poniedziałek, 20 maja 2013

Rozdział 10 !

Paul wstał od wielkiego, okrągłego, dębowego stołu i podszedł do nas. Najpierw przywitał się zemną, potem z chłopakami, a na końcu z Perrie, bo wcześniej jej nie zauważył, ponieważ ta schowała się za Zayn'a. Było widać, że się stresuje, bała się, że Paul nie przyjmie naszej propozycji, ja też się tego obawiałam, ale byłam dobrej myśli, nie dopuszczałam do siebie tych złych. Malik przedstawił mężczyźnie Pezz, i powiedział, że ona jest tu z nami, ponieważ mamy pewien pomysł i chcemy mu go przedstawić. Paul popatrzył na nas i powiedział, że wysłucha wszystkich naszych propozycji, a na koniec ustalimy wszystko razem, tak by było dobrze. Usiedliśmy przy stole i zaczęła się dyskusja... Liam jako pierwszy przedstawił cały nasz plan, każdy z nas oczywiście dopowiadał coś od siebie, żeby nie mówił tylko on. Menedżer słuchał nas uważnie, w jego oczach i na twarzy można było zauważyć, że był bardzo zainteresowany tym co do niego mówiliśmy. Skończyliśmy mówić i zaczął on:
-  Muszę powiedzieć, że bardzo dobrze myślicie, bardzo fajny pomysł, podoba mi się, brawo dzieciaki. - mówił radośnie i unosił kciuki w górę. - Myślę, że może się to udać, tylko najpierw chciałbym usłyszeć jak śpiewają dziewczyny, a potem zaśpiewacie coś wszyscy razem, żeby usłyszeć jak razem brzmicie. Po sprawdzianie - Paul w tamtym momencie w powietrzu 'narysował' cudzysłowie. - wrócimy do dalszego ustalania. Trzeba pomyśleć o czym będzie piosenka, i inne sprawy związane z nagrywaniem, chłopcy wiedzą o co chodzi, a wy dziewczyny się dopiero dowiecie. - zaśmiał się, a my razem z nim. - Przejdźmy do studia, bardzo proszę i zaraz znajdziemy coś co zaśpiewacie. - pokazał na drzwi w tym samym pomieszczeniu, za którymi znajdowało się studio do nagrywania. Weszliśmy tam wszyscy i zaczęliśmy wybierać utwór, który ja i Pezzka miałyśmy śpiewać. Po dość długim zastanawianiu wybrałyśmy TĄ PIOSENKĘ, bo już miałyśmy okazję ją śpiewać razem na szkolnym występie i zajęłyśmy pierwsze miejsce, wszystkim bardzo się wtedy podobało, otrzymałyśmy najpiękniejszy, piętnastominutowy aplauz na stojąco od całej szkoły, byłyśmy bardzo wzruszone... Tutaj wszystkim obecnym w studio też się podobało, czyli Paul'owi i chłopakom. Bili nam brawa i mówili, że to było naprawdę wspaniałe, i że mamy ogromne szanse na karierę. Podziękowałyśmy im i szukaliśmy piosenki, którą mieliśmy zaśpiewać wszyscy. W końcu zdecydowaliśmy, że zaśpiewamy LWWY - 1D, w wersji akustycznej. Chłopcy śpiewali swoje zwrotki, refren wszyscy, i chłopcy i my, ja jeszcze śpiewałam razem z Hazzą jego 'przyśpiewki', bo mnie o to prosił, więc mu uległam... Paul postanowił, że to nagra, na pamiątkę naszego pierwszego, wspólnego 'występu'. Menedżerowi baaardzoo się podobało, powiedział, że potrafimy się zgrać, że brzmiało to tak, jakbyśmy już tą samą piosenkę kiedyś razem śpiewali, nawet tego nie ćwiczyliśmy, a wyszło cudownie, uwielbiam z nimi śpiewać... Wróciliśmy do stołu, jakaś kobieta przyniosła nam wodę i zaczęliśmy rozmawiać dalej.
