśmy do środka. Loczek odebrał z recepcji kartę i weszliśmy do windy. Chłopak wcisną przycisk z numerem 6. Winda się zatrzymała i Hazza zaprowadził mnie do apartamentu z numerem 9. Taak, cały on 6 i 9... uśmiechnęłam się do siebie. Styles otworzył drzwi i wpóśił mnie do środka, on wszedł zaraz za mną i zamknął drzwi. Weszliśmy 'w głąb' apartamentu i nie mogłam się napatrzeć na to, co tam było. To było piękne, prawdziwy apartament.
- Pięknie tu. - powiedziałam podchodząc do chłopaka.
- Podoba ci się? To mój własny apartament, kupiłem go niedawno. - powiedział obejmując mnie w talii i przyciągając do siebie.
- Bardzo. - powiedziałam dalej patrząc się w jego zielone tęczówki. Uśmiechnął się do mnie, przyciągnął do siebie bliżej i zaczął całować. Nasze języki toczyły zaciętą walkę w tamtym momencie, po dość długim pocałunku Harold zaprowadził mnie jadalni, stał tam wielki, dębowy, prostokątny stół, a nim pełno różnego jedzenia i dwie butelki wina, białego i czerwonego. Odsunął mi krzesło, kazał na nim usiąć, a potem je zasunął. Odszedł gdzieś mówiąc żebym zaczekała, a za chwilę wrócił trzymając ogromny bukiet moich ulubionych kwiatów, 'czarnych' tulipanów, kiedyś podczas rozmowy wspomniałam o tym jakie kwiaty lubię najbardziej, zapamiętał... Wręczył mi je i musnął mój policzek swoimi rozgrzanymi wargami.
- Są piękne dziękuję. Pamiętałeś jakie kwiaty lubię.
- Jak mógłbym zapomnieć.
- Ty sam to wszystko zrobiłeś?
- Tak wszystko sam. Nawet sam gotowałem.
- No racja, ty lubisz gotować, ja też. A mogę gdzieś położyć te kwitki?
- Ach tak, daj mi je tutaj przygotowałem im miejsce. - powiedział i włożył bukiet do wielkiego wazonu, wypełnionego wodą, który stał na środku stołu. Usiadł na swoje miejsce i zaczęliśmy jeść. Karmiliśmy się nawzajem, śmialiśmy się. Skończyliśmy kolację, wzięliśmy kieliszki z białym winem i przenieśliśmy się do wielkiej sypialni, odłożyliśmy kieliszki na stolik i położyliśmy się na łóżku, zsunęłam buty ze stóp i położyłam głowę na torsie Harrego. Rozmawialiśmy długo, o życiu, o tym co było, co może być, i co jest. Ustaliśmy, że na razie łączyć nas będą przyjacielskie relacje i stosunki (chyba wiecie co mam na myśli z tymi stosunkami... taki... seks bez zobowiązań :P). Nastąpiła chwila ciszy i Harry żeby ją przerwać postanowił mnie połaskotać, i skończyło się to jak ostatnio... Potem poszliśmy wziąć wspólny prysznic, tam też nie oszczędzaliśmy sobie pieszczot.
Wróciliśmy do łóżka, ja byłam w samej koszuli Harrego i swoich stringach, a on miał tylko bokserki. Położyliśmy się do łóżka, 'powiedzieliśmy sobie dobranoc poprzez dłuuugiiii gorący pocałunek, przytuliliśmy się do siebie mocno i zasnęliśmy.
***
____________________________________
Taaaadaaa xD Jest znowu nowy rozdział hue hue
Trochę inny niż zazwyczaj, bo pojawiło się trochę 'scen' erotycznych, że tak powiem :P haha
Ale Directioners są zboczone, więc co tam hue hue hue hue hue hue hue hue :D
Nie wiem kiedy będzie kolejna, część, zaskoczę was :P
Pozdrawiam Mordeczki :*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz