sobota, 22 czerwca 2013

Rozdział 13

Całą noc nie mogłam spać, udało mi się zasnąć może tylko na dwie godzinki, nic więcej... Cały czas myślałam o Harry'm, Niall'u i o mnie, bałam się, że zranię Hazzę, a Nialler mnie znienawidzi. Perrie spała całą noc jak niemowlę, co jakiś czas słodko 'mrucząc' pod nosem. Perrie obudziła się po dziewiątej, ja nadal leżałam w łóżku i wpatrywałam się w ściany... Gdy zapytała mnie, czy długo już nie śpię, odpowiedziałam, że może dwadzieścia minut. Chwilę poleżałyśmy w łóżku, porozmawiałyśmy o szkole i końcu wakacji, potem wstałyśmy i poszłyśmy do łazienek. Wzięłam prysznic, umyłam włosy, ubrałam się z powrotem w piżamę i zeszłam do kuchni zrobić nam jakieś śniadanie. Na dole wpadłam na drzwi od łazienki, które właśnie otwierała Pezz. 
- Aałłłaaaa! - krzyknęłam trzymając się za kolano.
- Jejku Mayka, przepraszam, nie wiedziałam, że tam jesteś, nic ci się nie stało? - panikowała.
 - Spokojnie, wariatko, nic się nie stało, to moja wina, zapomniałam, że tam jesteś. - złapałam ją za ramię i zaczęłyśmy się śmiać. - Dobra, a teraz chodźmy zrobić sobie jakieś śniadanie, bo mamusia, ani tatuś dzisiaj nam nie zrobią, bo są już niestety w pracy.
- No chodźmy. - Perrie zamknęła nieszczęsne drzwi od łazienki i poszłyśmy do kuchni.
- Co jemy, płatki czy tosty? - zapytałam podchodząc do lodówki.
- Mam ochotę na tosty. - powiedziała Pezzka i kierowała się w moją stronę.
- Dobrze więc jemy tosty. - powiedziałam i wyciągnęłam z lodówki ser, jakąś wędlinę, pomidora, ogórki kiszone od mojej babci i majonez, bo Pezz lubi tosty posmarowane na górze majonezem, a ja nie, ja za to smaruję pieczywo w środku masłem, jeszcze przed pieczeniem. Wspólnie przyrządziłyśmy nasz posiłek, do tego wlałyśmy sobie zimny sok pomarańczowy i usiadłyśmy do stołu, by to wszystko zjeść, no i wypić. Konsumując nasze 'dzieło' rozmawiałyśmy, o tym, o czym rozmawiałyśmy wczoraj wieczorem. Perrie cały czas mnie wspierała, mówiła, że Harry się nie obrazi, a Niall będzie chciał ze mną być. Uwielbiam tę dziewczynę, jest najlepszą przyjaciółką jaką kiedykolwiek mogłabym mieć. Zjadłyśmy śniadanie, naczynia powkładałyśmy do zmywarki, włączyłam ją i poszłyśmy na górę. Była już prawie dziesiąta, a na jedenastą umówiłam się Harry'm. Ubrałyśmy się w nasze ciuchy, które wybierałyśmy razem. Dla Perrie wybrałyśmy TO, a dla mnie TO, potem usiadłyśmy przy toaletce i zrobiłyśmy sobie wzajemnie makijaż, fryzury i paznokcie. Myślałam, że nie zdążymy, ale udało nam się, nawet paznokcie dobrze wyschły i się nie rozmazały. Jak byłyśmy już gotowe spakowałyśmy najpotrzebniejsze rzeczy do toreb i zeszłyśmy na dół zamówiłam sobie taxi i czekałyśmy w salonie pijąc sok pomarańczowy. Po dwunastu minutach przyjechała taksówka, ubrałyśmy buty i wyszłyśmy z domu, zamknęłam drzwi na klucz i schowałam go do torby. Podeszłyśmy do auta, pożegnałyśmy się i wsiadłam do taksówki, a Pezz poszła do swojego domu. Po dwudziestominutowej podróży przez miasto miły, starszy pan zatrzymał się na parkingu pod kawiarnią, zapłaciłam mu, pożegnałam się i wyszłam. Wyciągnęłam z torby telefon, by zobaczyć która godzina, było już siedem minut po jedenastej, schowałam telefon i weszłam do Starbucks'a. Harry już był w środku, siedział tyłem do wejścia, więc nie zauważył, że weszłam. Podeszłam do niego, położyłam rękę na jego plecach i powiedziałam:
- Witaj Harry.
- O cześć, nie zauważyłem jak weszłaś. Usiądź. - odwrócił się do mnie i wstał, pocałował mnie w policzek i przytuliliśmy się po przyjacielsku. - Napijesz się kawy prawda? - zapytał.
