niedziela, 19 maja 2013

Rozdział 9

Po pewnym czasie chciałam wracać do domu, Harry też, ale reszta chciała jeszcze zostać, więc postanowiliśmy, że ja i Hazz już pojedziemy, a oni zostaną. Pożegnaliśmy się i wyszliśmy z klubu. Na zewnątrz loczek zadzwonił po taksówkę.
- Gdzie jedziemy, do nas, czy do ciebie? - zapytał obejmując mnie ramieniem.
- Ja jadę do siebie, a ty do was. - powiedziałam.
-Nie zostawię cię samej Maya. Więc decyduj gdzie jedziemy. - powiedział stanowczo Styles.
- Do mnie. - odpowiedziałam i trochę wtuliłam się w chłopaka, bo poczułam lekki chłód.
Staliśmy jeszcze chwilę rozmawiając, bo zajechała taksówka, wsiedliśmy i odjechaliśmy. Pod moim domem Harry zapłacił kierowcy i udaliśmy się do drzwi. Chwilę szukałam kluczy, w końcu je znalazłam, otworzyłam dom i weszliśmy do środka... W przedpokoju zostawiłam swoje buty i weszliśmy do salonu
- Usiądź na kanapie, a ja przyniosę nam wody. - powiedziałam i udałam się do kuchni. Wzięłam dwie szklanki i dzbanek z wodą i wróciłam do Harry'ego. Ustawiłam naczynia na stoliku i usiadłam obok niego. On nalał nam wody i zaczęliśmy rozmawiać o naszej piosence. W pewnym momencie zrobiło mi się zimno, Hazza to zobaczył, wziął koc, który leżał na kanapie i mnie nim przykrył, przybliżył się do mnie i przytulił się mocno. Od razu zrobiło mi się gorąco, a serce waliło mi jak szalone. Położyłam głowę na jego ramieniu i spletliśmy nasze palce. Siedzieliśmy wtuleni w siebie, trzymając się za ręce, aż w końcu zrobiłam się senna...
- Jestem już zmęczona pójdę wziąć szybki prysznic, a ty?
- Szczerzę mówiąc też mam ochotę wziąć prysznic.
- Dobrze pokażę ci łazienkę i sypialnię, żebyś wiedział gdzie masz przyjść.
- Okej. - wstaliśmy z kanapy i pokazałam chłopakowi swój pokój, a potem zaprowadziłam do łazienki, pokazałam mu wszystko i poszłam do drugiej łazienki.
*20 minut później*
Weszłam do mojego pokoju wykąpana i ubrana w PIŻAMĘ
. Harry leżał już w łóżku, był bez koszulki, przykrył się kołdrą do pasa i było widać jego 'rzeźbę'. Stałam chwilę wpatrzona w niego, gdy nagle on odsłonił pościel i kazał się położyć, w między czasie zauważyłam też, że nie ma na sobie spodni, tylko majtki od Calvin'a Klein'a, wyglądał tak seksownie, że myślałam, że zaraz się na niego rzucę, ale powstrzymałam się . Położyłam się obok niego w moim łóżku i przykryłam kołdrą. Hazz trochę się do mnie przysunął i złapał moje biodro swoją dużą, ciepłą dłonią, a ja przysunęłam się do niego bliżej, tak że moja pupa prawie dotykała jego 'przyjaciela'. Czułam jego rozgrzane ciało na sobie, to było niesamowite, jeszcze niedawno czułam się tak przy Zayn'ie. Przez ten czas, który spędziłam z nimi, poczułam, że to do Harry'ego coś czuję, tylko pytanie co z Niall'em, bo do niego również coś czuję. Nie wiem co robić, muszę wszystko dobrze przemyśleć, zanim zrobię coś, co zrani wszystkich... 
Harold przysunął do mnie swoją twarz -
- Dobranoc Maya. - powiedział szepcząc mi do ucha i całując lekko w policzek.
- Dobranoc Harry. - odpowiedziałam również szepcząc. Włożyłam ręce pod poduszkę i zasnęliśmy.