- Jutro pojadę do radia, do mojego dobrego znajomego i poproszę go żebyście zaśpiewali tą piosenkę co przed chwilą, w przyszłym tygodniu, a przez ten czas będziecie mieć próby, tutaj w studio, codziennie od dwunastej, do czternastej. Mam nadzieję, że nikomu nie popsułem żadnych planów, pasuje wam taki układ, czy ma ktoś może jakieś inne propozycje? - powiedział Paul.
- Mnie bardziej by pasowało jakbyśmy zrobili te próby od czternastej do szesnastej. - powiedziałam.
- Oczywiście, nie ma problemu. Czyli wszystko ustalone tak? - dodał jeszcze.
- Tak. - powiedzieli wszyscy.
- Codziennie o 13:15 pod chłopaków dom będzie przyjeżdżała limuzyna z naszym kierowcą. Dziewczyny dacie radę same dojechać do nich?
- Tak, jasne. Każda z nas ma swój samochód, więc problemu z dojazdem nie będzie. - tym razem odezwała się Perrie.
- Świetnie. To może teraz ustalimy co z piosenką? Musimy pomyśleć o czym ma ona być, jakie brzmienie, ballada, czy może nieco szybsze tempo, a może jeszcze co innego. Jakieś propozycje? - powiedział Paul.
- Ja ostatnio nad tym myślałam, to znaczy o temacie piosenki, i pomyślałam, że mogłaby 'mówić' o tym, że warto próbować spełniać swoje marzenia, nawet te, które wydają się być nierealne, że trzeba wierzyć w siebie i nigdy się nie poddawać. To chyba byłby najlepszy temat, bo przecież chłopakom udało się spełnić swoje, i nadal to robią, nie poddają się, jest jeszcze wiele innych gwiazd, że tak powiem, które uwierzyły w siebie i cały świat ich kocha, a teraz Perrie i ja też spełniamy swoje, wierzymy, że się uda, teraz już nie poddamy się tak łatwo, tym bardziej, że mamy wasze wsparcie i pomoc od was, za co wam baardzo dziękujemy. Prawda Pezz? - powiedziałam.
- Tak Maya ma rację. - dodał Pezz i spojrzała w oczy Paul'a.
- Uważam, że to dobry pomysł, ta piosenka byłaby motywacją dla naszych fanów i może nie tylko dla nich... - do rozmowy dołączył Harry.
- Ja też tak uważam. - dodał Zayn.
- I ja też, jak najbardziej. - powiedział Louis.
- Oczywiście, to jest dobra myśl, podoba mi się. - przyłączył się Liam.
- Mnie również ten pomysł leży. - powiedział Niall. 
Paul popatrzył na nas i powiedział:
- Przyznam, że to jest najlepszy temat, jaki mógłby ktoś zaproponować. Piosenkę napiszę właśnie o tym. Nad brzmieniem jeszcze pomyślimy, a kto napisze tekst, daję wam wolną rękę do tego 'projektu', że tak się wyrażę. Decydujcie kochani. - powiedział.
- Uważam, że powinniśmy napisać ją razem. A wy co uważacie? - powiedział Harold. Wszyscy byli tego samego zdania co on.
- Dobrze, w takim razie, co dalej. Chcecie dostać jakieś specjalne miejsce do tego, czy wystarczy wasz dom? Jak wam będzie wygodniej, musicie mieć spokój, nikt nie może wam przeszkadzać. - powiedział menedżer.
- Ja myślę, że nasz dom byłby dobrym miejscem, nie musielibyśmy nigdzie jeździć, jak będziemy pracować do późna, jest gdzie spać, chyba najlepsza opcja, co nie? - zaproponował Lou. Wszyscy się zgodzili.
- Oczywiście, jakbyście potrzebowali jakiejkolwiek pomocy, to mój numer macie i dzwonicie o każdej porze dnia i nocy, pamiętajcie o tym. Przy pisaniu piosenki też mogę wam pomóc, nie ma problemu. - zaoferował się Paul.
- Będziemy pamiętać, dziękujemy ci Paul. Piosenkę napiszemy sami, potem ją ci pokażemy i wniesiemy jakieś poprawki, jeśli uznasz, że będą konieczne. - powiedział Zayn.
- No dobrze, jak uważacie, wy kierujecie tym wszystkim, ja wam tylko pomagam. - powiedział.