- Tak, oczywiście, chętnie.
- Tą co zawsze?
- Mhm. - mruknęłam i lekko się uśmiechnęłam. Byłam bardzo zestresowana, chłopak chyba to zauważył, ale o nic nie pytał. Miałam wrażenie jakby wiedział czemu, poprosiłam go o to spotkanie, ale wydawał mi się za spokojny. Złożył zamówienie w barze i wrócił na miejsce.
- Zaraz nam przyniosą kawę.
- Dobrze. A co słychać, co u chłopaków, u ciebie? - zapytałam.
- Wszystko w porządku, przecież widzieliśmy się wczoraj. Bardzo się denerwujesz, powiesz mi o co chodzi?
- Tak, powiem ci, w końcu po to tu jesteśmy. - powiedziałam i wzięłam głęboki oddech.
- To słucham.
- Harry my jesteśmy przyjaciółmi, tak?
- No... tak. Zdecydowanie, najlepszymi. - uśmiechnął się i złapał mnie za rękę, w tym czasie kelner przyniósł nam kawę i jakieś ciastko z kremem, które zamówił loczek, podziękowaliśmy mężczyźnie i odszedł, a ja kontynuowałam.
- Bardzo dobrze. - powiedziałam i upiłam trochę kawy, Hazz zrobił to samo, ciągle mnie obserwując.
- Maya co się stało, powiedz to w końcu proszę cię. - powiedział i spojrzał mi głęboko w oczy.
- Musimy to skończyć Harry, ja już tak dłużej nie mogę. Ta nasza 'sex story'nie ma sensu... Bardzo cię lubię, ale zakochałam się w kimś i chcę mu o tym powiedzieć i nie mogę dłużej z tobą sypiać. - mówiąc to popłakałam się, a ten patrzył na mnie lekko zdziwiony, lecz nie zauważyłam rozczarowania w jego wyrazie twarzy, czy w oczach.
- Wiedziałem, że to nastąpi prędzej, czy później, tylko nie wiedziałem, że aż tak szybko, i nie wiedziałem kto będzie chciał to zakończyć. - powiedział spokojnie, głaszcząc moją dłoń.
- Mam nadzieję, że mnie rozumiesz i nie masz do mnie żalu, bo przecież nasz układ był 'czysty'.
- Oczywiście, że nie, jak mogłaś tak pomyśleć, jesteśmy przyjaciółmi, zależy mi na tobie i nie chcę tracić z tobą kontaktu. To co się działo między nami było trochę dziwne, nie byliśmy pewni swoich uczuć, sypialiśmy ze sobą, ale musisz wiedzieć to, że ja wcale tego nie żałuję, cieszę się, że mogłem przeżyć z tobą tyle wspaniałych chwil, będę to pamiętał do końca życia, jaka wspaniała jesteś.
- Tak, to było nietypowe, sypiałam ze swoim przyjacielem, bo czuliśmy do siebie ogromne pożądanie. Ja też tego nie żałuję, i też nie chcę cię stracić i nigdy o tobie nie zapomnę, zawsze będziemy przyjaciółmi. 
- Przyjaciele na śmierć i życie?
- Na śmierć i życie Harry. - powiedziałam, a on podszedł do mnie i mocno się uścisnęliśmy. Wrócił na miejsce, napiliśmy się kawy i stuknęliśmy filiżankami.
 - Za naszą przyjaźń.
- Za naszą przyjaźń. - stuknęliśmy się i upiliśmy trochę kawy, zjedliśmy trochę ciasta i rozmawialiśmy dalej. - Teraz będziemy musieli uważać, musimy uważać żebyśmy znowu nie przegrali z pożądaniem, bo bardzo zależy mi na tym chłopaku, on jest całym moim światem, życiem, mam nadzieję, że on odwzajemnia moje uczucia, bo chyba tego nie przeżyję.
-Z całego serca, szczerze ci życzę kochana, aby ci się wszystko ułożyło. Zapytaj tego chłopaka co do ciebie czuje, nie żyj w niepewności.
- Masz rację tak zrobię, powiem mu o wszystkim.
- A powiesz mi kto to jest?
- Noo... nie wiem...
- Maya, przecież jesteśmy przyjaciółmi. Znam go, może mógłbym ci jakoś pomóc?
- Znasz go i to bardzo dobrze... To jest... To Niall. - 'wykrztusiłam z siebie' jego imię.
- Niall? Dlaczego nie powiedziałaś mi o tym prędzej, pomógłbym ci jakoś, porozmawiał o tobie. Z nim na pewno będziesz szczęśliwa, to jest najlepszy facet na świecie.
- Dziękuję ci, kochany jesteś, ale obawiam się, ze muszę to sama załatwić.
- Powiesz mu to jeszcze dzisiaj?