*Rano*
Obudziłam się i odwróciłam głowę w kierunku gdzie spał Harry, ale ku mojemu zdziwieniu, jego wcale tam nie było. 'Przyśniło mi się?' - pomyślałam. Wyszłam z łóżka i poszłam do łazienki, bo zachciało mi się siku. Wyszłam z łazienki i zeszłam na dół, zobaczyłam, że w przed pokoju stoją buty Harry'ego, więc poszłam do kuchni.
- O! Wstałaś już. Pozwoliłem sobie porządzić trochę w twojej kuchni i zrobić nam śniadanie. - powiedział wesoło i dał mi buziaka w czoło, w prawej ręce trzymał 'łopatkę' którą przekładał naleśniki.
- Tak wstałam. Myślałam, że cię nie ma, że poszedłeś sobie, albo coś mi się przyśniło. - powiedziałam i usiadłam do stołu.
- Nie uciekłbym, nie zostawiłbym cię. Zaraz podam ci naleśniki. - mówił i głaskał mnie po głowie.
Był w samych spodniach, które miał nisko opuszczone, że było widać na nich napis, a dokładniej imię i nazwisko znanego projektanta. Widok jego bez koszulki przyprawia mnie o spore dreszcze, aż pojawiały mi się w głowie niemoralne rzeczy, działo się wtedy ze mną coś dziwnego, to pożądanie było nie do wytrzymania, bałam się, że rzucę się na niego i po kilku tygodniach znajomości pójdę z nim do łóżka, nigdy tak nie robiłam, z moim byłym chłopakiem przespałam się dopiero po roku i czterech miesiącach naszego związku, ale on aż tak na mnie nie działał jak Harry, był przystojny, dobrze zbudowany, pociągał mnie, lecz nie tak bardzo jak Styles. Siedziałam przy stole obserwując go jak smaży naleśniki, i z ledwością powstrzymywałam emocje.
Po krótkim czasie chłopak podał do stołu śniadanie i usiadł razem ze mną.
- Smacznego. - powiedział i wskazał na naleśniki, ukazując przy tym swoje dołeczki w policzkach.
- Smacznego. - odpowiedziałam i zaczęliśmy jeść. Rozmawialiśmy sobie na różne tematy, żartując sobie przy tym i śmialiśmy się. Czuliśmy się w swoim towarzystwie doskonale. Zjedliśmy śniadanie i posprzątaliśmy po nim razem. Potem ja poszłam do łazienki, wziąć prysznic, umyć włosy, ubrać się i zrobić makijaż, a Harry czekał w salonie i oglądał telewizję. Po piętnastu minutach wyszłam z pod prysznica owinięta ręcznikami, jeden na głowie, drugi na ciele. Osuszyłam ciało i znowu zawinęłam się w ręcznik. Dokładnie wysuszyłam włosy i udałam się do pokoju owinięta ręcznikiem, by wybrać jakieś ubrania. Po dłuższej chwili w końcu zdecydowałam się na TO. Nałożyłam trochę podkładu, różu na policzki, pudru, beżowy cień do powiek, zrobiłam kreski eyeliner'em i pomalowałam rzęsy tuszem, na usta nałożyłam brzoskwiniowy błyszczyk i poszłam na dół do Harry'ego. Usiadłam obok niego na kanapie i dołączyłam do oglądania jakiegoś teleturnieju, czy czegoś tam.
- Ładnie wyglądasz. - powiedział patrząc mi w oczy.
- Dziękuję. Ty też fajnie wyglądasz, zwłaszcza, gdy nie  masz na sobie koszulki. - palnęłam to co ślina przyniosła na język, chłopak się zaśmiał i kusząco przygryzł dolną wargę, objął mnie ramieniem, a ja oparłam o niego głowę. Oglądaliśmy, rozmawialiśmy, śmialiśmy się, gdy nagle zadzwoniły nasze telefony, w tym samym momencie, spojrzeliśmy się na siebie i zaśmialiśmy.
- To Zayn. - powiedział patrząc w ekran. 
- A do mnie dzwoni Perrie. - powiedziałam.
Wstał by odebrać telefon i odszedł dalej żebyśmy nie przeszkadzali sobie rozmawiając. Ja zostałam na kanapie i rozmawiałam z przyjaciółką.