- Oczywiście. A czy mamy jakiś określony czas pisania, to znaczy konkretny termin, kiedy tekst ma być gotowy? - zapytałam.
- Konkretny nie, bo na to potrzeba jednak trochę, ale też możemy robić tego rok, myślę, że za jakieś trzy, góra cztery miesiące będzie wszystko gotowe, wtedy tylko wchodzimy do studia i nagrywamy, potem puszczamy to w kilku stacjach radiowych, można jeszcze dać gdzieś parę występów na żywo, a jeszcze później można pomyśleć nad klipem. Wszystko przed nami kochani. - powiedział Paul.
- Już nie mogę się doczekać końca. Mam tu na myśli to, że chcę już udzielać wywiadów i w ogóle zasmakować tego innego życia. Wiecie dobrze co mam na myśli. - mówiła podekscytowana Perrie.
- Tak Słońce, wiemy o czym mówisz. Ja też nie mogę się doczekać. - powiedziałam i zaczęliśmy się wszyscy śmiać.
- Chyba jak na razie mamy wszystko ustalone. Możecie już iść, macie już wolne, a od jutra zaczynamy próby, po występie na żywo w radio, bierzemy się za piosenkę. Do jutra w takim razie, miłego wieczoru życzę. - Paul wstał od stołu, a my razem z nim podaliśmy sobie ręce na pożegnanie i wyszliśmy. Po dwóch i pół godziny spotkania, pojechaliśmy do chłopców na kolację.

* W domu 1D*
Wszyscy poszliśmy do kuchni i razem przyrządziliśmy kolację, zajęło nam to jakieś pół godziny. Zrobiliśmy zapiekankę z makaronu, grzybów i sera. Było pyyysznee! Po posiłku przeszliśmy do salonu obejrzeć jakiś film, ja wyszłam na zewnątrz, musiałam zadzwonić do rodziców, że wrócę do domu późno i żeby się nie denerwowali. Po zakończonej rozmowie z mamą usiadłam na schodach przed domem... znowu wróciły myśli o Harrym, o tym wszystkim co dzieje się między nami. Po jakimś czasie usłyszałam, że drzwi się otwierają i ktoś wychodzi z domu. Odwróciłam się i zobaczyłam Harrego, stał nade mną i patrzył na mnie z góry.
- Coś się stało? Dlaczego tutaj siedzisz? - zapytał.
- Nic się nie stało... Usiądź koło mnie proszę. - powiedział i wskazałam miejsce koło mnie. Chłopak spojrzał na mnie, usiadł blisko i mocno przytulił. Siedzieliśmy tak chwilę w tuleni w siebie, aż on trochę się odsunął i spojrzał mi w oczy i powiedział:
- Wciąż o nas myślisz prawda?
- Tak Harry. Najgorsze jest to, że nie mam pojęcia co o tym myśleć... - powiedziałam i znowu wtuliłam się w niego.
- Ja też nie wiem... Czuję, że zależy mi na tobie Maya, bardzo zależy, ale musimy coś zrobić, by  w końcu się dowiedzieć, co tak naprawdę między nami jest. - mówił, a ja dalej byłam w niego wtulona.
- Mnie też na tobie zależy... - powiedziałam to i uniosłam głowę do jego twarzy, spojrzeliśmy sobie głęboko w oczy i złożyliśmy na swoich ustach namiętny, lecz nie za długi pocałunek. Harry przytulił mnie do siebie i głaskał jedną ręką moje włosy.
- A co powiedziałabyś na kolację, tylko we dwoje? - zapytał nagle.
- Masz na myśli randkę? - zapytałam i zaczęłam 'rysować palcami' na jego koszuli jakieś szlaczki.
- Właśnie tak, randka. Co ty na to?
- Zgadzam się. - powiedziałam, uniosłam głowę i złożyłam lekki pocałunek na jego ustach, poczułam, że się uśmiechnął.
-  Więc jutro przyjadę po ciebie o 20:30. - powiedział stanowczo.
- Dobrze, będę czekać. A gdzie mnie zabierzesz?
- Niespodzianka. Ale mogę ci powiedzieć, że będziemy tylko my, tylko ty i ja, nikt więcej. - mówił i na jego twarzy pojawił się zadziorny uśmiech, który uwielbiam.