- Nie, jeszcze nie. Postanowiłam, że zacznę z nim spędzać więcej czasu, dużo z nim rozmawiać, może wyczuję tą 'chemię' między nami, a może to on wykona ten pierwszy krok... Kto wie, jak to będzie, ale jestem dobrej myśli. - rozmawialiśmy jeszcze o różnych sprawach przez chwilę, aż dopiliśmy do końca kawę i zjedliśmy ciastko. Harry poprosił o rachunek, zapłacił mimo mojego uporu, że to ja powinnam zapłacić, bo t ja zaprosiłam go, i wyszliśmy.
- To co teraz robimy? - zapytałam.
- Jedziemy do nas? Perrie u nas jest, słyszałem jak Zayn z nią rozmawiał wczoraj, że przyjedzie po nią o 11:30 a.m.
- Nic mi nie mówiła... Jedziemy do was.
- To chodź do auta. - powiedział i prowadził do samochodu. Gdy dotarliśmy Harry jak zawsze otworzył mi drzwi, a potem je zamknął, wsiadł do samochodu i ruszyliśmy. Włączył płytę Ed'a Sheeran'a i rozmawialiśmy o Perrie i Zayn'ie, Hazz powiedział, że zauważył, że Malik się zakochał po uszy, bo jakiś taki szczęśliwy jest.
- Powiem ci coś, ale się nie wygadaj Hazza.
- Obiecuję.
- Oni oboje są w sobie zakochani, Pezz mi wczoraj to powiedziała, ale żadne z nich jeszcze się do tego nie przyznało, tylko 'duszą to w sobie'.
- No to pięknie, szykuje się nowa parka w naszej paczce. - zaśmiał się Harry. - Musimy działać, ja porozmawiam z Zayn'em żeby zaryzykował i zrobił ten pierwszy krok.
- Bardzo dobry pomysł. Oni muszą być razem są tacy słodcy razem. To musi się udać.
- Uda się, uda, jak się kochają, to musi być dobrze. A ty z Niall'em też jeszcze będziecie szczęśliwi, razem. Zobaczysz.
- Mam nadzieję Harry, mam nadzieję. - powiedziałam i odwróciłam się w stronę okna, a tam ukazał mi się piękny, duży dom, nawet nie zwróciłam uwagi, że to koniec podróży. Harry zaparkował samochód i wysiedliśmy. Weszliśmy do domu, a tam cisza, nikogo nie było, poszliśmy do ogrodu i okazało się, że wszyscy są tam, Pezz też była, siedziała z Zayn'em na dużej huśtawce, rozmawiali o czymś, nie wiem o czym, bo byli za daleko. Niall, Liam i Louis siedzieli przy stole pod wielkim parasolem i grali w karty.
- Cześć wszystkim! - krzyknęłam.
- Cześć Maya, co za niespodzianka. - podbiegł do mnie Lou i się przywitał, a za nim cała reszta. Usiedliśmy wszyscy przy stole i rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym, potem temat znowu zszedł na naszą piosenkę i próby, które miały być za dwie godziny. Nagle Liam zaproponował żebyśmy wieczorem u nich zrobili ognisko. Wszyscy się zgodziliśmy. Harry i Zayn poszli do kuchni po coś do picia, loczek specjalnie wziął ze sobą Malik'a żeby z nim porozmawiać.
- Coś długo nie wracają. - powiedział Niall.
- No. - powiedziałam.
 - Pójdę zobaczyć, może potrzebują pomocy. - wyrwała się Pezz.
- Nie, zostań tutaj, oni zaraz na pewno przyjdą. - powiedziałam szybko łapiąc jej rękę. Dziewczyna z powrotem usiadła na miejsce i do ogrodu wrócili chłopcy. Posiedzieliśmy jeszcze chwilę i potem pojechaliśmy po zakupy na ognisko, zrobiliśmy je dość szybko, mieliśmy na to tylko godzinę, bo próby. Rozpakowaliśmy i pochowaliśmy zakupy i przyjechała limuzyna, wsiedliśmy do niej i pojechaliśmy.
CIĄG DALSZY NASTĄPI...

___________________________________
Jest i rozdział 13! :D haha
Później dodam kontynuacje, bo za godzinę mam gości i idę pomóc mamie. ;)
CZYTASZ - KOMENTUJ!
Pozdrawiam Dziubki <3 :*
Milli

3 komentarze:

  1. Uwielbiam to opowiadanie
    napisz jak najszybciej nastepny rozdzial

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi sie podoba nie moge doczekac sie kolejnego rozdzialu ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedy następna część ? ;c <3

    OdpowiedzUsuń