- 'Słucham' - powiedziałam.
- 'Maya, wszystko w porządku? Gdzie jesteś? - pytała lekko niespokojna.
- 'Jestem w domu, wszystko dobrze, był ze mną... ekhem, był ze mną Harry.'
- 'Całe szczęście martwiliśmy się, myśleliśmy, że pojedziecie do chłopców i tam będziecie czekać. Przepraszam, że nie zadzwoniłam wcześniej, ale dopiero powstawaliśmy, bo wróciliśmy o czwartej nad ranem.'
- Nic się nie stało. Wolałam jechać do siebie, chciałam jechać sama, ale Hazz powiedział, że nie zostawi mnie samej i miałam wybierać, czy jedziemy do nich, czy do mnie, no i wybrałam swój dom. Późno wróciliście, a może raczej wcześnie haha, chyba dobrze się bawiliście. Gdzie ty w ogóle spałaś Perrie?'
- 'Miło z jego strony. Zabawa była świetna, musimy to koniecznie powtórzyć kochana. Ja spałam u chłopaków, a konkretnie z Zayn'em, bardzo się zaprzyjaźniliśmy. Maya... przepraszam cię, ja wiem, że ty i on macie bliski kontakt, ale samo mnie do niego ciągnie, gniewasz się na mnie?'
- 'A za co miała bym się gniewać wariatko? Opowiadałam ci wczoraj wszystko o moim dylemacie, o Harry'm i Niall'u. Porozmawiamy o tym później dobrze? Będę już kończyć, zobaczymy się u chłopców niedługo. Pa!'
- 'Cieszę się. Oczywiście porozmawiamy później. Do zobaczenia!' - powiedziała i się rozłączyła, za chwilę wrócił do mnie Harry.
- Zayn dzwonił, by zapytać gdzie się podziewamy.  - zaśmiał się.
- Taa... Pezz też dzwoniła, żeby mnie sprawdzić. - teraz śmialiśmy się razem. Hazz zaczął mnie łaskotać, aż nasze oczy się spotkały, i tak nasza zabawa przerodziła się w niespodziewany, nieplanowany, namiętny pocałunek. Żadne z nas nie przerywało, nie miałam zamiaru tego robić, Harry chyba też nie. Po pewnym czasie przestaliśmy oboje, popatrzeliśmy się na siebie i trochę odsunęliśmy się od siebie.
- Przepraszam cię Maya, ja nie wiem jak to się stało, po prostu tak na mnie działasz, że w końcu nie wytrzymałem, przepraszam. - powiedział zakłopotany.
- Nie masz za co przepraszać Harry, ja odczuwam to samo, kiedy jesteś blisko mnie z trudnością się powstrzymuję. Wiedz, że nie żałuję... - powiedziałam patrząc mu głęboko w oczy.
- Znamy się tak krótko, a ja czuję jakbyśmy znali się od wielu lat. - powiedział nadal patrząc w moje oczy. W tamtym momencie emocje wzięły górę i 'rzuciłam się na niego', znowu zaczęliśmy się całować, ten pocałunek stał się jeszcze bardziej namiętny niż przed chwilą...
*Dwie godziny później*
I stało się... leżeliśmy teraz  nadzy w moim łóżku, kochaliśmy się... Nasze pożądanie było nie do przebicia, pragnęliśmy siebie tak bardzo, że nie potrafiliśmy się powstrzymać. Czuję się z tym trochę dziwnie, bo nigdy nie szłam do łóżka z chłopakiem, którego osobiście znam jakieś dwa tygodnie, nie wiem co będzie dalej, nie wiem czy komuś o tym powiemy, wolałabym nie, nie wiem jak to wszystko się potoczy...
- Harry co teraz będzie? - zapytałam w końcu.
- Nie wiem Maya, musimy podjąć jakąś decyzję, musimy myśleć rozsądnie. - powiedział przytulając mnie do swojego nagiego torsu.
-  To wszystko stało się tak nagle, tak od razu. Nie znamy się dość długo, by się wiązać, prawda Hazza?
- Wszystko co mówisz jest prawdą, nie znamy się za dobrze, ale jednak coś nas do siebie ciągnie. 