- No dobraa. Wracamy już do nich?
- Wracamy, tylko oni nie wiedzą, że do ciebie poszedłem, powiedziałem, że muszę wykonać telefon i idę na górę.
- Dobrze ja pójdę od razu do nich, a ty za chwilę wróć do mnie, do nas. - zaśmialiśmy się i weszliśmy do domu. Poszłam do salonu, a Hazza stanął przy schodach, które prowadziły do sypialni chłopaków.
- Już jestem przepraszam, że tak długo, ale mama mnie zagadywała. - powiedziałam i usiadłam na kanapie obok Lou.
- Nic nie szkodzi Harry też jeszcze nie wrócił, bo ma jakiś ważny telefon. - powiedział Niall.
- Okej. - powiedziałam spokojnie. - A co oglądamy? Wybraliście już coś? - zapytałam jeszcze.
- Pomyśleliśmy, że możemy obejrzeć 'Straszny film V', może być? - zapytał Zayn.
- Jasne, tej części jeszcze nie miałam okazji obejrzeć, a lubię to oglądać.
- Tak, kiedyś oglądałyśmy wszystkie serie w jeden wieczór pamiętasz? - powiedziała Pezz, wszyscy się zaśmiali, nie wiem czemu, ale tak było i w tym momencie do pokoju wszedł Harry, zajął miejsce obok mnie, usiadł bardzo blisko. Zayn włączył film, a Niall zgasił światło w salonie, jak to pięknie ujął 'zrobił nastrój' hahaha. Oglądaliśmy i bawiliśmy się przy tym świetnie, film był świetny. Perrie gdy się śmiała wtulała się w Zayn'a, a on wtedy ją przytulał. Hazz i ja trzymaliśmy się za ręce, było ciemno, więc raczej nikt nie zauważył, co jakiś czas między nami też dochodziło do zbliżeń, tak jak między Pezz, a Malik'iem. Liam, Louis i Niall też nie byli lepsi, każdy przytulał się do każdego, niektóre momenty filmu były naprawdę zabawne, wtedy po prostu była między chłopakami jedna wielka orgia, przytulali się do siebie, jak nie wiem co. Kocham ich. Podczas 'seansu' jedliśmy kwaśne żelki i piliśmy piwo. Niestety film się skończył, w pokoju rozbłysło światło i wszyscy usiedli normalnie.
- Ja muszę do łazienki. - powiedziałam i udałam się tam gdzie musiałam. Załatwiłam potrzebę i wróciłam na miejsce. Wypiliśmy po jeszcze jednym piwie, trochę porozmawialiśmy o piosence i zegar wybił północ. Poczułam się senna, zresztą było widać, że Perrie i chłopcy są też zmęczeni.
- Zamówię taksówkę i pojedziemy do domu, co nie Pezz? - powiedziałam odstawiając pustą butelkę po piwie na stolik.
- Tak, jestem już padnięta, a jutro zaczynamy próby. - powiedziała i dopiła zawartość swojej butelki.
- Ja was odwiozę. - powiedział Harry i popatrzył na wszystkich.
- Dziękujemy ci Harry, kochany jesteś, ale jest, już dość późno i jesteś zmęczony, pojedziemy taksówką, nic nam nie będzie. - powiedziałam i położyłam swoją dłoń na jego kolanie.
- No dobrze, jak chcecie. - powiedział. Wyciągnęłam telefon z torebki i wykręciłam numer na taxi. Mężczyzna odebrał telefon, podałam mu adres i powiedział, że za piętnaście minut będzie na miejscu. Powiedziałam, że jak już będzie, to ma zadzwonić na ten numer, który mu się wyświetlił, a my przyjdziemy i się rozłączyłam.
- Powiedział, że będzie za kwadrans. - powiedziałam i sięgnęłam po żelki. Wzięłam dwie i jedną włożyła do buzi Harrego, na co wszyscy zareagowali śmiechem.