- Tak, może to tylko pożądanie? - zastanawiałam się.
- Może tak, nie umiem na razie tego określić, ty pewnie też nie.
- Nie umiem, nie jestem pewna co takiego czuję do ciebie, nie wiem czy to pożądanie,  czy to miłość, nie wiem...
- Musimy dać sobie trochę więcej czasu, dużo ze sobą przebywać, żeby zrozumieć, co tak naprawdę czujemy do siebie.
- Dokładnie tak. 
- Nie uważasz, że to trochę dziwne, że nie jesteśmy pewni naszych uczuć?
- Znamy się zbyt krótko, żeby to dokładnie wiedzieć.
- Niektórzy wiedzą to nawet od pierwszego wejrzenia, a z nami jest inaczej, dlaczego?
- Tego nie wie nikt Harry...
- Taa... zobaczymy co czas 'przyniesie'. - powiedział, mocno przytulił mnie do siebie i pocałował moje usta. Znowu odwzajemniłam pocałunek.
*Kilka minut później*
Nadal leżeliśmy w łóżku i rozmawialiśmy o nas. Spojrzałam na zegarek i wskazywał godzinę trzynastą dwie.
- Harry musimy się zbierać, trzeba jechać do chłopaków i Perrie.
- Tak, już jest późno zadzwonię do nich, że niedługo będziemy.
- Dobrze, ja idę się trochę ogarnąć. Zaraz wracam.
- Okej.
Wzięłam koszulę Harr'ego, która leżała obok łóżka, bo tam ją w nocy zostawił, a ja rano jej nie zauważyłam i ubrałam ją. Poszłam do łazienki ogarnąć fryzurę, bo trochę się roztrzepała. Wróciłam do pokoju, ubrałam bieliznę i szukałam ubrań, coś odpowiedniego na spotkanie z Paul'em. Harry leżał na łóżku już ubrany w spodnie, bo jego koszulę nadal miałam na sobie ja. Leżał i uważnie mnie obserwował, trochę mnie to krępowało, ale nie za bardzo. Po dość długim zastanawianiu się w co mam się ubrać, decyzja padał na  TO. Przebrałam się i rzuciłam w Hazzę jego koszulą.
 - Ubieraj się, bo się spóźnimy. - rozkazałam mu, a on zrobił to, o co go prosiłam. Loczek wstał z łóżka i zeszliśmy na dół. Postanowiliśmy pojechać moim autem, nie taksówką. Dałam Harremu klucze od samochodu, ja wzięłam od domu i wyszliśmy. Zamknęłam dom i poszliśmy do samochodu, Harry jak zawsze otworzył mi drzwi, a potem je zamknął. Wsiadł do samochodu, zapięliśmy pasy i ruszył. Po drodze śpiewaliśmy piosenki, które leciały z mojej płyty w radiu. Droga zleciała szybko. Harry zaparkował samochód i 'wypuścił mnie z niego'.
- Harry...? - powiedziałam stojąc przed drzwiami.
- Co się stało? - zapytał, złapał mnie za rękę i spojrzał w oczy.
- Nie mówmy jeszcze nikomu co się dzisiaj między nami wydarzyło, dobrze?
 - Oczywiście, nie powiemy nikomu. - uśmiechnął się i mnie przytulił. Hazz otworzył drzwi od domu i puścił mnie przodem. Weszliśmy do salonu, bo było słychać stamtąd jakieś rozmowy i śmiechy.
- Cześć wam! - krzyknęliśmy z Harrym.
- Cześć! - krzyknęli razem.
- W końcu jesteście. - powiedział Louis.
- Co tak długo? - zapytał Niall. Ja i Harry spojrzeliśmy na siebie i uśmiechnęliśmy się do siebie. Wszyscy na nas patrzeli z ciekawością w oczach.
- Yyyy... tak wyszło, zamówiliśmy sobie jeszcze pizzę. - wypalił nagle Harold.
- Tak właśnie. - dodałam szybko.
- Okej. Spoko. - powiedziała Perrie. Wyglądała dziś bardzo ładnie, chyba była w domu z Zayn'em, bo była przebrana, miała na sobie TO . Usiedliśmy z Harrym na kanapie obok Lou. 
- Mamy jeszcze godzinę do spotkania, może się czegoś napijemy? Nie mam na myśli alkoholu. - powiedział Tommo.
- Może wodę z lodem i cytryną? - zaproponował Li.
- Ja chętnie. - powiedziałam.
- Ja też poproszę. - powiedziała Perrie i reszta chłopaków też poprosili.
- Pomożesz mi Niall? - zapytał Liam.
- Jasne! - powiedział i poszli do kuchni. 
- Dlaczego tak szybko wczoraj wyszliście z klubu? - zapytał Zayn, patrząc raz na mnie, raz na Harrego.
- Maya źle się czuła, była zmęczona i chciała wracać do domu. - powiedział loczek.
- Dokładnie, trochę za dużo wypiłam i nie czułam się za dobrze. - dodałam.
- Dlaczego nie przyjechaliście do nas, tylko do ciebie? - pytał dalej mulat.
- Dlatego, że chciałam być u siebie. - powiedziała nieco nerwowo.
- Co to jest?! Przesłuchanie? O co wam chodzi, co?! - zareagował nerwowo Styles.
- Spokojnie Harry, martwiliśmy się o was, tyle. - powiedziała spokojnie Perrie.
- Dobra nie męczcie już ich, Maya chciała jechać do siebie, bo źle się czuła, a ty im jakieś wywiady urządzasz. - powiedział Lou, a ja go złapałam za dłoń i uśmiechnęłam się do niego, on odwzajemnił uśmiech.
- Dobra, już dobra. - powiedział Zayn. Do pokoju weszli Niall i Liam, jeden trzymał w ręku szklany dzbanek z wodą, a drugi tacę ze szklankami. Blondyn nalał każdemu wody i usiadł na kanapę. Siedzieliśmy i rozmawialiśmy o wczorajszej imprezie, bardziej oni opowiadali, bo ja i Hazz słuchaliśmy ich opowiadań, od czasu do czasu coś komentując i pytając. Czas tak szybko zleciał, że nawet nie zauważyliśmy. 
- Zbierajmy się jest już prawie piętnasta. - powiedział Harry i wszyscy podnieśli się z kanapy i ruszyli do wyjścia. Chłopacy mają swoje samochody, ale mają też jeden duży, wspólny i to nim pojechaliśmy. Do studnia mieliśmy dość spory kawałek, jechaliśmy około czterdziestu minut. Zajechaliśmy pod ogromny budynek i wysiedliśmy z samochodu. Była godzina prawie piętnasta trzydzieści, szybko weszliśmy do budynku i windą pojechaliśmy na dwudzieste trzecie piętro, bo tam było studio Paul'a. Winda zatrzymała się na danym piętrze i wszyscy z niej wyszliśmy. Szliśmy się w kierunku studia, zatrzymaliśmy się na chwilę przed drzwiami za którymi był Paul, i w końcu Niall zapukał do drzwi, usłyszeliśmy jak mężczyzna mówi żebyśmy weszli, w tamtym momencie odczułam lekki stres, spojrzałam na Harrego, a ten złapał mnie za rękę i wszyscy weszliśmy do 'pokoju'...
                                                                      *** 

___________________________________
Taki tam kolejny rozdział, kurcze noo, dopadła mnie wena i piszę rozdziały jeden za drugim, ten postanowiłam nieco 'ubarwić', if you know, what I mean. ;>
Kontynuacja pojawi się może dziś, może jutro, tego jeszcze nie wiem. :P
PROSZĘ WAS ŁADNIE O KOMENTARZE :)
Pozdrawiam ! :*

2 komentarze:

  1. Twoje opowiadanie jest świetne. Bardzo fajnie się je czyta, piszesz prostym językiem, więc czyta się naprawdę dobrze. ;D
    Poodobaa mi się, to 'ubarwieni', musi coś się dziać w takich opowiadaniach. ;)
    Ala :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeeeej, dziękuję ci za tyle miłych słów, fajnie, że jednak ktoś to, czyta i potrafi wyrazić swoją opinię. Jeszcze raz ci dziękuje :D

    OdpowiedzUsuń