- Hazza dzidzia, trzeba go karmić, bo sam nie umie, albo mu się po prostu nie chce. - zażartował Tommo i znowu wszyscy się śmialiśmy. Przez ten czas czekania na transport wygłupialiśmy się, chłopcy opowiadali jakieś dowcipy, ten czas zleciał tak szybko, że nawet się tego nie spodziewaliśmy. Nagle zadzwonił mój telefon:
- 'Słucham.' - powiedziałam do słuchawki. - 'Dobrze, to my już wychodzimy.' - powiedziałam i rozłączyłam się.
- Nasza taksówka już jest. - powiedziałam chowając telefon z powrotem do torebki.
- W takim razie musimy iść. - powiedziała różowo włosa podnosząc się z kanapy, łapiąc przy tym nogę Zayn'a, który wstał zaraz po niej.
- Do jutra. Śpijcie dobrze. - powiedziałam i przytuliłam każdego. Na końcu Zayn'a, a ten mnie nieco przycisnął do siebie. Perrie także pożegnała się z nimi.
- Dobranoc dziewczyny i dajcie znać jak dojedziecie do domu. - powiedział loczek.
- No właśnie, koniecznie. - dołączył Malik.
- Doobrze, zadzwonimy do was, może być? - powiedziałam i lekko poklepałam ramie Zayn'a. Jeszcze raz powiedziałyśmy 'dobranoc' chłopakom i wyszłyśmy. Wsiadłyśmy do auta, przywitałyśmy się z kierowcą i ruszyliśmy. Mężczyzna zapytał jeszcze gdzie ma nas zawieźć, podałyśmy mu mój adres, bo już wcześniej ustaliłyśmy, że Pezzka zostaje u mnie na noc. Gdy dojechałyśmy do domu było piętnaście minut przed pierwszą w nocy. Perrie wzięła swoją torbę z rzeczami z mojego pokoju i poszła do łazienki, ja zeszłam do kuchni po picie i szklanki dla nas, wracając na górę usłyszałam jak Pezzie rozmawia przez telefon, przypomniało mi się, że miałyśmy zadzwonić do chłopków, postanowiłam, że nie będę już do nikogo telefonować, ponieważ zrobiła to Pezz. Weszłam do swojego pokoju, ustawiłam napój i szklanki na szafce nocnej obok łóżka i usiadłam przy toaletce. Zaczęłam zmywać makijaż, i nagle zadzwonił mój telefon:
- 'Halo?' - powiedziałam.
- 'Miałaś zadzwonić, czekałem..., ale się nie doczekałem, więc sam zadzwoniłem.' - usłyszałam męski, lekko zachrypnięty głos w słuchawce.
- 'Harry przepraszam, ale Pezz dzwoniła do któregoś z was, podejrzewam, że do Zayn'a, myślałam, że nie muszę już dzwonić.' - odpowiedziałam.
- 'Tak dzwoniła do Zayna'a, powiedział, że jesteście już w domu, ale ja chciałem cię jeszcze usłyszeć przed snem.'
- 'Wariat.' - powiedziałam i zachichotałam lekko.
- 'Wiem o tym kochana. Spałaś już?'
- 'Nie spałam. Właśnie zmywam makijaż, a potem idę pod prysznic.'
- 'Dobrze. W takim razie do jutra. Dobranoc.'
- 'Dobranoc Harry.' - powiedziałam i rozłączyłam. Spojrzałam w lustro i siedziałam zapatrzona chwilę w swoje odbicie, gdy do pokoju weszła Perrie lekko się wystraszyłam.
- Czemu tak siedzisz? Coś się stało? - zapytała kładąc torbę podłodze.
- Nie, nic się nie stało. Jestem już zmęczona, idę pod prysznic. - powiedziałam.
- Tak, ja też padam z nóg, idę się położyć. - powiedziała, a ja wyszłam z pokoju zabierając swoją piżamę.
Po dwudziestu minutach wróciłam odświeżona i ubrana w PIŻAMKĘ. Położyłam się obok przyjaciółki, która już spała, wyglądała tak słodko... ułożyłam się na łóżku, zgasiłam światło i zasnęłam.

______________________________________
Wooohooo 10 rozdział !!! :D 
Mam nadzieję, że wam się spodoba, może jest trochę nudny, ale trochę nudy trzeba hah :P
Pozdrawiam :* <3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz